Facebook Google+ Twitter

To ostatnia niedziela, za rok znów nowa Era

Organizator Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu, Roman Gutek, podawał dziś statystyki. Posiadacze karnetów obejrzeli średnio około trzydziestu filmów. Ja oglądnąłem trzy razy mniej, ale i tak miałem wrażenie, że ta niedziela to seans.

Znacie na pewno to uczucie, kiedy rzeczywistość wokół wydaje się przesuwającymi przed naszymi oczami klatkami filmowymi, a dźwięki dochodzą do naszych uszu z wyrazistością nagłośnienia stosowanego w multipleksach. Takie wrażenia towarzyszą często maratonom filmowym. Choć obejrzałem tylko jedenaście filmów w ciągu dziesięciu dni, dzisiejsza upalna niedziela wydawała się właśnie obrazem osadzonym w realiach miasta, które przyciągnęło setki osób zdecydowanych na spędzanie całych dni, od dziesiątej rano do północy, w salach kinowych.

Cięcie. Ludzie

W kinie Warszawa. Chwila odpoczynku... / Fot. Adam DeglerPrzede wszystkim młodzi. Bardzo dużo młodych ludzi, dyskutujących przed i po seansach. Stanowią rozpoznawalną grupę, bo logo festiwalu (i Ery, głównego sponsora) widnieje na identyfikatorach, koszulkach, torbach. Często widywani na skrzyżowaniu ulicy Piłsudskiego i Powstańców Śląskich, albo gdy idą ulicą Świdnicką i przez plac Wolności, od kina Helios do Kapitolu lub odwrotnie. Odpoczywali na niebieskich leżakach ustawionych przy Teatrze Lalek lub odsypiali gorące wrocławskie noce w klimatyzowanych salach kinowych. Sporo gości z zagranicy. Widywało się też "erowców" w bardziej podeszłym wieku - ot, choćby taka para, wyposażona w zapas toreb i ukrywająca spojrzenia za grubymi szkłami okularów.

Cięcie. Miejsca

W kinie Helios posiadacze karnetów musieli czekać w wielometrowych kolejkach na wpuszczenie na projekcję / Fot. Adam DeglerWszystkie obiekty festiwalowe można było łatwo "namierzyć" na specjalnej W kinie Warszawa można było oglądać wystawę "Tu było kino" / Fot. Adam Deglermapie. kino Helios na ul. Kazimierza Wielkiego jest tym bijącym sercem życia festiwalowego - dziewięć sal równa się możliwości wyświetlenia nawet ponad pięćdziesięciu filmów w ciągu dnia. A filmów było ponad 500! Seanse w kinie Warszawa: gorsza jakość dźwięku, obrazu i mało miejsca na ułożenie nóg. Ale też jakiś wymiar nostalgiczny, bo jeszcze piętnaście lat temu to kino Warszawa było najnowocześniejsze w mieście. Chodziło się tam na odświętne, drogie seanse, z całą rodziną. W czasie Festiwalu, można było w holu obejrzeć ciekawą wystawę "Tu było kino". Prezentuje ona projekt realizowany od 2006 r., którego celem jest "utrwalenie i zebranie w jednym miejscu możliwie jak największej ilość informacji dotyczących istniejących oraz zamykanych tradycyjnych kin". Niezwykłe wrażenia zapewniają też odbywające się co roku w Operze Wrocławskiej seanse kina niemego z muzyką na żywo.

Cięcie. Masa krytyczna

Pod kinem Helios (nazywanym też "Termos") rowery trzeb było przypinać, gdzie się dało / Fot. Adam DeglerMoim skromnym zdaniem to właśnie taka impreza jak Era Nowe Horyzonty ukazuje, że ideaNa czas Festiwalu można było skorzystać z wypożyczonych rowerów / Fot. Adam Degler
Masy Krytycznej nie daje się podporządkować żadnej ideologii, a zwłaszcza polityce. Tegoroczny przejazd zorganizowany pod tym hasłem miał śmiesznie małą frekwencję. Pewnie ludzie niekoniecznie chcą się angażować w coś, co może podśmierdywać polityką. W tym miesiącu prawdziwa masa krytyczna została przekroczona gdzie indziej: w bezpośredniej okolicy kina Helios. W godzinach popołudniowych miało tu miejsce niebywałe zjawisko - trudno było znaleźć miejsce, w którym można by zostawić rower! Wszystkie słupki i barierki służyły jako stojaki, bo tych prawdziwych stojaków jest wciąż tyle, co kot napłakał. Może czas pomyśleć o parkingu rowerowym z prawdziwego zdarzenia w centrum miasta?

Cięcie. Kiedy zgasną światła

Wtedy różne dzieją się rzeczy. Czasem bywało zupełnie normalnie - ludzie siedzieli w ciszy i oglądali. Każdy film, na którym byłem, kończył się oklaskami. Zupełnie osobna historia to cykl "Nocne Szaleństwo", rozpoczynający się o godzinie 22. Na te filmy przychodzi się bardziej dla rozrywki. Dlatego wraz z wygaszaniem świateł słychać niemal w każdym miejscu sali: psss, psss, psss. Otwieranie puszek piwa. Ktoś zaczyna się śmiać. I po chwili całe kino dudni od śmiechu. Scena, w której jedna z postaci "Kota o dziewięciu ogonach" ginie pod kołami pociągu nagradzana jest brawami. Fani Dario Argento mają prawo być wściekli. Ale jedyne rozwiązanie, to pogodzić się z tym, że Nocne Szaleństwo ma być właśnie szaleństwem i mieć nadzieję, że naszym sąsiadem nie będzie kompletnie nawalony przygłup.

Cięcie. Nowe Horyzonty

W kinie Warszawa / Fot. Adam DeglerKażdy odnajduje swoje. Ja w tym roku spojrzałem zupełnie inaczej na Iran, dzięki filmowi "Pieśń wróbli". Czy potrzeba filmu, żeby sobie uświadomić, że w państwie, które jest zaliczane do tzw. osi zła, żyją przecież dobrzy, uczciwi i pobożni ludzie? Iran - kraj, który jednak nie doświadczył ostatnio wojny, w przeciwieństwie do Afganistanu. Akcja filmu "Budda runął ze wstydu" rozgrywa się właśnie w Afganistanie, u stóp skały, w której w czasach starożytnych wykuto monumentalne posągi Buddy. W 2001 roku Talibowie wysadzili je w powietrze. Jednak to nie takie zniszczenie jest tematem przewodnim filmu, a spustoszenie, jakie wywołuje każdy fanatyzm w głowach dzieci. Widzimy zabawy małych chłopców, za którymi kryją się mężczyźni z ich rodzin, odmawiający kobietom prawa do używania szminki.

A jakie są nowe horyzonty na następny festiwal? Na pewno retrospektywa filmów Zanussiego.

Posłuchaj też wypowiedzi Romana Gutka podsumowującej 8. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty na dzisiejszej konferencji prasowej



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Oczywiście, że dopuszczalne. Wszak regionalizmy są częścią normy ogólnej. Ja zresztą z lubością używam tego wyrazu, tyle że ja jestem z Małopolski i to jest nasz regionalizm ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

obie formy dopuszczalne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że jako Wrocławianin, Adam nie miał prawa oglądnąć ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.07.2008 00:51

Oglądnąłem czy obejrzałem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie dostałem "festiwalowego" mejla: "Grand Prix – Nagrodę Główną festiwalu (przyznawaną przez publiczność jednemu z filmów konkursowych) – otrzymał film Deszcz dzieci / Rain of the Children (http://8ff.eranowehoryzonty.pl/film.do?id=1058), w reżyserii Vincenta Warda (Nowa Zelandia 2008). Na kolejnych miejscach znalazły się filmy Delta, reż. Kornel Mundruczó (Wegry / Niemcy 2008) oraz Derek, reż. Isaac Julien (Wlk. Brytania 2008)"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.