Facebook Google+ Twitter

Tomasz Thun-Janowski: Teatrom, które wymagają mecenatu Biura Kultury, musimy go zapewnić

- Mnogość i różnorodność jest zaletą, nie wadą. Im więcej dzieje się w kulturze tym lepiej. Moją rolą jest spróbować stworzyć takie warunki, by wszystkie teatry, z ich różnorodną ofertą programową, mogły sprawnie działać. Nie wszystkie sceny muszą być finansowane z pieniędzy publicznych i nie wszystkie w równym stopniu. Część z nich posiada bowiem potencjał komercyjny, który pozwoli im na siebie zarobić - mówi Tomasz Thun-Janowski, dyrektor Biura Kultury m. st. Warszawy.

 / Fot. Sophie ThunLidia Raś: Budżet, którym będzie dysponować Biuro Kultury w 2014 roku to blisko 190 mln zł. Ale potrzeby są ogromne. Oczekiwania, w związku z wyborem Pana na stanowisko dyrektora Biura Kultury, też.
Tomasz Thun Janowski: Tak, jestem tego świadomy, a wyzwania związane z zarządzaniem Biurem Kultury m. st. Warszawy są bardzo duże, bo dotyczą nie tylko kwestii artystycznych. Nie można, decydując o sprawach kultury, ominąć kwestii związanych z zarządzaniem, infrastrukturą, inwestycjami, z ograniczeniami natury prawnej, np. dotyczącymi własności, które bezpośrednio wpływają na możliwości przygotowywania oferty kulturalnej. Dla przykładu - w Warszawie właściwie nie ma teatru, którego sytuacja lokalowa byłaby optymalna. TR Warszawa czeka na nową siedzibę przy placu Defilad, Roma potrzebuje większej sceny (gwarantowałoby jej to większą samodzielność finansową), siedziba Nowego Teatru wymaga dużych inwestycji, a scena i zaplecze Teatru Współczesnego nie spełniają optymalnych standardów. I tak dalej. Rozwikłanie wszystkich tych kwestii naraz nie jest możliwe, ale sukcesywne działania, z zachowaniem długoterminowej perspektywy, muszą przynieść efekty. Proszę pamiętać, że w kulturze jednostką czasu, po upływie której można dokonywać pierwszych podsumowań to nie rok, ale 3 lata.

46 proc. budżetu Biura Kultury przeznaczone jest budżet teatrów. To ok. 87 mln zł i to z pewnością kwota za mała w stosunku do potrzeb. Berlin wydaje więcej pieniędzy na 6 teatrów miejskich, niż Warszawa na 18. Temat liczby teatrów utrzymywanych przez miasto powraca jak bumerang od lat, tylko że choć wszyscy wiedzą, że trzeba coś zrobić, decyzji brak, bo to nie będzie łatwa decyzja. Pan też, rozpoczynając kadencję, powtarzał: „Trzeba sprawdzić na ile nas stać” . Czy w praktyce oznacza to, że zamierza Pan ograniczyć liczbę teatrów miejskich?
Pierwsza kwestia, którą chcę podkreślić: ta mnogość i różnorodność jest zaletą, nie wadą. Im więcej dzieje się w kulturze tym lepiej. Moją rolą jest spróbować stworzyć takie warunki, by wszystkie teatry, z ich różnorodną ofertą programową, mogły sprawnie działać. Nie wszystkie jednak sceny muszą być finansowane z pieniędzy publicznych i nie wszystkie w równym stopniu. Część z nich posiada bowiem potencjał komercyjny, który pozwoli im na siebie zarobić (od pewnego czasu dotacje np. na Teatr Kwadrat czy Komedia są sukcesywnie zmniejszane, bo te sceny radzą sobie w nowej rzeczywistości; mniejszych dotacji potrzebowałby też teatr Roma, gdyby dysponował odpowiednio dużą widownią). Z kolei teatrom, które ze względu na charakter swojej działalności wymagają naszego mecenatu, musimy go zapewnić. A czy to będzie 10 scen czy więcej, tego nie potrafię teraz powiedzieć.

„Należy uciekać od indywidualnych preferencji i jednostkowych gustów artystycznych na rzecz zestawu kryteriów. Bo dziś problemem jest, że nie ocenia się merytorycznej wartości teatrów”. To też Pana deklaracja. Czy udało się już wypracować miarodajne kryteria?
Zespół, złożony z osób w przeważającej części niezwiązanych z warszawskimi scenami, ale mających bogate i różnorodne doświadczenie zawodowe związane z teatrem, opracował listę kryteriów, które mam nadzieję, pozwolą sprawdzić jak radzą sobie warszawskie teatry; pozwolą zmierzyć stopień realizacji misji czy funkcji społecznej poszczególnych scen. Na potrzeby pracy zespołu skategoryzowano teatry wg 4 podstawowych typów, które, raz jeszcze podkreślam, nie są typami wartościującymi: teatr autorski (eksperymentalny), repertuarowy, rozrywkowy i teatr dla dzieci. Tym typom teatrów zespół przypisał różnego rodzaju funkcje, które powinny one pełnić. Długa lista kryteriów przynależnych poszczególnym typom teatrów pozwoli nam odpowiedzieć na wiele pytań i podjąć decyzje, których nie można podejmować za zamkniętymi drzwiami gabinetu, ale trzeba wypracować w dialogu z dyrektorami teatrów. Ich doświadczenie i codzienna praktyka są dla nas bardzo istotne. Pierwsze efekty już są, bo na początku pracy widzimy jak radykalnie różną od innych misję mają wspomniane typy teatrów. Każdy z nich jest Warszawie potrzebny, ale trzeba je mierzyć różnymi miarami. Ostatecznie chcielibyśmy doprowadzić do takiej sytuacji, w której zebrane dane pozwolą podejmować decyzje o miejskiej polityce, w tym również wysokości dotacji.

A jakie konkretnie są te kryteria?
Pełna lista ma dziś około 15 stron, ale spróbuję podać przykład. Można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że od teatru autorskiego oczekujemy nie tego żeby miał dużą liczbę widzów czy zagranych przedstawień w ciągu roku, choć niewątpliwie jest to mile widziane, ale przede wszystkim tworzenia fermentu twórczego, skupiania uwagi środowiska artystycznego, uczestnictwa w festiwalach, zdobywania na nich nagród, angażowania młodych ludzi do działań artystycznych, zamawiania nowych tekstów dramatycznych, poszerzania języka teatralnego. Ta lista obowiązków jest oczywiście znacznie dłuższa, ale te przykłady mogą pokazywać najważniejsze oczekiwania. Chcemy też pytać czy autorskie teatry, które inwestują w produkcję teatralną środki większe niż średnia warszawska, nie powinny grać tych spektakli więcej w stolicy. Jednocześnie trzeba pamiętać o niebagatelnej roli budowania wizerunku Warszawy poza Polską. Całe zagadnienie wymaga rozsądku i rozwagi, ponieważ żadne pojedyncze kryterium nie będzie wystarczało do opisu roli teatru w mieście, ani nie będzie rozstrzygające. Chcemy w przyszłości przypisywać im stosowne wagi i monitorować efekty pracy teatrów. To zadanie pionierskie i, mam nadzieję, wyznaczające nowy standard - nikt wcześniej podobnych analiz nie prowadził.

A jak dyrektorzy przyjęli ten projekt? Pierwsze spotkanie odbyło się 20 stycznia.
Mamy do czynienia z projektem pilotażowym i na początku drogi naturalna jest obawa. Wyjaśniamy więc do czego te dane mają nam służyć, jaki jest cel ich gromadzenia.

Ale dyrektorzy zapewne i tak się obawiają, że ostatecznie ta akcja doprowadzi do pozostawienia zaledwie kilku teatrów miejskich a pozostałe stracą swój status, a przy okazji renomę.
Nie przesądzam dzisiaj o wnioskach, które mogą wynikać z zaplanowanej analizy. Nie wykluczam również żadnych rozwiązań, które będą z tych wniosków wynikały. Moją intencją jest, żeby pieniądze publiczne kierować tam, gdzie pełniona jest społecznie istotna misja, widownia jest pełna, teatr dobrze zarządzany i odpowiada w swojej ofercie na potrzeby widowni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.