Facebook Google+ Twitter

To nie show, to nasz sposób życia - mówią współcześni Indianie

Szesnastoosobowa grupa Indian Północnoamerykańskich gościła we wtorek na Uniwersytecie Gdańskim. Okazało się, że pozornie radosne i kolorowe życie Indian nie jest wcale beztroskie. Niestety nie jest również fascy

Spotkanie uroczyście rozpoczął dziekan Wydziału Filologiczno-Historycznego UG, prof. Józef Włodarski, który po wręczeniu upominków (m.in. płyty z pracą magisterską dotyczącą plemion indiańskich napisaną przez jednego z gdańskich studentów) szybko oddał gościom głos.

fot. Grzegorz`Mehring/Dziennik Bałtycki– Dzieje naszego narodu są podobne do historii waszego. My także byliśmy prześladowani i pozbawieni wolności. Naszą kulturę również starano się zniszczyć, a nam odbierano podstawowe prawa. Dopiero teraz odbudowujemy naszą tradycję. Zakładamy szkoły, gdzie dzieci uczą się plemiennych języków, śpiewów i tańców rytualnych - mówił do zebranych wódz Czarnych Stóp.
Współcześnie Indianie mogą cieszyć się wolnością. Jednak jest to wolność pozorna, „drugorzędna” - plemiona wciąż żyją w zamkniętych rezerwatach.

Po tej sentymentalnej i przydługawej (liczba słuchaczy na auli widocznie zmalała) wycieczce do krainy przodków, rozpoczęła się właściwa część spotkania - pokazy taneczne i śpiewy. Wódz poprosił publiczność o zachowanie powagi. – To co pokazujemy, to nie show, to nasz sposób życia - zapewnił zgromadzonych. Choć kolorowe stroje, dzwoneczki przy butach i szeleszczące pióropusze mogą zdawać się zabawne, dla Indian mają one znaczenie rytualne. Chaotyczne i transowe tańce przy akompaniamencie śpiewów to duchowe przeżycie, źródło pozytywnej energii. Bo życie Indianina - pomimo wielu przeciwności losu - to życie w radości i szczęściu z każdego kolejnego dnia, postrzeganie świata głębią serca - można było wnioskować z opowieści starego wodza.
Jednym z gości spotkania był gdańszczanin Bartosz „Yellow Hair” Stranz żyjący od wielu lat wśród członków plemienia Czarnych Stóp. Uważa on swoich współplemieńców z fot. Paweł Łacheta/Express Ilustrowanyrezerwatu za drugą rodzinę i nie wyobraża sobie życia bez indiańskiej atmosfery wolności i radości.

Zdaje się, że nie udało się jednak zarazić tym optymizmem serc gdańskiej publiczności. Choć indiańscy goście okazali się bardzo szczerzy i otwarci i byli wręcz zaszczyceni, że mogą promować w tak dalekim kraju jak Polska swoją kulturę i tradycję, nie zafascynowali tym zgromadzonych.
– Spodziewałem się rdzennych mieszkańców prerii, którzy będą się wyróżniać swą odrębnością kulturową, a zobaczyłem garstkę lekko skośnookich Amerykanów w dżinsach i polarach, którzy wzruszeni opowiadają o swojej historii, biegając w kolorowych przebraniach. Było to bardzo mało wiarygodne i wręcz sztuczne - bezpośrednio skomentował wydarzenie jeden ze studentów. Może jest to lekkie spłycenie i przesada, aczkolwiek taką opinię podzielała chyba większość zebranych. Najlepiej świadczy o tym fakt, że do końca tego półtoragodzinnego spotkania została tylko mała grupa najwytrwalszych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Mirnal -> przeprosiny z laurką. Już zostałem uświadomiony przez Ewę K., że nie stawiasz minusów. Ja też ich nie stawiam, a plusy tylko przy naprawdę wybitnych (moim zdaniem) tekstach, że pozwolę sobie na takie intymne wynurzenie;)

anara-> Tak, niektórzy studenci zachowywali się karygodnie. Ale chyba ich "nieprzystosowanie" najlepiej oddaje wypowiedź przytoczona w tekście. Pozwoliłem sobie na zastosowanie jej jako reprezentatywnej, ponieważ odiosłem wrażenie, że taka atmosfera panowała na sali (własnie przez te wszsytkie śmichy-chichy itd.).

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Indian Pólnocnoamerykańskich* - po polsku powinniśmy pisać *p. I*
Już jesteś drugą osobą, która mnie posądza o minusy. A ja do tej pory nie postawiłem ani jednego plusa i minusa. To można chyba gdzieś sprawdzić. I nie postawię, choćby wlaśnie dlatego, aby nie pamiętać czy komuś postawilem, kiedy się onże zbiesi...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.11.2006 19:20

Zasadniczo nie zwróciłeś uwagi na pewną kwestię, tj. zauważyłeś, że studenci opuszczali aulę ( i nie prawdą jest, że wszyscy robili to ze znudzenia, gro było też takich którzy zmuszeni byli iść na ćwiczenia czy wykłady), ale skoro wyrażasz się raczej negatywnie o np. wypowiedzi wodza, to powinieneś też zauważyć, że zachowanie niektorych studentów było karygodne. Wydaje mi się, że podśmiewanie się kiedy rozpoczynano niektóre pieśni, a także wychodzenie w trakcie pieśni czy tańca ( czy tak ciężko było poczekać aż się skończy?), co często łączyło się z "paradą" przed sceną jest totalnym brakiem kultury. Muszę przyznać, choć niechętnie, że za niektórych studentów UG było mi wręcz wstyd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo, Ewka - niby odległa od polskiej ziemi, lecz w sprawach poslsko-indiańskich czujna i wszechobecna, wnikliwa i oryginalna... Szkoda, że nie można dawać punktów za komentarze ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A teraz wyobrazmy sobie....
-------------------------------------------
Prawdziwi Polacy w naszym rezerwacie!
Zaden milosnik Rasputina i Smirnoffa nie moze przegapic takiej okazji. Do naszego rezerwatu Czerwonych Dloni, przyjezdzaja najprawdziwsi europejscy Polacy!
Tak, to nie sen. Naprawde bedziemy mogli w najblizszych dniach miec okazje obejrzenia i spotkania spacerujacych po terenie rezerwatu i zwiedzajacych okolice Polakow z dalekiego, Wschodnioeuropejskiego kraju, z egzotycznego miasta Gdanska. Będzie to niebywała szansa dla młodego pokolenia, aby zobaczyć na własne oczy polskie tradycyjne, ludowe tańce zbojnickie. Polacy przyjeżdżają do rezerwatu z zamiarem poznania naszej indianskiej tradycji i kultury. Ich przyjazd objął swym patronatem Wodz Wielkie Brzucho oraz Rada Plemienna.

Odwiedza oni nasze pradawne tereny lowieckie, gdzie beda strzelali do rzutek, zwiedza muzeum polowan na bizony i zapoznaja sie tam z pradawnymi technikami lowieckimi , wystapia z pokazami spiewow kaszubskich, zwanych dumkami, w Domu Seniora oraz w Plemiennym Domu Kultury, a takze spotkaja sie z Rada Starszych i studentami naszej miedzyplemiennej uczelni. Następnie Polacy udadza sie na pielgrzymke do Black Hills, Wounded Knee i wezma udzial w dorocznym, tubylczym rodeo odbywajacym sie w Montanie.

Grupa Polakow sklada sie z czlonkow gdanskiego kolka parafialnego. Ich wystepy beda jedyna, niepowtarzalna okazja aby zobaczyc rdzennych Europejczykow tanczacych w tradycyjnych strojach...
-----------------------------------
.. nastepnego dnia....
-------------------------------------
Oprocz barszczu i pierogow, jemy rowniez tousty - mowia wspolczesni Polacy

Grupa Polakow Polnocnopolskich goscila wczoraj na naszej Miedzyplemiennej Uczelni. Jak sie dowiedzielismy w trakcie spotkania, nie wszyscy Polacy spokrewnieni sa ze s.p. Papiezem, Janem Pawlem II. Niestety, nie mieszkaja tez juz w kurnych chatach i nie uzywaja kolowrotkow, co sprawilo, ze zycie ich pozbawione zostalo slowianskiej egzotyki.

Po ceremonii inaugurujacej i mowie powitalnej Wodza Plemienia Czerwonych Dloni oraz wreczeniu gosciom upominku wyrzezbionego w drewnie i ozdobionego koralikami przez absolwenta naszej uczelni, a przedstawiajacego polskiego jelenia na rykowisku, glos zabral przewodniczacy gdanskiego kolka parafialnego. Staral sie on nam przyblizyc historie narodu Polskiego wskazujac na podobienstwa naszych dziejow. Zwrocil tez uwage na fakt, ze getta, w ktorych mieszkaja polscy Cyganie, bedacy obywatelami drugiej kategorii, maja wiele wspolnego z naszymi rezerwatami, a ich mieszkancy spotykaja sie z podobnymi, stereotypowymi reakcjami pozostalej czesci polskiego spoleczenstwa.. Opowiadal rowniez o tym, jakim walecznym, patriotycznym i religijnym narodem sa Polacy, jak nie dali sie zrusyfikowac i poddac laicyzacji, jak w koncu, po latach przesladowan, na uczelniach, w szpitalach i zakladach pracy zaczeto bez obawy wieszac krzyze, jak wprowadzono obowiazkowa nauke religii w szkolach pielegnujac i podtrzymujac w mlodym pokoleniu katolickie wartosci moralne i spuscizne narodowa.

W czasie patetycznego i rozwleklego , niczym kazania z ambony, przemowienia polskiego goscia, czesc znudzonej mlodziezy indianskiej opuscila sale. Pozostali wreszcie doczekali sie polskich tancow ludowych i jaselek, czyli religijnego przedstawienia z elementami polskiego folkloru. Przewodniczacy wyjasnil, ze jaselka, choc pozornie sa przedstawieniem teatralnym i rozrywkowym okresu Swiat, maja glebokie znaczenie religijne i nalezy odbierac je z powaga i szacunkiem, w duchowym skupieniu. Polskie rytualy, modlitwy i obchodzone z duzym pietyzmem swieta religijne sa bardzo waznym elementem codziennego zycia Polakow. Od wiekow pielegnowane, nierozerwalnie zwiazane z zyciem i narodowa tozsamoscia kazdego Polaka, pomagaja im przetrwac w trudnych chwilach, a gleboko zakorzeniona wiara katolicka sprawia, ze narod jednoczy sie w momentach trudnych i pokonuje przeszkody wspolnymi silami.

Jak wynikalo ze slow Przewodniczacego, zycie Polaka wypelnione jest religinymi duchowymi przezyciami, spelnianiem dobrych uczynkow i regularnym chodzeniem na msze swiete, czyli przygotowaniem na zycie wieczne w raju, poprzez wlasciwe postepowanie w czasie zycia doczesnego, wedle bozych przykazan.

W grupie, ktora przyleciala z Europy znalazl sie rowniez Indianin, jeden z naszych, od lat mieszkajacy w Gdansku i uwazajacy Polske za swa druga ojczyzne. Powiada on, ze gleboka wiara katolicka w polaczeniu z aktywnym uczestniczeniem w tradycji i kulturze polskiej zaspokaja jego potrzeby duchowe, wzbogaca go wewnetrznie i napawa zyciowym optymizmem.

Coz, mimo najlepszych, szczerych checi, gosciom z Gdanska nie udalo sie przekonac uczestnikow spotkania do polskiego sposobu na zycie i zaciekawic polska kultura. "Intencje mieli Polacy co prawda dobre, sa mili i w ogole, ale brakowalo im autentyzmu i slawnej, polskiej fantazji" - zauwazyl jeden z naszych mlodych wojownikow.

"Czekalem na pojawienie sie prawdziwych zbojnikow z Tatr - dodal z nuta zawodu w glosie - a tymczasem zobaczylem grupe niczym szczegolnym nie wyrozniajacych sie, lysawych Europejczykow z piwnymi brzuchami opowiadajacymi o religijnych swietach i polskim patriotyzmie. Zawiodly mnie tez ich chodzone, stateczne tance i smieszne, podobno kaszubskie kostiumy, ktore w niczym nie przypominaly pieknych, goralskich, haftowanych portek i skorzanych pasow, jakie znam z filmow dokumentalnych. Brakowalo tez charakterystycznych przytupow, gwizdow i zbojnickich podskokow z ciupagami. Jednym slowem, blaga"

Podobne wrazenia miala wiekszosc mieszkancow rezerwatu. Goscie z Polski wydali im sie za bardzo przyziemni, "europejsko zunifikowani" i pozbawieni autentycznej, slowianskiej, romantycznej duszy...

No nic, nastepnym razem Polacy musza przyjechac lepiej przygotowani. Sztucznosc i brak autentyzmu wyczujemy na pierwszy rzut tomahawka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No własnie napisalem, że chyba te założenia są idealistyczne (wiec malo prawdopodobne, złe). Jeśli Mirnal nie postawił mi minusa, to przepraszam za posądzanie o taką zbrodnię:) Jego komentarz był krytyczny, więc zaryzykowałem stwierdzenie, że to on. Amen. Zresztą, Ewo, kto jak kto, ale Mirnal - wnoszę po treści jego wielu komentarzy - adwokata nie potrzebuje;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz, niestety wyciągasz złe wnioski, złe :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba idealistycznie zakładam, ze nikt nie stawia minusów bez komentarza, a Mirnal jako drugi skomentował, a minus jako drugi się pojawił. Zresztą, jego prawo. Na UG to ja za dużo bywam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiaj Indianie w dżinsach przyszli do Klifu w Gdyni po zakupy, a jutro jadą do Malborka posłuchać o Krzyżakach.
Łukasz, a skąd wiesz, że to Mirnal postawił Ci minusa? Wiem, że nie stawia ani plusów, ani minusów. Bądź proszę bardziej ostrożny ... :)
Dobrze, że byłeś na UG i napisałeś ten tekst :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdopodobnie to co piszesz, jest "pawdziwszą prawdą" niż informacje przedstawione w mojej relacji. Dzięki za merytoryczne sprostowanie. Nie posiadam takiej wiedzy o Indianach. Zawarte w relacji informacje oparte sa jednka na tym, co mowil wodz. Moze mowil zbyt sentymentalnie, moze zbyt upraszczal - prawdopodobnie chcial lepiej dotrzec do polskiego odbiorcy nieobeznanego z indianska kultura. Widac taka metoda sie nie powiodla - przedstawienie zostalo odebrane jako dosc plytkie i sztuczne (choc zapewne nie przez wszystkich). Na mur niezrozumienia w polskim spoleczenstwie mozna niestety wpasc na kazdym kroku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.