Pozycja materiału w rankingach:
Pamiętam opowieść znajomego, który odegrał się na pewnej upierdliwej klientce. Kobieta ta przychodziła do sklepu kilka razy w miesiącu, parę minut przed jego zamknięciem.

Kiedyś "pani sklepowa" nosiła biały (częściej jednak biało-szary) kitel, siateczkę na głowie i była ważniejsza od niejednego prezesa czy dyrektora, gdyż decydowała kto dostanie ten ładniejszy kawałek łopatki bez kości, czy masło, "za którym" stało się kilka godzin wraz ze swoją przydziałową kartką. Pani sklepowa odeszła w zapomnienie. W pomniejszych miejscowościach można jeszcze spotkać takie "muzealne egzemplarze", które łączą w sobie funkcje sprzedawcy i urzędniczki bankowej, decydujące o tym, kto może brać zakupy na krechę, a kto jest niewypłacalny. Generalnie nastała era w której klient to już nie klient, a konsument. Pani sklepowa, stała się panią ekspedientką lub doradcą handlowym.
Wraz ze zmianą nazewnictwa, zmieniły się również normy w świadczenia usług handlowych. Zapanował powszechny profesjonalizm i wysokie standardy w obsłudze klienta (poświadczone dyplomami ukończenia odpowiednich kursów). Dziś sprzedawca, oprócz uśmiechu na twarzy i wysokiej kultury osobistej, powinien być także psychologiem, a nieraz psychoterapeutą klienta. Odpowiadać na jego najdziwniejsze (czy ten garnek jest wodoodporny?), a nie raz głupie (czy te skórzane buty są ze skóry?) pytania. Przy tym musi odznaczać się ogromną cierpliwością, empatią i wyrozumiałością, gdyż klient zawsze może mieć zły dzień, a ekspedient pomoże mu w wyładowaniu negatywnych emocji (na sobie - rzecz jasna). W dodatku powinien odznaczać się dużą sprawnością fizyczną, by móc dogonić sklepowego złodzieja i ewentualnie go obezwładnić. A wszystko to, pracodawca może mieć za jedyne 1317 zł brutto.Zobacz także:
Artykuły
(12)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.89)
Wiek: 24 | Miejscowość: Jastrzębie Zdrój | Kraj: Polska
O mnie: http://hannahleah.tumblr.com/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Gorlej 06.06.2011 22:12
Haniu cała prawda o stosunkach klient-sprzedawca w Twoim tekście została ujęta. Nic dodać, nic ująć! Tak właśnie jest i pewnie prędko się to nie zmieni, ale za to jak przyjemnie się czytało:) 5 !!
SPRZEDAWCA 10.05.2011 22:37
GŁOSUJCIE LUDZIE BO TO FAJNA DZIEWCZYNA JEST ;-)))
SPRZEDAWCA 10.05.2011 22:36
Szczytem było to jak wczoraj klientka weszła samowolnie bez pytania, do naszego służbowego wc mimo ogromnej kartki na drzwiach -pomieszczenie służbowe,wstęp wzbroniony!! Na moją uwagę -co pani tu robi- odpowiedziała ,że nie mogła wysadzić dziecka na dworze bo by ją straż pożarna(DLACZEGO???) i policja zgarnęła.. Jesteśmy ludźmi ,nie gryziemy,można zapytać ..ale zastanawiam się czy ta pani tak ma w każdym sklepie?? Teraz już wiem dlaczego zamyka się zaplecze na klucz. POWODZENIA HANIU!!!!!!!!!!
S.P 04.05.2011 22:30
Moje krótkie "stażowe" pozwoliło mi już poznać uroki obsługi klienteli sklepów odzieżowych,obuwniczych oraz kwiaciarni ..Prawdę jest ,że mamy często zostawiają pod "opieką" swoje pociechy lub też kompletnie nie zwracają na nie uwagi zajęte zakupami.Ja, jako pracownik biegam za dzieckiem bo jeśli zginie but od pary, którym właśnie macha, to będę go szukać prze godzinę po całym sklepie.Najbardziej męczą mnie ludzie którzy zachowują się jakbym była ich lokajem czy też służącą - wczoraj pani w sklepie oczekiwała ,że przyniosę jej rajstopy mimo,że doskonale wiedziała gdzie leżą ,(pracuję w sklepie samoobsługowym) a jeszcze inna stojąc przy kasie zażyczyła sobie wymiany butów na inny kolor ,sama wcześniej robiąc taki bałagan ,że szukałam ich przez kilka minut podczas gdy kasa była zablokowana.Tacy ludzie mają tupet zachowywać się jak szlachta a nas traktować jak służących..Potrafię być miła dla staruszki której dobiorę wygodne klapki ,dla dziewczynki która czerwieniąc się grzebie w stosie biustonoszy- pomogę im bo chcę ,nie dlatego ,że ktoś mi za to płaci ..
Mariusz Wójcik 03.05.2011 12:34
Bywam niestety klientem. Dlatego staram się jak najszybciej zrobić zakupy, by po wyjściu ze sklepu znów być człowiekiem.
Hanna Sidorska 25.05.2010 22:09
Oczywiście mowa tu o wszelkich sieciówkach, bo w małych sklepikach wygląda to zupełnie inaczej i zazwyczaj wychodzi się przed umowną godziną zamknięcia. No chyba, że ma się upierdliwego szefa ;)
Hanna Sidorska 25.05.2010 22:06
Po 10 godzinach stania na kasie, tudzież siedzenia trudno o entuzjazm, coś o tym wiem. Panie Pawle, sprzedawca nie może "wyganiać" klientów. Czy to minutę przed zamknięciem czy po. Klient może siedzieć do bólu. Sprzedawcy mogą jedynie dać do zrozumienia klientowi, że już zamykają np. zaczynając sprzątać, gasząc światła i wyłączając muzykę. Wypraszanie jest surowo zabronione.
Marcin Wasilewski 25.05.2010 14:47
Ja powiem, że bardzo, ale to bardzo nie lubie kupować w większych sklepach...
Własnie z racji obsługi! Nie, nic mi nie zawinili, swoje obowiazki wypelniaja dobrze.... az ZA dobrze.
Kiedy podchdozac do obojetnie ktorej kasy w danym sklepie slysze to samo dokaldnie, takim samym tempem wypowiedziane to czuje sie jak w FABRYCE, jakjakbytam po 2 stronie byly roboty a ja "do obrobienia surowcem".
Nie lubie Mc Donaldyzacji, to najgorsze co moze byc;)
Paweł Pastewny 25.05.2010 13:46
Zaskakujące jest to, że ów znajomy nie mógł minutę przed zamknięciem grzecznie powiedzieć tej pani, że zamyka? Właściciel sklepu na pewno by zrozumiał takie traktowanie klientki, która notorycznie nic nie kupuje.
Mariusz Wójcik 25.05.2010 01:04
Klient ma trzy prawa: Płaci, płacze i wyp.....la!
Wystawa kaktusów w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi [Zdjęcia]
(odsłon: +409)