Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36829 miejsce

To my - Gun Lobby!!

Miało być łatwo i przyjemnie. Komisarz Bieńkowska chciała podnieść sobie wskaźniki popularności poprzez szykanowanie grupy, za którą nikt się nie ujmie. Zamiast tego obudziła potwora, pokazała patologie UE i wzmocniła ruchy antyunijne

EDIT: Jak się okazało po czasie, na niektórych urządzeniach w PE strona Firearms United działała, na innych nie. Stąd alarmujące wieści o cenzurze. Jak się okazuje to nie zła wola KE, tylko wina utrzymywanych za nasze podatki informatyków. Dlatego przepraszam i brak cenzury zapisuję KE na PLUS. Teoretycznie brak cenzury powinien być czymś naturalnym, ale na tle ich innych zachowań, to jest plus.
Przepraszam wszystkich, których wprowadziłem w błąd, wadliwe fragmenty zaznaczyłem kursywą.


Wezwanie do Europejczyków / Fot. Fundacja Ad Arma 26 stycznia w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie nad zmianą dyrektywy o broni palnej. Głosowanie nietypowe, gdyż do dnia dzisiejszego europosłowie nie wiedzą jaka jest treść dokumentu, nad jakim mają głosować. Być może Komisja Europejska nie chce by zbyt dokładnie wczytywali się w dokument? A może po prostu uznaje, że skoro będą głosować tak, jak nakazują prezesi ich klubów, to czas na zaznajomienie się z dokumentem nie jest im potrzebny? Na wszelki wypadek zadbano, by europosłowie w godzinach pracy nie mogli zapoznać się z argumentami strony przeciwnej. Gdyby któryś z nich zechciał, choćby z ciekawości, wejść na stronę „Firearms United”, dowiedziałby się, że z poziomu Parlamentu Europejskiego wejść się nie da. Zablokowana i tyle. Ostatecznie wolność słowa w PE – niby tak, ale w rozsądnych granicach. Pozostaje jeszcze „Gun Lobby”. Tak, to ja.

To ja jestem Gun Lobby. Ja i wielu mi podobnych ludzi. Ludzi którzy pracują zawodowo, mają rodziny a „gun lobbingiem” zajmują się gdy mają czas. W moim przypadku, od dnia narodzin córki, czas na „gun lobbing” spadł niemal do zera. Jesteśmy ludźmi, którzy w swoich państwach zdobyli swoiste poświadczenia od swoich władz, że można nam dać broń do ręki. Pochodzimy z różnych środowisk, mamy różne poglądy, łączy nas tylko zamiłowanie do broni. I świadomość, że nasze rządy niezbyt nas lubią. Co więcej jesteśmy przyzwyczajeni do nieustannego kłócenia się z własnym państwem.

Walka z terroryzmem oczami komisarz Bieńkowskiej / Fot. Paweł Jaroński Komisarz Elżbieta Bieńkowska jest dla nas symbolem zła. Niektórzy moi koledzy uważają, że ona ideologicznie chce rozbroić europejczyków, by UE mogła ich bardziej zniewolić. Nie podzielam tego poglądu. Moim zdaniem pobudki pani Bieńkowskiej są znacznie niższe. Pani komisarz po prostu postanowiła sobie podbić wskaźniki popularności, szykanując grupę, za którą jej zdaniem nikt się nie ujmie. Fakty są takie, że zaraz po atakach na Charlie Hebdo pani Bieńkowska wystąpiła z propozycją zaostrzenia przepisów dotyczących broni palnej dla nas – jej legalnych posiadaczy. Przedstawiła zadziwiającą logikę wg której, jeżeli władza zabierze mi mój samopowtarzalny karabinek z dużym magazynkiem, którego rekreacyjnie używam na strzelnicy, to terroryści w magiczny sposób zrezygnują ze swoich nielegalnych kałasznikowów, które w przeciwieństwie do mojego karabinka potrafią też strzelać ogniem ciągłym. Z resztą wiele z jej propozycji jest jakby żywcem wyjętych ze stanowiska KGP, które prezentowano w czasie prac nad naszą ustawą o broni i amunicji w 2010 roku. Jedno czego pani komisarz nie przewidziała, to determinacja ludzi, których postanowiła zupełnie bez powodu pozbawić ich własności i pasji, tylko dla własnej popularności. Tym bardziej, że po komisarz Cecilii Malmström odziedziczyła ruch „Firearms United” - składający się z takich jak ja aktywistów z całej Europy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.