Facebook Google+ Twitter

"Toksymia" - pudełko gorzkich czekoladek...

"Toksymia" Małgorzaty Rejmer to literackie pudełko z czekoladkami. Co prawda gorzkimi, ale zrobionymi z surowca najwyższego sortu.

 / Fot. Okładka książkiMałgorzata Rejmer to młoda, pochodząca z Warszawy pisarka. Pierwsze kroki literackie stawiała grubo przed wydaniem "Toksymii", będącej jej prozatorskim debiutem na szerokim rynku literackim. Strzelba więc to młoda, ale mająca doskonały celownik i siejąca spore spustoszenie. Do tego, jeśli mamy się już trzymać militarnego języka, dysponująca laserowym czujnikiem, naprowadzającym na tematy do przetworzenia na prozatorski chleb.

- Nieustannie przyglądam się ludziom. W komunikacji miejskiej oni zupełnie się nie cenzurują. Można mimochodem wejść w centrum jakiegoś wydarzenia, rozmowy. Nawet przelotny kontakt z osobą, która w określony sposób mówi, siedzi czy się porusza, może stać się opowieścią - zdradza Rejmer w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" (http://www.wysokieobcasy.pl/).

I te czujne, bystre oko widać na kartach jej "Toksymii". Autorka z tych skrawków - przelotnych obserwacji, zasłyszanych rozmów - uszyła pełnokrwiste postaci. Lucjan Wąsik, Jan Niedziela, Ada Amek i Jan Niedziela, Lucyna Łut z despotycznym mężem Ryśkiem, Anna Kowalska i jej adorator - bohater Powstania Warszawskiego, niejaki Tadeusz Stokrocki... To bohaterowie "Toksymii". Każdy inny, podchodzący z innej warstwy społecznej, żyjący w innej sferze zawodowej. Łączy ich mieszkanie w tej samej, ponurej kamienicy. Ale też coś znacznie poważniejszego.

Leitmotivem "Toksymii" jest samotność, walka z wewnętrzną pustką i toksycznymi związkami z innymi ludźmi, z których nie potrafią się wywikłać. Jan Niedziela próbujący uwieść Adę Amek na chwyty w rodzaju "jestem cool, pokochaj mnie" i wyznający dziewczynie miłość po grób przy okazji spożywania złocistego trunku w obskurnej knajpie. Terroryzujący Annę Kowalską zakochany powstaniec Tadeusz Stokrocki, który tropi dziewczynę intensywniej niż agent Tomek nieszczęsną Weronikę Marczuk (powszechnie znaną jako ex-Pazura). Czy Lucjan Wąsik - niespełniony humanista o romantycznym usposobieniu, żyjący z flejowatą i znerwicowaną żoną. Te wszystkie postacie odbijają się od tej samej ściany - braku uczuć, braku odwagi do zmiany tego, co w życiu uwiera i boli. Braku siły, by budować autentyczne, szczere relacje, a nie protezy dla kulawego serca i skołatanej duszy.

Takich ludzi często mijamy spacerując po mieście czy jadąc tramwajem. A przecież żyjemy w superkomunikacyjnej epoce. Gdzie każdy może być "on touch" w każdej chwili. Gdzie na portalach społecznościowych możemy zebrać w zwartą masę wszystkich naszych znajomych i "być" z nimi. Zatem, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Przecież ludzi, którzy mają podobny problem jak bohaterowie "Toksymii", można na tony układać. Małgorzata Rejmer uchwyciła ten problem, robiąc to na swój oryginalny sposób. Nie popadając ani w patos, ani w swoiste konserwatywne zwątpienie, że świat gna i niszczy stare, dobre tradycyjne więzy i sposoby komunikacji. Swoje bystre obserwacje przelała w świetnie skrojone, żywe postaci, nadając im autentyczności. Ten symboliczny Lucjan Wąsik jest przecież wszędzie...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetna recenzja (5). Nie wiem, czy powinnam się przyznawać - nie czytałam tej (ważnej?) książki. Ale nadrobię to w swoim czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.