Facebook Google+ Twitter

To są klienci, nie ludzie...

Pamiętam opowieść znajomego, który odegrał się na pewnej upierdliwej klientce. Kobieta ta przychodziła do sklepu kilka razy w miesiącu, parę minut przed jego zamknięciem.

wikipedia commons / Fot. wikipedia commons(dzob.587) http://doroku.wiadomosci24.pl/stylzycia/ / Fot. PPKiedyś "pani sklepowa" nosiła biały (częściej jednak biało-szary) kitel, siateczkę na głowie i była ważniejsza od niejednego prezesa czy dyrektora, gdyż decydowała kto dostanie ten ładniejszy kawałek łopatki bez kości, czy masło, "za którym" stało się kilka godzin wraz ze swoją przydziałową kartką. Pani sklepowa odeszła w zapomnienie. W pomniejszych miejscowościach można jeszcze spotkać takie "muzealne egzemplarze", które łączą w sobie funkcje sprzedawcy i urzędniczki bankowej, decydujące o tym, kto może brać zakupy na krechę, a kto jest niewypłacalny. Generalnie nastała era w której klient to już nie klient, a konsument. Pani sklepowa, stała się panią ekspedientką lub doradcą handlowym.

 / Fot. Dawid SobolewskiWraz ze zmianą nazewnictwa, zmieniły się również normy w świadczenia usług handlowych. Zapanował powszechny profesjonalizm i wysokie standardy w obsłudze klienta (poświadczone dyplomami ukończenia odpowiednich kursów). Dziś sprzedawca, oprócz uśmiechu na twarzy i wysokiej kultury osobistej, powinien być także psychologiem, a nieraz psychoterapeutą klienta. Odpowiadać na jego najdziwniejsze (czy ten garnek jest wodoodporny?), a nie raz głupie (czy te skórzane buty są ze skóry?) pytania. Przy tym musi odznaczać się ogromną cierpliwością, empatią i wyrozumiałością, gdyż klient zawsze może mieć zły dzień, a ekspedient pomoże mu w wyładowaniu negatywnych emocji (na sobie - rzecz jasna). W dodatku powinien odznaczać się dużą sprawnością fizyczną, by móc dogonić sklepowego złodzieja i ewentualnie go obezwładnić. A wszystko to, pracodawca może mieć za jedyne 1317 zł brutto.

Przeobrażenie klientów w konsumentów wymagało stworzenie również dla nich nowych standardów w kontaktach ze sprzedawcami. I tak oto klient, stał się rzeczywistym panem.
Przygotowując się do napisania tego tekstu, przeszukałam liczne fora internetowe w poszukiwaniu opowieści o zachowaniach klientów w stosunku do sprzedających.
Na jednym z for, użytkownik przytacza taką historię: „Pracowałem kiedyś w hipermarkecie. Koleżanka zwróciła klientowi uwagę, żeby nie rozrywał opakowań (nikt nie kupi wszak czekolady, która została rozpakowana ), usłyszała stek wyzwisk z k...ami na czele. Nerwy puściły koleżance, rzekła: Pan jest nienormalny. Poszedł facet na skargę, dziewczyna wyleciała z pracy. To klienci, nie ludzie.”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Haniu cała prawda o stosunkach klient-sprzedawca w Twoim tekście została ujęta. Nic dodać, nic ująć! Tak właśnie jest i pewnie prędko się to nie zmieni, ale za to jak przyjemnie się czytało:) 5 !!

Komentarz został ukrytyrozwiń
SPRZEDAWCA
  • SPRZEDAWCA
  • 10.05.2011 22:37

GŁOSUJCIE LUDZIE BO TO FAJNA DZIEWCZYNA JEST ;-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
SPRZEDAWCA
  • SPRZEDAWCA
  • 10.05.2011 22:36

Szczytem było to jak wczoraj klientka weszła samowolnie bez pytania, do naszego służbowego wc mimo ogromnej kartki na drzwiach -pomieszczenie służbowe,wstęp wzbroniony!! Na moją uwagę -co pani tu robi- odpowiedziała ,że nie mogła wysadzić dziecka na dworze bo by ją straż pożarna(DLACZEGO???) i policja zgarnęła.. Jesteśmy ludźmi ,nie gryziemy,można zapytać ..ale zastanawiam się czy ta pani tak ma w każdym sklepie?? Teraz już wiem dlaczego zamyka się zaplecze na klucz. POWODZENIA HANIU!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
S.P
  • S.P
  • 04.05.2011 22:30

Moje krótkie "stażowe" pozwoliło mi już poznać uroki obsługi klienteli sklepów odzieżowych,obuwniczych oraz kwiaciarni ..Prawdę jest ,że mamy często zostawiają pod "opieką" swoje pociechy lub też kompletnie nie zwracają na nie uwagi zajęte zakupami.Ja, jako pracownik biegam za dzieckiem bo jeśli zginie but od pary, którym właśnie macha, to będę go szukać prze godzinę po całym sklepie.Najbardziej męczą mnie ludzie którzy zachowują się jakbym była ich lokajem czy też służącą - wczoraj pani w sklepie oczekiwała ,że przyniosę jej rajstopy mimo,że doskonale wiedziała gdzie leżą ,(pracuję w sklepie samoobsługowym) a jeszcze inna stojąc przy kasie zażyczyła sobie wymiany butów na inny kolor ,sama wcześniej robiąc taki bałagan ,że szukałam ich przez kilka minut podczas gdy kasa była zablokowana.Tacy ludzie mają tupet zachowywać się jak szlachta a nas traktować jak służących..Potrafię być miła dla staruszki której dobiorę wygodne klapki ,dla dziewczynki która czerwieniąc się grzebie w stosie biustonoszy- pomogę im bo chcę ,nie dlatego ,że ktoś mi za to płaci ..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bywam niestety klientem. Dlatego staram się jak najszybciej zrobić zakupy, by po wyjściu ze sklepu znów być człowiekiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście mowa tu o wszelkich sieciówkach, bo w małych sklepikach wygląda to zupełnie inaczej i zazwyczaj wychodzi się przed umowną godziną zamknięcia. No chyba, że ma się upierdliwego szefa ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po 10 godzinach stania na kasie, tudzież siedzenia trudno o entuzjazm, coś o tym wiem. Panie Pawle, sprzedawca nie może "wyganiać" klientów. Czy to minutę przed zamknięciem czy po. Klient może siedzieć do bólu. Sprzedawcy mogą jedynie dać do zrozumienia klientowi, że już zamykają np. zaczynając sprzątać, gasząc światła i wyłączając muzykę. Wypraszanie jest surowo zabronione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja powiem, że bardzo, ale to bardzo nie lubie kupować w większych sklepach...
Własnie z racji obsługi! Nie, nic mi nie zawinili, swoje obowiazki wypelniaja dobrze.... az ZA dobrze.
Kiedy podchdozac do obojetnie ktorej kasy w danym sklepie slysze to samo dokaldnie, takim samym tempem wypowiedziane to czuje sie jak w FABRYCE, jakjakbytam po 2 stronie byly roboty a ja "do obrobienia surowcem".
Nie lubie Mc Donaldyzacji, to najgorsze co moze byc;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaskakujące jest to, że ów znajomy nie mógł minutę przed zamknięciem grzecznie powiedzieć tej pani, że zamyka? Właściciel sklepu na pewno by zrozumiał takie traktowanie klientki, która notorycznie nic nie kupuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klient ma trzy prawa: Płaci, płacze i wyp.....la!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.