Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Zdrowie > To co nas żywi - zabija. Wywiad z 17-letnią anorektyczką

Pozycja materiału w rankingach:

3869 miejsce

Dział: Zdrowie

Ocena: 18pkt

Oceń:

To co nas żywi - zabija. Wywiad z 17-letnią anorektyczką


Jedna z chorób duszy, umiejscowiona w ludzkiej psychice. Presja ideału proporcji ciała, nie tylko kobiecego. Paniczny strach, przed pochłonięciem dodatkowych kilkunastu kalorii. O anoreksji rozmawiam z 17-letnią ofiarą tej choroby.

 / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Croissants.jpg&filetimestamp=20050919221244Od 20 minut siedzę w kutnowskiej cukierni, czekając na moją dzisiejszą rozmówczynię. Miejsce wybrałam celowo. Drzwi kawiarenki otworzyły się, do środka dość niepewnym krokiem weszła urocza dziewczyna, na jej porcelanowej twarzy malował się delikatny uśmiech. Siadła naprzeciw mnie, po czym zamówiła gorącą czekoladę. Siedemnastoletnia mieszkanka Kutna chce zostać anonimowa, rozumiem ją. Przed tą rozmową postanowiłam douczyć się podstawowych wiadomości na temat anoreksji. To jedna z chorób duszy, umiejscowiona w ludzkiej psychice. Presja ideału proporcji ciała, nie tylko kobiecego. Paniczny strach, przed pochłonięciem dodatkowych kilkunastu kalorii. Bogatsza w teoretyczną wiedzę poczułam niemały strach przed chorobą.

- Szczerze mówiąc, zdziwiłam się, iż na naszym stoliku znalazła się, prócz mojej, gorąca czekolada dla Ciebie.
CHUDA: Prawda, że to paradoks? To dodatkowe 150 kalorii, które będę musiała zgubić wykonując serię brzuszków, a Tobie będzie przyjemniej, jak napijemy się jej razem.

- Dobrze wiem, że temat, o którym chcę z Tobą porozmawiać jest dość krępujący. Mimo to, sama jestem nastolatką, która jak wiele innych dziewcząt, chciałaby być idealna. Powiedz mi, kiedy zdecydowałaś się stać motylkiem?
To nie jest tak, że wstałam rano i tak powiedziałam "od dziś nie jem". Z obrzydzeniem patrzyłam na swoje ciało. Budząc się każdego ranka, spoglądałam w lustro, które wisi w moim pokoju do dnia dzisiejszego. Z grymasem na twarzy dotykałam swojego brzucha, nóg, wmawiając sobie, że mam zbyt dużo "tłuszczu" na tych partiach ciała. Może to dla ciebie przerażające, ale właśnie tak było.

- Psycholog, psychiatra, szpitale psychiatryczne. Miałaś z nimi styczność? Przecież specjaliści mogli i mogą ci pomóc.
Specjaliści? Nie ma żadnych specjalistów, którzy pomogą nam - motylkom wydostać się z tego bagna. To nasz umysł, psychika napędza taki motor, który nie pozwala nam przestać. To moje wewnętrzne "ja" musi chcieć. A terapie, rozmowy, nic nie dają. Owszem, byłam na jednej konsultacji w szpitalu. Zostałam zważona, zmierzona. Podano moje BMI, które na ten czas wynosiło jeżeli dobrze pamiętam 15,9. Przeprowadzono rozmowę z psychologiem, któremu zdradziłam swoje najcenniejsze sekrety. Nawet te odnośnie wymiotowania, w jaki sposób to robię. Chciano zostawić mnie na oddziale, lecz... (dziewczyna się uśmiecha - przyp. red.) ubłagałam rodziców, obiecałam opamiętanie się, powrót do normalnego żywienia. Oczywiście wszystko okazało się bujdą.
Paulina Walczak OFFline profil autora

Autor: Paulina Walczak

Napisz do autora

Artykuły (1) Galerie (0) Średnia ocen (4.50)

Wiek: 19 | Miejscowość: Kutno | Kraj: Polska

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Ewa Szafranowicz 04.05.2011 11:03

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 36

Jak każda choroba duszy, anoreksja jest trudna do wyleczenia. Warto pamiętać, że ni jest to choroba XX wieku. Co powiemy o średniowiecznych ascetach?
Wywiad ważny, mam jednak niedosyt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Podgórski 04.05.2011 08:01

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 54

Temat wazny i próba ogarnięcia problemu też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Jurkiewicz 03.05.2011 23:56

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 54

Paulino szanowna, artykuł rzeczywiście potrzebny, ale klasę dziennikarza ocenia się po pytaniach, jakie zadaje (moim idolem jest red. Łasiczka z radia Tok FM). Jako młoda osoba, masz szanse na rozwinięcie swojego talentu, ale na razie widzę, że nie dostrzegasz pewnych rzeczy.

Kim jest Twoja rozmówczyni? Jakąś Twoją koleżanką czy przypadkowo spotkaną osobą? Tak czy inaczej, najlepiej chyba widzisz, że jest osobą wymagającą pomocy. Rozmowa i co dalej? Tylko "Życzę powodzenia"?

W tym, co mówi "Chuda" widać pewien schemat. Sam wpadłem w taką pułapkę "samozaprogramowania" i do dzisiaj częściowo w głowie pozostało. To bardzo charakterystyczne: na każde pytanie - a przynajmniej takie, jakiego się spodziewa - ma gotową odpowiedź, oczywiście zawierającą sformułowania, jak gdyby, "z tej samej listy", na zasadzie "a teraz twojego monologu rozdział 19: czy byłaś u psychologa?". Widać to naprawdę wyraźnie:
"Nie ma żadnych specjalistów, którzy pomogą nam, motylkom"
"Myślisz, że któryś przeciętny obywatel tego miasta się ze mną umówi? Z tą anorektyczką, której nie ma za co złapać?"
"Pamiętaj, że zawsze mogę uszczęśliwić dzieci z domu dziecka"
"ulubiona dieta? Trzy łyżki powietrza. A tak na serio.. w sumie to było na poważnie"

Druga sprawa to fakt, że w takim myśleniu "pomogły" jej na pewno utknąć "rady" innych osób. Widać, że rodzina działała zbyt mało radykalnie - pozwolili jej wyjść ze szpitala, ograniczyli się do głupich, pustych słów. Nie można mówić po prostu "weź się w garść" - właśnie problem polega na niemożności wyrwania się z nałogu ("Wiesz jakie to wspaniałe uczucie"). Albo: "zacznij jeść, bo jak nie, to żaden facet cię nie zechce".

Bardzo charakterystyczny jest "ekshibicjonizm" - opowiada o szczegółach, bo wie, że i tak jej nic nie pomoże. Zupełnie jak w tym serialu - np.sceny "strzelania w żyłę" w prawie każdym odcinku o narkomanach, a bulimiczka pozwalała się filmować podczas wymiotowania do torby na śmieci: http://www.aetv.com/intervention/index.jsp

Zresztą polecam bardzo ten serial, prezentuje żywe przykłady wyrwania ludzi z nałogów (niestety, nie zawsze udane). Fakt, że serial jest trochę "naciągany", bo bohaterowie umieszczani są w najlepszych, luksusowych pięknie położonych ośrodkach, ale warto zobaczyć sam moment: "Jak mogliście? Wrobiliście mnie, nie zgadzam się na leczenie!" Jednocześnie osoba, która przez cały program opowiada o swoim przypadku, gdy dostaje szansę, nagle zaczyna protestować, że żadnego problemu nie ma. Tyle że niekoniecznie jest w stanie umożliwiającym trzeźwe myślenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Eliza

Eliza 02.05.2011 21:24

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 77

Sama kiedyś wpadłam w anoreksję , przez moich rodziców a głównie matke alkoholiczkę która codziennie mi wmawiała ze bóg ja pokarał takim dzieckiem, przez brata ,który za każdym razem gdy płakałam zraniona nazywał mnei histeryczką i osobą która sama sobie stwarza problemy. Tak to jest gdy sie żyje z takimi ludzmi w domu na codzien, z ludzmi, którzy chca cię zniszczyć. W końcu dązysz do tego aby się jak najszybciej unicestwić, czasami nieswiadomie. Jak tylko opusciłam dom poczułam sie lepiej. Teraz juz ważę tak jak powinnam , mam nawet nadmiar tłuszczu na brzuchu i udach który toleruję bo mam juz gdzies tych ludzi - moja rodzinę, która defakto mnie niszczyła. Ta dziewczyna musi miec jakies problemy które ja do tego pchaja aby była piekna i zgrabna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 02.05.2011 06:54

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 86

"z grymasem na twarzy dotykałam swojego brzucha, nóg, wmawiając sobie, że mam zbyt dużo "tłuszczu" na tych partiach ciała."...

- to dowód na powolne powstawanie choroby w wyniku jakiejś autosugestii.
Cóż z tego, że mama gotowała po trzy obiady, jesli, jak podaja opracowania

"podłoża anoreksji poszukuje się w kontaktach chorego ze społeczeństwem, zazwyczaj winna jest chora relacja z rodzicem (zazwyczaj matką), kiepski kontakt z rówieśnikami, niska samoocena wywołana negatywnym stosunkiem środowiska do chorego. W anoreksję popada się stopniowo, powolny proces zwiększana się niechęci chorego do samego siebie nie rodzi się znienacka."
http://www.anoreksja.eu/poczatek.php

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan

Jan 01.05.2011 21:39

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 89

Kaśka: to niby artykuł jest po to, żeby Cię krzepić? masz pojecie o uzależnieniach? jakby to było takie proste, nie byłoby problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kaśka

Kaśka 01.05.2011 20:57

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 100

Jakoś bardziej niepokoi mnie ten artykuł niż podnosi na duchu. Widać że rozmówczyni nie kwapi się by wyzdrowieć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.