Facebook Google+ Twitter

"To tylko sztuka" w Teatrze Kwadrat

Od wielkiej prapremiery do klapy i próby generalnej nowej sztuki, czyli dlaczego "To tylko sztuka" wyśmiewa samą siebie

Wczorajszy wieczór był moją trzynastą wizytą w teatrze w tym roku. Miałam przyjemność oglądać aktorów Teatru 6 Piętro, Teatru Współczesnego, Teatru Capitol, Teatru Narodowego, Teatru Komedia, a także Studio Buffo. Byłam świadkiem różnych scenicznych wpadek, które jednak zawsze można było złożyć na karb zwykłych, ludzkich omyłek. Zmęczenia, stresu. Bowiem na ogół zdarzyły się raczej pojedynczo, jednej osobie. Wczorajsze wpadki w Teatrze Kwadrat trudno było nazwać po prostu omyłkami, bowiem prawie każdy z licznej trupy na scenie zaliczył pomyłkę, przejęzyczenie, czy pominięcie kwestii, którą po chwili należało powtórzyć. I zastanawiam się z czego to wynikało. Zbyt mało prób? Problemy związane z awarią z dnia wcześniej? Zmęczenie zespołu graną sztuką? Biorąc pod uwagę fakt, że miała ona premierę zaledwie w czerwcu wydaje się to mało uzasadniające. Nie chcę być zjadliwym krytykiem, jak jedna z postaci spektaklu "To tylko sztuka", czyli Ira Flute (zresztą, świetnie zagrany przez Andrzeja Szopę; chyba jedna z nielicznych ról, gdzie wpadek było najmniej, albo najmniej je dostrzegłam), ale przyznaję, że mogłam wczoraj śmiać się i częściej i naturalniej, gdyby nie wspomniane wpadki, które zbyt częste i zbyt rażące powodowały, że moja pobłażliwość w tej kwestii jednak znalazła swoją granicę.

Źródło zdjęcia:http://teatrkwadrat.pl/to-tylko-sztuka-3/ / Fot. Teatr KwadratFabuła spektaklu "To tylko sztuka" opiewa jedną, ale jakże ważną noc dla Petera Austina (w tej roli Grzegorz Wons), autora sztuki "Złote jajo", która właśnie miała swoją prapremierę na Broadwayu. Nie wszystko poszło tak jak Peter tego pragnął. Po pierwsze głównej, męskiej roli w sztuce nie przyjął jego serdeczny kolega, którego talentu zresztą Peter uważa się odkrywcą, James Wicker (Paweł Wawrzecki). James zajęty rolą w serialu "Chirurdzy naczyniowi" przybywa jednak na premierę, choć jest przekonany, że to będzie klapa. Po drugie, aktorka grająca główną rolę żeńską upuściła na scenę butelkę psując tym samym efekty pierwszych scen. I jeszcze ważny monolog - źle go wypowiedziała! Kłótnia z odtwórczynią roli, Virginią Noyes (Ewa Kasprzyk) jest więc nieunikniona. Miejscem akcji jest dom producentki sztuki, Julii Budder (Ewa Wencel), która zaraz po premierze wydaje wielkie przyjęcie. Jednak najważniejsze osoby związane ze sztuką spotykają się za kulisami owego przyjęcia, czekając na pierwsze recenzje w telewizji i doniesienia PR-owca Buzza. Virginia, Peter, Julia, Frank, reżyserujący spektakl (Andrzej Andrzejewski) oraz parę przypadkowych osób, jak krytyk Ira Flute, czy wynajęty jako pomocnik/kelner na tę noc Gus (Marcin Kwaśny) rozmawiając o sztuce, oczekując wyników pierwszych recenzji, siłą rzeczy spędzają wspólnie czas w tym jednym, odosobnionym od całej imprezy pomieszczeniu. Gdy na początku zachwyceni własną pracą i pierwszymi, wydawałoby się pozytywnymi opiniami, planują dalsze losy sztuki, powoli zaczynają do nich docierać coraz mniej pochlebne recenzje. Z chwili na chwilę nastroje pogarszają się. Zaczynają padać kuriozalne wyznania, jak te Virginii, podstarzałej aktorki, że ta sztuka miała być jej ratunkiem, Freda, że nareszcie chciał zaliczyć klapę, bo jego praca to wielkie oszustwo, król jest bowiem nagi! I nareszcie scena wielkiej modlitwy Petera, w której próbuje uprosić Boga o przychylne recenzje i pobłogosławić całe otoczenie, łącznie ze zjadliwym krytykiem. Rzeczywistość jednak jest nieubłagana, a wspólne czytanie recenzji z New York Timesa będzie ogromnym przeżyciem, wstrząsem i ostatecznym ciosem dla spektaklu.

Świat show-biznesu jest jednak światem, który musi trwać, nawet gdy nastąpi klapa, a sztuka okaże się gniotem. Grupa aktorów, producentki i reżysera, bardzo szybko upora się z emocjami i na gorąco zacznie przygotowania do nowej sztuki, do której koncepcję Fred wymyśli bardzo szybko, obsada zgłosi się w zasadzie momentalnie, bo James w międzyczasie stracił pracę w serialu, który właśnie zdjęto, Ira okaże się autorem wielu scenariuszy, które przeleżały w szafie i nikt nie chciał ich wystawiać, tylko jeden Peter będzie oburzony całym przedsięwzięciem i bardzo szybko postara się je ukrócić. Wymyślając na gorąco nową sztukę. O nieudanej premierze sztuki i scenami zza kulis przyjęcia popremierowego..Źródło zdjęcia: http://teatrkwadrat.pl/to-tylko-sztuka-3/ / Fot. Teatr Kwadrat

Pomysł na sztukę był całkiem przyzwoity i miał wiele zabawnych akcentów. Jednak autor scenariusza, Terrence Mcnally, zdecydowanie przesadził z ilością przekleństw, jakie włożył w usta swoich postaci, jednocześnie mówiąc przez jedną z bohaterek, Julię Budder, że teatr to miejsce, w którym króluje kultura i piękne słownictwo. Nie ma miejsca na wszystkie te brzydkie wyrazy. W "To tylko sztuka" tych wyrazów było aż nadto. Być może celem autora było ukazania życia, bo według jednej z jego bohaterek, nomen omen Emmy Thompson (Lucyna Malec), choć to przypadek jeśli chodzi o nazwisko, tego właśnie brakuje współczesnym sztukom. Być może w świecie celebrytów przeklinanie to codzienność, norma, życie. Dla mnie słowa typu "zajebiście" na scenie trącą niewłaściwością, a dosadniejsze przekleństwa są po prostu nie na miejscu, szczególnie, że w żaden sposób nie akcentowały emocji (oprócz jednej sceny, gdy grzeczna i ułożona Julia Budder bardzo niedwuznacznie mówi krytykowi, że ma się wynosić). Bo czego miały one dowieść? Współczesnego stylu? A czy nie jest rolą sztuki by ten styl zmieniać, wpływać na niego? Być może intencją autora było pokazanie, jak te wulgaryzmy psują efekt, jak bardzo zubożają język i wpływają na odbiór człowieka. Być może. Nie mówię, że nie.

Myślę, że inscenizacja sztuki Mcnally'ego w Teatrze Kwadrat może być dobrą rozrywką, o ile widz trochę przymknie oko na wpadki sceniczne. Jest sporo momentów na uśmiech i kilka na poważniejszą refleksję, choć ta wydaje się nieco spłycona. Jednak to ostatecznie ma być rozrywka, miły akcent wieczoru, coś co nie zmusza do jakichś głębszych myśli i oderwie od telewizyjnego tasiemca. Taką rolę "To tylko sztuka" myślę, że może wyśmienicie spełniać.


„To tylko sztuka” – Terrence Mcnally
premiera oficjalna 08 czerwca 2013 r.
Reżyseria: Bartłomiej Wyszomirski
As. Reżysera : Teresa Iwko
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Producent: Małgorzata Nejman (wolontariat)

Obsada:
James Wicker – Paweł Wawrzecki
Virginia Noyes – Ewa Kasprzyk
Julia Budder– Ewa Wencel
Peter Austin – Grzegorz Wons
Frank Finger – Andrzej Andrzejewski
Gus P. Head – Marcin Kwaśny
Ira Flute – Andrzej Szopa
Emma – Lucyna Malec


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.