Facebook Google+ Twitter

Tomasz Łysakowski: "Naoczny świadek" i dziennikarstwo obywatelskie

Serial "Naoczny świadek" kanału Discovery to przykład fenomenu, który obserwujemy od pewnego czasu w mediach zachodnich i który powoli dociera również do Polski. Chodzi o wykorzystanie przez media tradycyjne przekazów tworzonych przez dziennikarzy obywatelskich.

Tomasz Łysakowski / Fot. DiscoveryDziennikarstwo obywatelskie to zbiorcza nazwa przekazów o charakterze dziennikarskim, tworzonych przez ludzi nie zajmujących się zawodowo działalnością medialną. Pod pojęciem tym rozumie się współcześnie szeroką gamę przekazów, od tekstów quasi-dziennikarskich na blogach i forach, po relacje o charakterze wizualnym (zdjęcia, filmy), publikowane w serwisach wideo i na portalach społecznościowych.

Samo zjawisko dziennikarstwa obywatelskiego nie jest nowe. Prawdopodobnie istniało od zarania dziejów (jego źródeł można upatrywać w znanej ludziom od dawna plotce), przed epoką internetu miało jednak bardzo ograniczony zasięg. Dotarcie do odbiorców wiązało się bowiem z kosztami, których wymagały druk, dystrybucja czy transmisja przekazu. Każdy mógł sobie zatem tworzyć treści dziennikarskie lub pokrewne, ale tylko niewielu mogło sobie pozwolić na ich dystrybucję poza najbliższym sąsiedztwem.

Internet oraz towarzyszący mu postęp techniczny ostatnich lat dokonały tu rewolucji. Praktycznie każdy z nas dysponuje dziś telefonem komórkowym z aparatem fotograficznym, kamerą oraz dostępem do internetu, dzięki któremu to, co sfotografuje lub nagra może w ciągu kilku minut zobaczyć osoba po drugiej stronie kuli ziemskiej. Ułatwiają to serwisy wideo, takie jak YouTube czy polska Wrzuta, na których każdy może (niekiedy po założeniu konta, niekiedy anonimowo) umieścić za darmo samodzielnie zrobiony film.

Potem wystarczy, że link do filmu pojawi się np. na serwisie social news (to strony, których sami użytkownicy sami decydują, czy dana informacja jest atrakcyjna i „wykopują” interesujące artykuły: najsłynniejsze to Digg, Reddit i Twitter, a na polskim podwórku - Wykop), by zapewnić przekazowi, który internauci uznają go za interesujący i warty „wykopania”, nawet do kilku milionów odbiorców na dobę.

W efekcie zwykły przechodzień, który staje się świadkiem spektakularnego wypadku lub niezwykłego zdarzenia, szybko jest w stanie stworzyć przekaz, z którym nie mogą konkurować normalni dziennikarze. I bynajmniej nie chodzi tu o jakość: większość tego, co tworzą amatorzy, ciągle nie dorównuje jakością techniczną owocom pracy dziennikarzy. Nie tylko dlatego, że kamera w telefonie ma znacznie gorsze parametry techniczne, niż profesjonalna kamera z operatorem, którą wyśle na miejsce stacja telewizyjna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.