Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5636 miejsce

Tomasz Tomaszewski: Fotografia uczy mnie myśleć i więcej widzieć

- Namawiam, by nie dokumentować świata, ale by dostrzegać takie momenty, które zawierają w sobie tajemnicę. Ważne są nie tylko konstrukcja i kadr, ale też: kolor, barwa, głębia ostrości, coś co Henri Cartier-Bresson nazwał the decisive moment - radzi w rozmowie z W24 Tomasz Tomaszewski, jeden z najbardziej znanych polskich fotografików prasowych.

 / Fot. .Lidia Raś: Niedawno wrócił Pan z wyprawy do Nepalu. Udało się Panu wziąć udział w Festiwalu Kolorów?
Tomasz Tomaszewski: Tak. Ten wyjazd był tak przygotowany, żebyśmy wraz z
10-osobową grupą, mogli wziąć w nim udział. To dość oryginalne przeżycie. Wszyscy się obsypują kolorowymi proszkami i, podobnie jak u nas w śmigus-dyngus, oblewają się wodą i rzucają torebkami. Miasto wygląda potem jak wielki śmietnik, ale przeżycie było niezapomniane, bo zresztą i sam Nepal to mistyczne miejsce. Z uczestnikami warsztatów, amatorami, mieliśmy tam okazję skupić się na filozofii fotografii i interpretacji świata przy pomocy obrazu.

A jaka jest filozofia fotografii?
Dla mnie oznacza to inny sposób myślenia, sposób na wyrażanie siebie. W ciągu ostatnich lat jej funkcja zmieniła się niesłychanie. Musimy pamiętać, że na świecie sfotografowano już tak dużo, że fotografia przestała zajmować się odczarowywaniem tego świata i pokazywaniem jak on wygląda. Ludzie już wiedzą jaki jest słoń, więc fotografia przestaje być oknem skierowanym na nieznane. Dziś bardziej jest lustrem, w którym odbija się osobowość tego, który naciska migawkę. Namawiam, by nie dokumentować świata, ale by dostrzegać takie momenty, które zawierają w sobie tajemnicę. Ważne są nie tylko konstrukcja i kadr, ale też: kolor, barwa, głębia ostrości, coś co Henri Cartier-Bresson nazwał the decisive moment.

A czy ma Pan jakiś uniwersalny przepis na dobre zdjęcie prasowe?
Dawniej było tak, że do fotografii prasowej nie trafiał byle kto. Trzeba się było nauczyć wielu rzeczy, by móc wykonać technicznie poprawne zdjęcie. Dziś, przy tej doskonałości jaką oferuje nam sam aparat, wystarczy włożyć baterię i przy minimalnej wiedzy, zdjęcie technicznie wychodzi dobre. Niestety, zbyt często ludzie za mocno skupiają się na aspekcie technicznym i nie myślą na co patrzą. Albo raczej patrzą, a niczego nie widzą. By coś zobaczyć, trzeba w tym czymś dostrzec piękno. To jest ta tajemnica, która oddziela ludzi używających świadomie fotografii do wypowiedzenia się, do prezentowania swego miejsca w świecie, od tych, którzy fotografują bezmyślnie, usiłując odwzorować świat.

Jak się Pan odnosi do zdjęć pozbawionych opisu? Czy faktycznie sama fotografia jest w stanie przekazać pełną informację?
Zdjęcie bez swojej legendy, bez podpisu, w dziennikarstwie nie funkcjonuje! To jest poza dyskusją. Gdybym ośmielił się przesłać do jakiegoś pisma fotografię bez opisu, nikt by nawet przez sekundę nie chciał się nią zająć. Podpis ma odpowiadać na kilka podstawowych pytań. Najtrudniejsze z nich brzmi „dlaczego”. Fotografia zwykle nie potrafi na nie odpowiedzieć, więc ewentualnie można je jakoś obejść. Pozostałych już nie. Gdzie, kiedy, kto jest na zdjęciu – to absolutnie minimum. Trzeba pamiętać o ułomności tego medium. Fotografia sama z siebie nie rozpoznaje wydarzenia i bez podpisu staje się jakimś amputem, niemym przekazem, niemożliwym do użycia. W dodatku, przy tej swojej prostocie, jednak może sugerować różne rzeczy. Trzeba pamiętać, że opublikowanie jakiegoś zdjęcia może skierować ludzi na fałszywe tropy. W kontekście dziennikarskim fotografia musi mieć podpis, który nie zawęża interpretacji, nie sugeruje, ale dostarcza faktów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Filip
  • Filip
  • 14.04.2012 16:04

Prawda jest taka,że należy oceniać to,czy praca,w tym wypadku ,dana jedna fotografia lub seria fotografii reportażowej(nie artystycznej)wyraża prawdę o ludziach i rzeczywistości ,w której żyją czy też nie. Czy nie jest "dorabiana",czy to jest orginalny negatyw czy też z"doróbkami" a to już nie to samo. Liczą się dobre fotografie a nie nazwisko,które sobie ktoś wyrobił czy wychodził. I tylko to się liczy wśród liczących się w świecie fotografów a nie reklama,ktorą sobie potrafią zrobić.

Komentarz został ukrytyrozwiń
odbiorca fotografii
  • odbiorca fotografii
  • 09.04.2012 13:33

Czy Pan te fotografie o Śląsku ,Tomaszewskiego widział i zna,czy też Pan wypowiada się ogólnie o swoim odbiorze fotografii? Wypowiedź słowna a wypowiedź wizualna,to dwie odrębne dziedziny,których mieszać nie wolno w odbiorze. O ile opis słowny Śląska i problemów odbiera Pan jako odczuty przez autora projektu o tyle obraz wizualny nie jest przez niego odczuty a tym samym i przez widzów. Potwierdził to na tym forum rodowity Ślązak. My tu mówimy o fotografii,proszę szanownego Pana a nie o tekstach autora,który myśli,że przekazał prawdę o Śląsku na tych zdjęciach. A on jej nie przekazał i taka jest tutaj prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fotografia jest czescia obrazu, ktory widzimy i odczuwamy kazdy inaczej, na swoj sposob. Uwazam ze obraz nie potrzebuje teksu, slow - dlatego to maluje! Tak, autor czuje tematyke Slaska - to uwidacznia sie w artykule slownym. Jezeli fotografia zajmuje sie wylacznie tematyka wojny, cierpienia i krzywd ludzkich - nie ogladam jej. Fotografia musi budowac, pisac o "pieknie brzydoty", lub w jakis inny sposob zajmowac uczuciowo!Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
odbiorca fotografii
  • odbiorca fotografii
  • 08.04.2012 01:08

Tematu Śląska to Tomaszewski nie czuje. Twierdzi,że myśli ale prawda jest taka,że wymyśla jakiś temat na reportaż a to jest różnica w myśleniu. Pomylił się,nie jest na tyle skromny aby przyznać się do porażki. Nie ma artystycznej wrażliwości. Mówi po polsku jakimś dziwnym językiem z dziwnymi wytworami językowymi,co także jest ciężko czytać. Zacytuję niektóre a jest tego przerażająco dużo:"fotografia nosi znamiona egoistyczne" lub "efekt kontrastu i wysycenia" albo"fotografia....amputem" itd,itd. Jak można tak mówic? Poza tym,daje złe rady. Myśli się o wyborze tematu do fotografowania lecz robiąc fotografię właśnie się nie myśli. Reaguje się instynktownie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
O_lek
  • O_lek
  • 07.04.2012 20:02

Dziękuję za wywiad; w całości jest nieco nierówny, ale padło kilka pytań, które sam miałbym ochotę zadać - a na które odpowiedzi nie znalazłem w dotychczas publikowanych rozmowach z TT.
Niestety, takie np. hasło o "byciu mokrym z wysiłku" podczas robienia zdjęć powtarza Tomasz Tomaszewski przy każdej okazji - a i bez tego do najmniej pretensjonalnych osobowości nie należy... no, ale to już jego problem.
Wart zauważenia jest temat całości jego projektu o Śląsku. Jako rodowity Ślązak uznaję go za porażkę - nie katastrofę, nie mnie tak surowo sądzić - ale jednak porażkę. Wizja mojej ziemi ukazanej na tych zdjęciach jest bardzo powierzchowna i miejscami mocno przekłamana - by nie rzec banalna. Nic wielkiego, po prostu autor nie zrozumiał rzeczywistości, w której się znalazł. Przykłady - portret górnika za flagą (często bardziej identyfikujemy się z tą błękitno-żółtą niż biało-czerwoną) i kromki chleba na tle autobusu. Autobus, można to poznać po barwach - jest z Sosnowca. Sosnowiec nie jest i nigdy nie był częścią Śląska, a między Ślązakami i Zagłębiakami, do których należą sosnowiczanie, panują do dziś silne antagonizmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Henryk
  • Henryk
  • 06.04.2012 18:50

Ten projekt na Śląsku przecież nie jest fotograficznie udany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Darek
  • Darek
  • 06.04.2012 18:32

Nie wszystkim muszą się podobać te fotografie i nie wszyscy muszą lubić tego człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę, że złośliwych nie brakuje. Skąd wiedzą, że akurat te prace są mierne? "Punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia" a zawiść potęguje zaślepienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Lidio, gdzież bym śmiała przegapić! Wystawa fotografii Pana Tomaszewskiego o mieszkańcach Śląska, pt. Hades? miała miejsce we wrocławskim Starym Ratuszu.

Dla mnie oprócz zdjęć była także kopalnią informacji o życiu ludzi w nowej, niekorzystnej rzeczywistości, o epoce, która odeszła do przeszłości decyzjami ustawodawców.

Nie wiem czy link do mojej fotorelacji się opublikuje, ale wpisuję i zapraszam tych, co nie widzieli wystawy. Pozdrawiam, Janina

http://fotoreporter24.pl/2011/01/24/wystawa-fotografii-tomasza-tomaszewskiego/

Komentarz został ukrytyrozwiń
odbiorca fotografii
  • odbiorca fotografii
  • 06.04.2012 12:37

Fotografia pana Wierzbickiego,wykonana w Szczecinie w czasie pobytu papieża,jest udana,jako jedno ze zdjęć fotoreportażowych i dokumentalnych Nie ma w niej jednak "decydującego momentu" lecz jest uchwycony moment. Jako fotografia artystyczna nie może być uważana,gdyż jest na niej za dużo elementów,które ze sobą nie współgrają w kompozycji obrazu np.samochody. Tzw."oko fotografa",wyrobione decyduje w ułamku sekundy o tej kompozycji.Chyba jednak z taką wrażliwością trzeba się urodzić. Na fotografii nie widać żadnego piękna Szczecina,o którym pisze p. Cybruch. Ale w fotoreportażu nie szuka się tego piękna na siłę. Są fotografowie i właśnie także i ten o którym jest ten artykuł p. Raś,którzy robią różne tricki i mają mu to do zarzucenia,że on sobie technicznie zdjęcia modyfikuje eliminując różne fragmenty lub dodając inne a więc coś w nich oszukując aby wyglądały na dobre. Nie każdy potrafi uchwycić "decydujący moment" tak naprawdę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.