Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25020 miejsce

Tomasz Chrapusta: „Potrzebuję bodźców, które motywują“

Młody aktor. Pomysłodawca projektu "PixBlog". Przyznaje, że choć PixBlog powstał w celu motywacyjnym, to sam czasem poszukuje w sieci bodźców, które napędzają do działania. Poznajcie Tomasza Chrapustę.

PiXblog to Pana autorski projekt. Skąd pomysł na jego powstanie?

-Tak. Było to dwa lata temu. Pomyślałem, że potrzebuję platformy, aby umieszczać tematy, które dzieją się w moim życiu. I też tak się stało.

Głównym celem bloga jest motywacja i inspiracja do działania. Mam rację?

-Taki jest plan. Ludzie mogą się zainspirować lub zmotywować, gdy widzą ciekawe czy pożyteczne działanie. Ja potrzebuję takich bodźców i często szukam ich w sieci.

A co dla Pana jest największym motywatorem do działania?

-Osiągnięcie zamierzonego celu.

Czym lubi się Pan inspirować?

-Najczęściej inspiruję się spotykanymi ludźmi.

Skąd wogóle pojawił się u Pana pomysł, aby zostać aktorem, zajmować się tym zawodowo?
Tomek - młody aktor... / Fot. Fot. Z archiwum Tomasza Chrapusty
-Ta myśl pojawiała się stopniowa w okresie licealnym. Aktorstwo było dla mnie wielką zagadką, myślę, że w tamtym momencie wszystko działo się bardzo nieświadomnie.

Co najbardziej podoba się Panu w aktorstwie, w showbiznesie?

-W showbiznesie niewiele. Natomiast w aktorstwie lubię zaczynającą się nową przygodę z każdym kolejnym projektem.

Jest coś takiego, co jednak Panu nie pasuje w tym zawodzie? Coś, czego obawia się Pan? Co Pana przeraża?

-Najtrudniejsze w tym zawodzie jest to, że obawiamy się, my aktorzy, pewnego odtrącenia spowodowanego brakiem zaproszenia do kolejnego projektu. Boimy się ciszy. W tym zawodzie bardzo trudno samemu zdobyć pracę, chociaż oczywiście trzeba próbować.

Jest Pan również miłośnikiem sportów ekstremalnych. Który z nich najbardziej Pana pasjonuje?

-Teraz najbardziej kręci mnie kitesurfing oraz narciarstwo w odsłonie bardziej ekstremalnej. Bardzo dobrze wspominam motocross i czasami mi go brakuję [śmiech].

To tylko moje porównanie, czy da się powiedzieć, że aktorstwo i showbiznes też przypominają czasem sport ekstremalny? Nawet może i „wyścig szczurów“ w niektórych przypadkach… Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

-Nie jestem pewny. Tu i tu wpomowywana jest adrealina do krwi, ale przypadki są całkowicie inne [śmiech].

Nagrał Pan fenomenalne demo aktorskie – „Idą za mną kłopoty“. Kto Panu pomagał?

-Dziękuję bardzo. Nagrałem je w trakcie spektaklu „Pływalnia“ w reż. Krystiana Lupy. Sam ustawiłem kamerę, ale film zmontował Adrian Kilar.

Skąd pomysł na taką formę?

-Początkowo chciałem zatrzymać atmosferę spektaklu – był to jeden ostatnich spektakli, które mieliśmy zagrać. Dopiero później wpadłem na pomysł zrobienia z tego demo.

Pojawia się Pan czasem również w reklamach – np. „JA+MOJA HISTORIA“. Czym różni się praca na planie reklamy od tej na planie filmowym?

-Tylko róźnicą honorariów [śmiech]. A tak na serio to w reklamie pracuję się na flashowych obrazach. Czyli w krótkich momentach musisz wykonać zazwyczaj dynamicznie zadanie. A w filmie sceny trwają dłużej i wymagają większego emocjonalnego zaangażowania.

Nad czym obecnie Pan pracuje?

-W tym momencie mam dwa spektakle w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Zbliża mi się premiera mojego najnowszego filmu NAT z serii G-COMMUNITY.

Gdzie będzie można Pana zobaczyć w najbliższym czasie?
...Pomysłowadwca fenomenalnego demo aktorskiego
-W szóstym odcinku serialu „Prokurator“ na TVP2.

Co jest dla Pana najważniejsze w zawodzie aktora?

-Nieustanny rózwój oraz ekscytująca niewiadoma czy będziesz wstanie zmierzyć się z następnym człowiekiem w którego się wcielisz...

Czy było to jednym z Pana marzeń z dzieciństwa?

-Nie pamiętam [śmiech].

(Rozmawiała Mariola Morcinková)




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.