Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37101 miejsce

To dla niego politycy śpiewają „Hej, sokoły” i ściągają krawaty

Bogdan Rymanowski - klasa sama w sobie. To ten, który miał odwagę zastąpić Tomasza Lisa, po zawieszeniu jego funkcji prowadzącego głównego wydania Faktów w stacji TVN, w 2006 roku.

Bogdan Rymanowski - klasa sama w sobie. To ten, który miał odwagę zastąpić Tomasza Lisa, po
zawieszeniu jego funkcji prowadzącego głównego wydania Faktów w stacji TVN, w 2006 roku.

W jednej z największych polskich stacji telewizyjnych pracuje dziennikarz, który swoim
doświadczeniem, uporem i determinacją w dążeniu do celu potrafi sprawić, że każdy polityk w kraju
zrobi dokładnie to, czego od niego oczekuje.

Jego najtrudniejszymi momentami są chwile, w których zaproszony polityk kłamie w żywe oczy, a
on nie może mu przerwać i ukazać prawdy, gdyż nie pozwala mu na to ani profil stacji, ani dyrektor
programowy ani, tym bardziej – jego kultura osobista.

Bogdan Rymanowski jest gospodarzem niedzielnego programu publicystycznego Kawa na ławę
który otrzymał „na zachętę” po mianowaniu Kamila Durczoka szefem głównego wydania Faktów. To
zdarzenie miało zadecydować o odejściu, moim zdaniem - klasyka dziennikarstwa, z tej prywatnej
stacji telewizyjnej, z powodu zbyt dużej „ciasnoty” w jednym programie (jak sam stwierdził).
Dyrektor programowy jednakże miał inne plany w stosunku co do jego osoby.
Kiedy zbliżało się Euro 2007 udało mu się namówić - całkiem przypadkowo – swojego gościa,
jakim był wówczas Tadeusz Cymański, by zanucił „Hej sokoły”, gdyż tę to właśnie piosenkę chciano
ogłosić hymnem zmagań sportowych. Jakież było zdziwienie prowadzącego, gdy poseł wraz z
Arturem Zawiszą zaczęli śpiewać ten przebój wszechczasów, a do politycznego duetu dołączył
również Leszek Miller!

Kawa na ławę jest programem, który mówi otwarcie o polityce, bez żadnych ogródek. Stąd mała
ingerencja Bogdana Rymanowskiego w scenariusz. Powiedział, że skoro jest to emitowane na żywo w
niedzielne przedpołudnie, to dlaczego politycy mają być „udekorowani” w taki sposób, w jaki się
przechadzają po sejmowych korytarzach? To przecież właśnie dla niego w ostatniej chwili zdejmują
swoje krawaty i rozpinają guziki w koszulach.

Do jego największych wpadek telewizyjnych należy zaliczyć problem z przypomnieniem sobie
imienia posła Stefana Niesiołowskiego. Potrafił jednak doskonale wyjść z opresji, mówiąc: „I jeszcze
pan poseł Niesiołowski. Panie pośle, jak ma pan na imię?”. W tak dobrym stylu z „kłopotów” potrafi
wybrnąć tylko Bogdan Rymanowski. „Człowiek-praca”, jak sam o sobie mówi.

„Może i nie umiem wkręcić żarówki, ale za to świetnie potrafię wyciągnąć wszystko z każdego
polityka” tak mówi o sobie w jednym z wywiadów. Otwarcie przyznaje się do pracoholizmu oraz do
tego, że poświęca zbyt mało czasu swojej rodzinie.

Bogdan Rymanowski jest, moim zdaniem, idealnym kandydatem na klasyka dziennikarstwa, co
udowadnia każdego dnia przy okazji każdego wejścia „na antenę”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Chyba nikt już nie wierzy w tą fikcję jaką są programy z udziałem polityków pytania i odpowiedzi z góry ustalone wszystkie te programy to fikcja każda sekunda jest w scenariuszu programu tam nic nie ma przypadkowego wszystko dokładnie zaplanowane i ustalone przez każdą ze stron a telewidz który na to patrzy i myśli że jest inaczej to sie mocno myli

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.