Facebook Google+ Twitter

"ToKAGE" White'a Darknessa. Trudne uroki ciemnych ambientów

Przedpremierowe odsłuchania płyty, jednego z członków legendarnego w pewnych kręgach The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble, wymagają cierpliwości, tolerancji i wyrobionego ucha.

 / Fot. okładkaJeszcze ponad dwa tygodnie pozostały do premiery płyty, która w pięknym, czarno-białym pudełku (Denovali, trzeba przyznać, dba o artystyczną i estetyczną jakość swoich wydawnictw) przybyła do mnie, bym mogła jej zawartość słownie przekazać przyszłym słuchaczom. 21 listopada można będzie mieć już swój egzemplarz "ToKAGE" - o ile oczywiście ma się ochotę na niełatwe spotkania z eksperymentalną muzyką.

Jason Köhnen zmienił nieco linię, którą prezentował na pierwszej płycie. "Nothing" zdecydowanie bliżej było do mrocznego dark jazzu, instrumentalnego, melodyjnego i spójnego, tymczasem to, co stanowi o nowej jakości, to seria ciężkich eksperymentów z dźwiękiem, industrialne ciągoty i przerażające damskie wokale. To najczarniejsza z ciemności, nie dajcie się oszukać oksymoronowi zawartemu w nazwie zespołu. Otchłań, strachy i paranoje. Jest w tym jednak niewątpliwy, posępny urok. Utwór "{echo internal|type=LUST|name=GASH ()|source=null}" dostarcza ambientowo-doom jazzowej przyjemności obcowania z maksymalnie spowolnioną, ciemną materią, którą można wykrzesać z gitary, pianina i perkusji. I jest to na swój sposób intrygujące, krótkie spotkanie z doomem, który wkrótce przeradza się w mantryczną kompozycję "hHi|d4Ee", straszna miniatura oparta na powtórkach, pętla motywów: w tle dzwoni wciąż ten podziemny talerz, gra upiorne pianino, wyobrażasz sobie ciemny las albo pustą drogę bez końca, do której podszeptuje Rachael Kozak. Koszmarne i piękne zarazem.

Jason zabiera nas też na "czarną mszę", osnutą na podobnej kanwie powtórzeń opowieści, tym razem skręcającą nieco w rejony industrialne, z bardzo filmowym klawiszem, oszczędnym w formie i wyjątkowo dobitnym w treści.

"ToKAGE" to projekcja ciemnych wyobrażeń, nocnych koszmarów i starych, czarno-białych horrorów, eksperyment z dźwiękiem i nie lada wyzwanie dla ucha i wrażliwości - nastaw się na coś, co nie jest już melodią, a przynajmniej rzadko nią bywa, niekoniecznie jest też przyjemne. A jednak dostarcza estetycznych doznań i zmusza do refleksji, przemyśleń, przetrawień, walki z przyzwyczajeniami. Ambientowa miniaturka na koniec utworu "RMNNTs" zwodzi, że być może ostatnie minuty płyty będą katharzis, pozwolą odetchnąć i zanurzyć się w ładnym pianinie - by faktycznie zmusić nas na koniec do udźwignięcia kompletnie mrocznego hałasu. Musisz się uzbroić i przygotować, by wreszcie polubić tę płytę.





Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.