Facebook Google+ Twitter

To nie jest film jednorazowego użytku

W długie grudniowe wieczory, warto spędzać czas oglądając dobre filmy. Idealnym kandydatem do wieczornej duchowej konsumpcji jest obraz braci Coen "To nie jest kraj dla starych ludzi".

To nie jest kraj dla starych ludzi / Fot. Materiały dystrybutora"To nie jest kraj dla starych ludzi" to film, wobec którego nie można przejść obojętnie. W swojej recenzji nie będę odnosił się do słuszności przyznania temu obrazowi czterech Oscarów, pokazywał ów film na tle innych dzieł braci Coen czy porównywał go z literackim pierwowzorem. Opisze w niej swoje odczucia i postaram się, według swoich skromnych kompetencji, ocenić warsztat najsłynniejszych braci kina.

Zaczyna się jak western. Oglądając pustynny krajobraz i słysząc akcent wypowiadającego się narratora, wiemy, że najbliższe dwie godziny spędzimy w Teksasie. Miejsce akcji filmu buduje jego klimat, w tym przypadku jest on surowy, smutny i przytłaczający. Osią fabularną dzieła Coenów jest ucieczka z walizką z 2 milionami dolarów, którą odważył się przywłaszczyć weteran wojny wietnamskiej - Llelewyn Moss (Josh Brolin). Ściga go wysłannik prawowitych właścicieli owej walizki, psychopatyczny morderca Chirugh (Javier Bardem). Śledztwo w tej sprawie prowadzi szeryf Bell (Tommy Lee Jones), który sprawia wrażenie, jakby nie zależało mu na rozwikłaniu fali przestępstw, jaka nastąpiła po zaginięciu walizki.

Można się zastanawiać jak film, w którym głównym motywem jest pościg, może aspirować do miana dzieła ambitnego i wartościowego? Bracia Coen udowadniają, że nie liczy się to co jest motywem przewodnim, lecz jak jest on przedstawiony. Znakomicie pokazali oni kontrast pomiędzy myśliwym a zwierzyną. Choć oboje mają wysoko rozwinięty zmysł przetrwania, różnią ich pobudki kierujące determinacją przetrwania. Moss chce, aby życie jego rodziny stało się lepsze, Chirugh zaś po prostu wykonuje swoją pracą, traktując wszystko i wszystkich instrumentalnie, liczy się tylko cel, jakim jest odzyskanie walizki dla swoich chlebodawców. Morderca wykonuje swoje zadanie, konsekwencja chłodnego fachowca, przewyższyła swoim kunsztem determinację weterana wojennego. Coenowie pokazują nowe reguły rządzące światem. Nie wygrywają Ci, którzy mają dobra intencje, tylko Ci bardziej skuteczni. Świat starych wartości odchodzi w niepamięć, sprawiedliwość przegrała. Parafrazując tytuł, można powiedzieć - To nie jest świat dla starych wartości.

Najbardziej frapującą rzeczą w tym filmie jest atmosfera i klimat. Film jest mroczny, brutalny i niezwykle surowy. Napięcie w filmie jest odczuwalne przez cały czas, ponieważ w tle nie ma żadnej muzyki, która zazwyczaj zwiastuje zwroty akcji. Widz sam buduje napięcie, oparte na własnych emocjach, wynikających z oglądanego obrazu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ + Film faktycznie warto obejrzeć. Trzeba być tylko przygotowanym na przyjęcie okrutnej prawdy o której pisze autor, że "Nie wygrywają Ci, którzy mają dobre intencje, tylko Ci bardziej skuteczni". Generalnie - zawsze tak było. Nie bez powodu od dawna wiemy, że "samymi dobrymi intencjami piekło wybrukowane". To, że wygrywają osoby skuteczne, to jeszcze jest w miarę normalne i uzasadnione, no bo kto inny ma wygrywać? Nieskuteczne? Niby jak? Pies pogrzebany jest w tym w jaki sposób ta skuteczność jest uzyskiwana. Bo od jakiegoś czasu, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, w Europie również, obserwowane są tendencje do uzyskiwania pożądanych rezultatów metodami prawdziwych psychopatów (którzy są mistrzami jeśli chodzi o skuteczność). Mało tego, groźne jest to, że postępuje akceptacja takich metod. W przeciwieństwie do sposobów uwzględniających to w jakim stopniu zrobi się krzywdę drugiemu człowiekowi, metody psychopatyczne (ZUPEŁNIE pozbawione np. empatii i wyrzutów sumienia) takich kwestii nie uwzględniają. Nie bez powodu w tym filmie ścigającym jest psychopatyczny morderca. Bracia Coen wiedzieli co robią tworząc taką właśnie postać. Sprawa jest o tyle poważna, że psychopatii nie uznaje się za chorobę psychiczną tylko za zaburzenie osobowości, a w dodatku w stosunku do niej nawet psychologia razem z psychiatrią w dużym stopniu są bezsilne. Wiedza o tym w jak szerokim zakresie inteligentni psychopaci (czyli ci, którzy potrafią działać nie przekraczając prawa) są szkodliwi społecznie, jest stosunkowo świeża. Zarówno problem jak i walka z nim dopiero na dobre się rozpoczynają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.