Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26035 miejsce

To oni podpalają Polskę!

"Obyś żył w ciekawych czasach". Tak brzmi jedna z najstraszniejszych klątw rzuconych przez człowieka drugiemu człowiekowi.

"Obyś żył w ciekawych czasach". Tak brzmi jedna z najstraszniejszych klątw rzuconych przez człowieka drugiemu człowiekowi.

kto podpala Polskę? / Fot. Artur HampelMusiało w ostatnich latach paść wiele takich klątw, skoro przyszło nam żyć właśnie w czasach obfitujących we wszelkie zawirowania w sferze społeczno-politycznej.

Niewątpliwie Polacy stanęli przed obliczem niezwykle ciekawej a przy tym zatrważającej rzeczywistości. Głów milionów Polaków nie chcą opuścić myśli - Dokąd zmierzamy? Dlaczego mój, twój głos w debacie o rzetelności wyborów samorządowych stanowi "odmęty szaleństwa" jeśli tą rzetelność się kwestionuje? Dlaczego aktualnie panująca władza brnie na zderzenie czołowe z polskim społeczeństwem, nazywając czarne białym? Dlaczego władza jest tak dalece zdeterminowana w obronie wyników wyborów, których przy pełni obiektywizmu nie da się przecież uznać za miarodajne? I w końcu, gdzie znajduje się granica, za którą obrona swoich racji bądź nie racji znajdzie już tylko rozwiązanie siłowe? Dlaczego oczy i uszy niektórych mediów są ślepe? Ba! Chcą być ślepe na cały cykl wydarzeń, który łącznie daje nam obraz ojczyzny słabej, niewydolnej, chorej?

Wielu Polaków nie może przestać myśleć o tych sprawach. Nie uzyskuje też odpowiedzi od tych, od których tej odpowiedzi oczekuje najbardziej.

Dlaczego tak jest?
Należałoby wrócić się do lat 70-tych. Do teczek TW "Bolka", później do powstania Solidarności i jego przywódcy, w kolejnym etapie do wydarzeń w "Magdalence" i ich finalizacji pod pojęciem "Okrągłego Stołu", następnie do zamachu stanu i obalenia rządu Jana Olszewskiego w 1992 roku, kończąc na wygranych wyborach przez Platformę Obywatelską, gdzie wyborcy zostali zwiedzeni szeregiem obietnic, których jak wiemy nie dotrzymano.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

Czyli co?
Jakie "lekarstwo"?
Trzask-prask! i łubudu! - wyrównać, populację maksymalnie przetrzebić, a wszystko znów będzie się kręciło gładko ku ogólnej radości.

[Jakoś mi się to nie podoba...]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku, to nie jest tylko kwestia "początkowców". Nie jest to też wyłączna kwestia "juz nachapanych". Tak zwane "dojrzałe demokracje" mają może korupcję wprost mniejszą, ale proszę popatrzyć na zjawiska. Prosze podać przykład dużej inwestycji publicznej, która zmieściła się w pierwotnie planowanych kosztach i/lub przewidzianym terminie realizacji. Na palcach ręki policzymy, czy trzeba dodać jeszcze palce nóg ? ;)
To nie jest tylko polska specyfika.

A bardziej ogólnie rzecz ujmując, pokusa do życia na kredyt nie spłacany bezpośrednio przez siebie ( przynajmniej w wyobrażeniach chcących te kredyty zaciągnąć) , a co za tym idzie bez bezpośredniej odpowiedzialności - jest wielka. Tylko nielicznym krajom, jak może Norwegia, posiadajacym bogactwa, udaje się rzecz trzymać w ryzach. W większości innych trwa pożyczkowa karuzela, podsycana ekonomiczną (łże)nauką.

Weźmy podstawowy dogmat tej ekonomii: człowiek postępuje w swych ekonomicznych wyborach racjonalnie. Jest to co najwyżej pobożne życzenie. Jest raczej przeciwnie, człowiek jest łatwo podatny na wszelkiego rodzaju manipulacje, w tym właśnie na wmówienie rzeczonego dogmatu, leżącego u podstaw tej "ekonomii".
(łże) Liberał powie, że takie są "prawa dżungli". Tylko że my nie mamy do cznynienia z "dżunglą" w której panują stosunkowo proste prawa, tylko z systemem, którego prawa zapisane są na dziesiątkach tysięcy kart. W czyim to interesie...?

A kapitał sobie płynie. Stale, wypadkowo, w jednym kierunku. I niemal bez wyjątku, wszędzie na świecie. Rozwarstwienie ekonomiczne dramatycznie się pogłębia. Także w "dojrzałych" demokracjach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam - musiał bym bardzo dużo pisać. Poprzedni wpis chciałem anulować, a on mi się wysmyknął. Państwo nie jest łagodne dla słabych i nie jest pomocne dla przedsiębiorczych. W interesie "chłopców pieczątkowców" jest utrzymywanie i tworzenie zagmatwanych praw i przepisów, utrzymywanie jałowych instytucji nadzorujących, kontrolujących, orzekających. Najlepszy król szybko tego nie zmieni, bo będzie się musiał oprzeć na takich samych ludziach. Pozostaje, dla lepszego samopoczucia, zaróżowić sobie trochę okulary.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, w Polsce wyekstrahowała się, jakby, odrębna klasa społeczna - nazwijmy ją umownie - "chłopcy pieczątkowcy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Leszku, wrednie uczepię się tej zmiany ustroju.
Wiadomo, jaki mieliśmy i nie ulega wątpliwości, że zmiana była nieodzowna. Ale proszę mi scharakteryzować nasz obecny ustrój - nie de nomine, tylko de facto. Owszem, to, co znajdujemy w Konstytucji RP z 1997 r. brzmi dumnie, ale ile ma wspólnego z rzeczywistością?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowni Państwo M i M, Ja wymieniłem najważniejsze, zrealizowane czynniki polskiej racji stanu - "Zmieniły ustrój na bardziej normalny, pozbyły się okupacyjnej Armii Czerwonej i zrzuciły zwierzchność Rosji. Wstąpieniem do UE i NATO, wpisały Polskę w zachodnioeuropejski krąg cywilizacyjny (coś, jak Mieszko I), znacznie zmniejszyły dystans dzielący nas od Europy Zachodniej." To jest fundament, ja uważam, optymalny dla dalszego bytu Państwa i narodu. Państwo wypisaliście listę, znanych Wam, szkodliwych zjawisk. Nie wiem, w jakim celu. Zgaduję: Może uważacie, że zmiana ustroju była niepotrzebna. Ja w takich przypadkach porównuję Czechosłowację, która przed wojną była piątym krajem w Europie pod względem PKB per capita z Austrią. Różnica wykazuje koszty zabawy w socjalizm. Zatem, zmiana "księżycowego" ustroju na bardziej normalny była konieczna. Na pewno, i z tym się zgadzam, uważacie, że zmiany nastąpiły z pogwałceniem sprawiedliwości, uczciwości, przyzwoitości - jedni się obłowili - nie ci co powinni, inni stracili, jeszcze inni się nie załapali i teraz szału penisa dostają. Gdyby robił to Pan Bóg, pewnie było by sprawiedliwiej i mądrzej. O ile pamiętam, przy wszystkich zmianach typu rewolucyjnego, "któsie" z jednej formacji ustrojowej, stawali się również "któsiami" w następnej. Są to ludzie bardziej rzutcy, ambitni, przedsiębiorczy, wykształceni, ale też - cwani, cyniczni, bezczelni. Mistrzem świata był niejaki Maurice Telleyrand. Był "ważniaczkiem" u króla. Republika ścięła króla, został ważniaczkiem w Republice. Napoleon rozpyrzył Republikę - stał się "któsiem" u Napoleona. W Polsce stało się coś podobnego. Najbardziej "telleyrandobodobnym" wydaje się być Kwaśniewski, a już po tej stronie, Kluzik-Rostkowska. Robespierre starał się, żeby poprzednie elity nie wtopiły się w następne, ale mu się to nie udało. Udało się to Dzierżyńskiemu - nie pozwolił starym elitom utworzyć z nowymi - "elyt", wytępił wykształciuchów i umożliwił ówczesnemu, ichniemu "kaczyńskiemu" dać ludowi poczucie słusznej zemsty oraz wprowadzenie sprawiedliwości społecznej.
Teraz w Polsce odbywa się stary, powtarzalny proces - zły pieniądz wypiera dobry.
Z innej beczki: Ja napisałem "Suwerenność - pięknie brzmiący termin do żonglowania przed ciemnym ludem". Pan Artur imputuje, że:
"Uważa Pan stan suwerenności za termin żonglerski?"
Ja: Gdy Kaczyńscy, na "szemranych" podstawach, oczernili L. Wałęsę i zdeptali "Solidarność"(Polak, nawet chamski i bezczelny, w walce o władzę, by tak nie postąpił).
Pan Artur: "gloryfikowanie Lecha Wałęsy może jedynie świadczyć o braku znajomości jego wpływu na polską politykę ostatnich dziesięcioleci". Co dla urobionego ludu ma znaczyć - widzicie kim jest ten Małkowski - on gloryfikuje Wałęsę, tego Bolka. Widać, że jest propagandzistą. Czyim? Ja będę taką propagandę nazywał putinowsko-kaczyńską (przedtem nazywałem "gebelsowsko-kaczystowską").
http://leszekm.blogspot.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto - ""zagłosowaliśmy na niego, bo się już nachapał podczas poprzednich kadencji, a jakiś nowy to będzie miał jeszcze większy apetyt" -

to własnie mieści się w pojęciu nuworyszy - najbardziej przedsiębiorczych ale i najbardziej pazernych na pieniądze i władzę; te dwa czynniki muszą iść w parze; dlatego w Stanach rządzą ludzie starego, wypucowanego kapitału, wywodzącego się z czasów prohibicji (np. rodzina Kennedych) - u nas to wszystko jeszcze w powijakach. Ambitna młodzież, która widzi przed sobą karierę w polityce, najpierw musi mieć pieniądze na najlepsze uczelnie, przygotowujące do służby publicznej.
Na obecna chwilę kraj nasz dysponuje samoukami politycznymi, którzy metodą "od ściany do ściany" tworzą zaczątki dynastii parających się polityką z obowiązku obywatelskiego. Gołodupcy przy władzy to miękkie formy bolszewii.
Za mało było czasu, aby osiągnąć taki status materialny społeczeństwa, jaki pozwala na wyłonienie klasy z tradycjami służby publicznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A młody narybek idzie w ślady starych szczupaków:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17068433,_Fakt___Hofman_wydal_na_wroclawskie_hotele_2900_zl_.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, dodałabym do tego jeszcze jeden czynnik, który najbardziej mnie niepokoi, bo cały czas się pogłębia - zwątpienie.
Przysłuchiwałam się komentarzom po ogłoszeniu wyników wyborów, zwłaszcza tam, gdzie po raz kolejny wybrano osobę, na której wyborcy wcześniej wieszali psy, koty i wszelką inną zwierzynę. Ludzie uzasadniali to mniej więcej tak: "zagłosowaliśmy na niego, bo się już nachapał podczas poprzednich kadencji, a jakiś nowy to będzie miał jeszcze większy apetyt" albo jeszcze dosadniej: "lepszy stary, znajomy złodziej - przynajmniej wiadomo, czego się po nim spodziewać".
Spory odsetek społeczeństwa już nie wierzy, że da się cokolwiek zmienić. Przy czym w PRL-u niezadowolenie społeczne przełożyło się na powstanie silnej opozycji, a teraz przekłada się na emigrację. (Wtedy ucieczka do "lepszego świata" była trudna i ryzykowna, dziś nie stanowi najmniejszego problemu.) Na domiar złego społeczeństwo się starzeje, a starsi, schorowani ludzie nie mają siły o cokolwiek walczyć. Jeśli więc mamy coś zmienić, trzeba to zrobić szybko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja po babsku, bom nieuczona:

Wykształcanie demokratycznych obyczajów w społeczeństwie, które przez wieki miało przede wszystkim "walczyć z onymi" wymaga znacznie dłuższego czasu.
Sorry - to jak z rosołem: trzeba gotować powoli i zbierać szumowinę.
Połknięcie fabrycznej kostki rosołowej nie zaspokoi apetytu na dobry obiad.
A myśmy dostali "kostkę rosołową" - wolność i demokrację w procesie gwałtownym i nie jesteśmy w stanie tego spokojnie skonsumować.
Może za 50 lat zmutują w społeczeństwie ciągoty szlacheckiego sobiepaństwa i chłopskiego przechytrzania "panów".
Te niechwalebne cechy ciągle jeszcze nosi w sobie zrodzony gwałtownie stan trzeci, a sięgający po władzę nuworysze (na każdym szczeblu) nie mają za sobą pokoleń tradycji państwowotwórczego myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.