Facebook Google+ Twitter

To nie nasza wojna

Całym pokoleniom Polaków przyświecało hasło: „Za wolność waszą i naszą”. O czyją wolność walczą polscy żołnierze w Afganistanie. Kim tam jesteśmy? Wybawcami czy agresorami?

Jako matka, Polka, Europejka nie zgadzam się na to, by nasi żołnierze ginęli realizując cudze plany polityczne i ekonomiczne, bo takie idee przyświecają obecnie toczącym się na świecie wojnom.
Pieniądze i polityka to główne źródła inspiracji do wtrącania się w sprawy innych krajów. Tam, gdzie nie potrzebne są wpływy, nie ma bogactw naturalnych jakoś nikt się nie wtrąca, przykładem może być ludobójstwo w Ruandzie, na które świat patrzył w milczeniu.
Tam, gdzie idzie o wpływy ekonomiczne czy strategiczne, tam jest reakcja i tu najlepszym przykładem jest Irak. W wojnie, jaką wypowiedzieli temu krajowi Amerykanie, nie o wolność myśli Irakijczyków poszło.

Co przeciętny Polak wie o Afganistanie, biednym kraju położonym w środkowej i południowo-zachodniej Azji, w którym analfabetyzm sięga 79 proc., a zdecydowana większość mieszkańców to wyznawcy islamu? Co robią tam polskie wojska? Czy tak wygląda misja stabilizacyjna, podczas, której jedni giną, a drudzy stają przed sądem za mord na ludności cywilnej? Nie potrafię odpowiedzieć na pytania, które postawiłam, bo nie rozumiem jak przedstawiciele narodu tak doświadczonego przez historię jak Polacy, mogą brać udział w wojnie niesprawiedliwej. W Afganistanie jesteśmy agresorami, nie pierwszymi zresztą.

W latach 1979 – 1989 interweniowały tam wojska radzieckie, a od 1990 wojska NATO. Zawsze ktoś miał jakiś powód, by ingerować w wewnętrzne sprawy tego kraju. Raz byli to komuniści, innym razem terroryści, tak naprawdę to dokładnie nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi, a skoro ta wiedza jest taka uboga, to znaczy, że chodzi o pieniądze i te płynące z bogactw naturalnych, i te z wypływów za opium, którego Afganistan jest największym eksporterem.
Polacy jechali do Afganistanu z pobudek humanitarnych, głównym celem miała być pomoc afgańskiemu społeczeństwu w ustabilizowaniu sytuacji w kraju, a w efekcie misja stabilizacyjna zbiera śmiertelne żniwo po obu stronach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

Witam!
Warto dodać , że Afganistan jest jednym z największych producentem narkotyków w świecie. Kasa z narkobiznesu zasila działających tam terrorystów- może dla tego tam są nasze wojska...
Po co jadą tam żołnierze? Różnie to bywa, jest wiele powodów...
Po co władza ich wysyła na misję? Po to aby ich później sądzić?! ZAPRASZAM na www.nangarkhel.eu
to nie film , to prawdziwa walka o HONOR!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Imponuje mi Tomku Twoje rozważne i jakże dojrzałe podejście do tematu. Moje pokolenie miało tyle szczęścia, że wojna jest nam znana z historii, nie licząc lat stanu wojennego, i bardzo bym chciała, żeby moje dzieci, moi uczniowie i ich rówieśnicy nie musieli jej doświadczać. Ale jeżeli będziemy tak aktywnie wspierać tzw. sojuszników, to w końcu rykoszetem sami oberwiemy. Nie wierzę też we wzajemną pomoc. W 1939 roku też jej oczekiwaliśmy i w chwili próby zostaliśmy sami. Make love, not war!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.08.2009 10:28

W Afganistanie współpracujemy z władzami, więc jeśli jesteśmy już z kimś w stanie wojny to z partyzantami, którzy siłą władzę chcą odebrać. Mamy zadanie bronić tej władzy i ludności. A to się wiąże z ryzykiem. Takie losy żołnierza.

No właśnie ja też ekspertem nie jestem, dlatego raczej wstrzymuje się w kategorycznych osądach. Choć wydaje mi się że jednak coś z obecności w NATO mieliśmy i mamy (choć coraz mniej, bo NATO z roku na rok podupada - może z powodu pozornego poczucia bezpieczeństwa głównych sił paktu). Nie są to profity spektakularne, bo nikt nas nie atakował. Ale ostudzenie mocarstwowych zapędów Rosji, utrzymywanie statusu quo na bliskim wschodzie i okolicach Babilonu jest nam (i nie tylko nam) na rękę. Zapewnienie o wzajemnej pomocy wojskowej to spora siła nacisku.

Mało to wszystko ma wspólnego z wolnością, ale czy da się utrzymywać względny spokój na świecie wolnością? Wojny były, są i chyba jednak będą...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, masz rację, ja wprawdzie w tej sprawie nie jestem ekspertem, ale z tego co się orientuję tak się jakoś składa, że dajemy, a nie dostajemyi.
Z wypowiedzi szefa MON wynika, że zawiódł system. Jaki system? Gdzie byli żołnierze NATO? Teraz się okazuje, że nasi żołnierze są na wojnie. Czy to znaczy, że nasz kraj jest w stanie wojny z Afganistanem, a może czeka nas mobilizacja? Jedna z gadających głów powiedzieła: najgorsze walki dopiero przed nami. Strach myśleć jakie będą konsekwencje tej niby stabilizacyjnej misji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.08.2009 00:04

A czy przypadkiem jeśli należymy do sojuszu wojskowego nie powinniśmy się z tego sojuszu wywiązywać? Bo chyba żeby coś brać trzeba też coś dać... - takie ogólne przemyślenia. Jeśli nie chcemy brać udziału w takich wojenkach to powinniśmy wystąpić z NATO. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy żołnierze polscy , to są chłopcy poborowi, którzy idą bo muszą ? bo akurat odbywają obowiązkową służbę wojskową ?

Francuzi to mają swoją Legię Cudzoziemską i w takich wypadkach wysyłają za lepszy żółd, tych co lubią "bawić" się w wojenkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał ja tym bardziej mówię o ludziach , których znam, bo żyję wśród nich. Na dzisiejszej konferencji prasowej min. Klich powiedzial po raz kolejny , że jest to misja pokojowa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uprzedziłam chyba Twoje pytanie Rafale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Magda Wieczorek - mówię o konkretnych żywych ludziach, a nie o waszych wyobrażeniach żołnierza polskiego. O ludziach, których znam, a nie tych których widzieliście w telewizji.

@ Alicja Nowak - proszę o źródło, które nazywałoby misję w Afganistanie misją pokojową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Krawczyk w 2006 roku stwierdził, że polska misja w Afganistanie będzie nastawiona na działania stabilizacyjne o charakterze pokojowym.
Dzisiejsza wypowiedź Klicha nie wróży nic dobrego. Zbyt długo zwlekał z wystąpieniem na temat ostatnich wydarzeń w Afganistanie. Prędzej czy później my zapłacimy za politykę zagraniczną prowadzoną przez kolejne rządy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.