Facebook Google+ Twitter

To już końcówka Open'era

Zakończył się jeden z czołowych festiwali muzycznych w Europie. To ostatnia relacja z koncertów na żywo.

Na scenie występ Placebo. Publika, mimo późnej pory, liczy kilkadziesiąt tysięcy osób. / Fot. wikipedia.orgWłaśnie skończył się występ zespołu Kings of Leon, który - jak czytamy na stronie www.opener.pl - jest najbardziej rozchwytywanym zespołem na świecie. Trochę trudno mi w to uwierzyć, bo czyż ich muzyka, ich piosenki, które zostały zaprezentowane na festiwalu (np. "Sex on Fire" i "Use somebody") są czymś niezwykłym? Odnoszę wrażenie, że jest to taki wielki, światowy "Feel", który zginie równie szybko, jak się narodził.

Podobał mi się za to wokalista Caleb Followill, który miał przepiękną chrypkę i wzbudzał swoim śpiewem zachwyt nie tylko u dziewcząt. Muzycy bardzo przeżywali swój występ i mieli doskonały kontakt z publiką. Dziwi mnie jednak, jak organizatorzy mogli dać na tak późną porę artystów, których się raczej słucha niż do nich tańczy... Ale cóż, występ oceniam na 7/10, podsumowań ogólnych przyjdzie jeszcze czas.

Na scenie Main Stage brzmiał koncert Placebo, który zgromadził (oczywiście) więcej fanów niż Kings of Leon. Sama nazwa "placebo" po łacinie oznacza "będę się podobał" - i najwyraźniej się podoba! Później na tej samej scenie pojawili się The Prodigy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I jak koncert Prodigy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.