Facebook Google+ Twitter

To książka dla pana, panie premierze!

Czy ośmielił(a)byś się zasugerować premierowi, że przeczytanie książki dobrze mu zrobi? Kanadyjski pisarz, Yann Martel, zdobywca Bookera za „Życie Pi”, co drugi poniedziałek wysyła szefowi rządu Kanady, Stephenowi Harperowi, jakąś lekturę.

Fragment strony autora akcji. / Fot. http://www.whatisstephenharperreading.ca/index.html16 kwietnia do premiera została wysłana pierwsza książka - „Śmierci Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja. Martel wybiera utwory z różnych krajów i epok. Wśród 11 dotychczas podarowanych premierowi jest zbiór poezji, kryminał, powiastka filozoficzna, sztuka teatralna.

„Folwark zwierzęcy” Orwella, „Witaj smutku” Sagan, „Kandyd” Woltera, „Panna Julia” Strindberga – dla oczytanego Europejczyka te nazwiska i tytuły nie brzmią obco. Są też utwory, które można określić jako mniej znane książki bardzo znanych autorów, jak „Watsonowie” Jane Austen, czy „Kronika zapowiedzianej śmierci” Gabriela Garcíi Márqueza. Ale Stephen Harper otrzymał też „Bhagawadgitę” – starożytny indyjski poemat religijny. Do każdej książki dołączony jest list, w którym Martel uzasadnia swój wybór. Akcję dokumentuje na stronie internetowej http://www.whatisstephenharperreading.ca/index.html.

Fragment strony autora akcji. / Fot. http://www.whatisstephenharperreading.ca/index.htmlCo zainspirowało pisarza do tego śmiałego przedsięwzięcia? Powody opisuje na stronie – głównym jest niedofinansowanie kultury. Jak wyliczył Martel gdyby przyszłoroczne wydatki na tę dziedzinę (182 miliony dolarów) podzielić przez liczbę Kanadyjczyków to wyjdzie 5,5 dolara na głowę, czyli mniej niż przeciętny mieszkaniec tego kraju wydaje dziennie na kawę lub tygodniowo na parking. Ale chodzi też o lekceważące podejście konserwatywnego rządu do kultury (i jej twórców). Zdaniem Martela grozi to ukształtowaniem ludzi nie potrafiących myśleć na własną rękę, konformistycznych, których horyzonty będą się w przyszłości ograniczać do pogoni za zyskiem.

Czy akcja Martela zmieni podejście premiera do kultury? Wierzę w moc literatury, ale nie w polityków. Rządzący chyba czują się nieswojo, gdy są obdarowywani – przywykli do tego, że ludzie zastanawiają się, co politycy mogliby dać im, a nie co oni mogliby dać politykom. Jak dotąd Yann Martel otrzymał tylko jedną, niemożliwie krótką odpowiedź na 11 wysłanych listów i 11 podarowanych książek, a autorką tych trzech zdań była asystentka premiera. Ale akurat to chyba nikogo w Polsce nie zdziwi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 06.09.2007 02:53

nie stawiajcie w jednym rzędzie obecnego premiera z Lechem Wałęsą, któremu do Arłamowa posyłano książki z wiadomym skutkiem. Biorący w tej akcji udział wspominali nawet test polegający na wkładanych między strony włosach i po kilku tygodniach po zwrocie książki były one na swoim miejscu. Bracia Kaczyńscy, co by o nich nie mówić są wybitnie oczytani i wygadani, może nawet najlepiej ze wszystkich dotychczasowych wybrańców. Postepowanie, owszem, może wzbudzać zastrzeżenia, ale to już zupełnie inna bajka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Premier i jego ekipa mieszczą się w górnej skali "Ludzi toksycznych", więc powinni tą książke przeczytać obywatele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym mu coś posłał o walce z insektami. Poradnik skutecznej dezynfekcji mieszkania. Niech to zrobi raz a porządnie, bo na razie to zaledwie dostateczny (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Maćku, premier nie ma czasu na czytanie książek. No chyba że to sa poradniki: jak przeprowadzić dobrą kampanię wyborczą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.