Najnowsza solowa płyta Marka Piekarczyka, charyzmatycznego wokalisty kultowej grupy TSA, ukazała się na rynku muzycznym już ponad miesiąc temu (24 października 2009 r.), jednak do mnie dotarła niejako w formie prezentu mikołajkowego (tym razem mój Mikołaj miał twarz redakcji Wiadomości 24.pl).
Uwielbiam rzeczy, przedsięwzięcia, które są zwyczajnie (?) dobre, profesjonalnie zrobione, z którymi obcowanie przynosi człowiekowi radość, przyjemność, a może wręcz szczęście... Takim produktem (paskudne słowo) jest właśnie krążek Marka Piekarczyka, na którym znalazło się 13 piosenek. Nie są to premierowe, autorskie utwory lidera TSA, lecz kompozycje z lat 60. i 70. Zobacz także:
Artykuły
(347)
Galerie
(119)
Średnia ocen
(3.94)
Wiek: 51 | Miejscowość: Ostrowiec Świętokrzyski | Kraj: Polska
O mnie: Jestem, więc piszę. Piszę, więc jestem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Alicja Pionkowska 06.12.2009 11:33
Interesująca i twórcza recenzja, świetny styl, dzięki - posłucham i może też kupię płytę.
Jan Piotr Ziółkowski 04.12.2009 22:50
Nabrałem chęci. Kupię sobie tę płytę! Tak, o! Albo komuś na gwiazdkę :) Recenzja dostaje 5 i u mnie wędruje na Facebook ;)
Autor usunął profil 04.12.2009 20:11
Za Ewą oraz prośba: mógłby Mikołaj przynieść mi tę płytę pod choinkę.
Do tej pory nie miałem szczęścia do prezentów!.... 5* :-)) Marr
Ewa Krzysiak 04.12.2009 19:34
5* Bo recenzja mnie nie zanudziła a sporo się o płycie dowiedziałam.
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +8261)