Ciekawy przebieg miała sesja Rady Miasta Kraśnik, w dniu 26 marca 2009 r. Najsilniejszym jej akcentem była zapowiedź wytoczenia procesów sądowych osobom, które w ostatnim czasie oceniały i krytykowały działalność publiczną burmistrza.
Zdaniem zainteresowanego, były to jednak pozbawione podstaw ataki personalne. Przysłuchując się argumentom przedstawianym przez burmistrza oraz rzecznika prasowego urzędu miasta, można było odnieść wrażenie, że Kraśnik powoli upodabnia się do Białorusi. Sprawa wydaje się być na tyle dziwna i niezrozumiała w XXI wieku, że wielu czytelników gazety może potraktować artykuł jako żart na prima aprilis.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(0.00)
Wiek: 52 | Miejscowość: Kraśnik | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarz, wydawca gazety internetowej Prawda i Społeczeństwo - Kraśnik
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirosław Sznajder 02.04.2009 08:32
Istnieje jednak coś, co określiłbym "magią miejsca". Wchodząc do kościoła stajemy się "lżejsi". Znajdując się na sali rozpraw "gniecie" nas dla odmiany ogromny ciężar. Wiedzą to nawet ci, którzy byli jedynie świadkami w procesach karnych bądź cywilnych. A co mówić o zasiadaniu na ławie oskarżonych. W tym momencie zapomina się o tym, że nic nie ma się na sumieniu. Sam fakt ogromnie człowiekowi ciąży i wywołuje stres. To wiedzą politycy, którzy pozywali swoich oponentów, bądź planują to zrobić. Działanie takie to jest nękanie. Burmistrz Kraśnika zarabia brutto 12300 złotych, dla niego wynajęcie adwokata to pestka.
Mirosław Sznajder 02.04.2009 04:53
Korzyści oczywiście nie ma... Tu nie chodzi o wynik procesu, o który rzeczywiście można być spokojnym. Chodzi o sposób prowadzenia debaty publicznej, o przenoszenie jej na salę sądowa...
Autor usunął profil 01.04.2009 21:39
Dlatego właśnie żaden urząd ani instytucja nie powinny być prawnie chronione przed obrazą. Każdy człowiek ma pełne prawo pozwać z powództwa cywilnego innego człowieka i tu nie widzę żadnego problemu choć kiedyś takie sprawy dżentelmeni załatwiali w sposób prostszy i tańszy. Pozostawiam do dyskusji czy pan burmistrz tu przywołany mógłby takową satysfakcję otrzymać choćby ze względu na to iż raczej nie ma zdolności honorowej.
Co do konkretnie tej sytuacji to jeśli pan burmistrz nie jest w stanie udokumentować korzyści dla miasta wynikających z jego wyjazdów to radni o procesy nie powinni się martwić no chyba że korzyści są a oni raczą mijać się z prawdą.