Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

40585 miejsce

Tomasz Zimoch: Tak zagorzale jak kobiety, nie kibicuje nikt inny

O emocjach, Internecie, idealnym komentatorze sportowym, sukcesie reprezentacji Polski na Euro 2012, jakości polskiego dziennikarstwa i... "tykaniu" sportowców, w rozmowie z W24.pl opowiada Tomasz Zimoch. "Klawiatura nie zwalnia z przestrzegania pewnych kanonów dobrego dziennikarstwa" - przekonuje charyzmatyczny dziennikarz Programu I Polskiego Radia.

Tomasz Zimoch / Fot. W24Radosław Pietrzak (Wiadomości24.pl): Często bywa Pan na weselach?
Tomasz Zimoch: Zaskoczył mnie Pan tym pytaniem. Bywałem, ostatnio wprawdzie dość dawno, ale bywałem. Lubię wesela.

Pytam, ponieważ dość dobrze zna Pan obyczaje panujące wśród wodzirejów na tego typu imprezach.
Dlaczego Pan tak sądzi?

"Królowe nart były niczym damy na parkiecie. Zostały tam tylko dwie, ale tak to jest na wielkich balach, że tempo wodzireja wytrzymują tylko najwytrwalsze". Brzmi znajomo?
Faktycznie, ale tak to już jest na weselach. Kto zostaje do rana? Tylko najbardziej wytrwali i najmocniejsi. Najmocniejsi zarówno w nogach, jak i jeżeli chodzi o głowę. Podobnie jest w sporcie.

Czym są dla Pana emocje?
Najprościej można powiedzieć, że emocje są sportem, ale właściwie to jest odwrotnie. Sport jest oceanem emocji, a każdy przeżywa je inaczej. Ja, jako dziennikarz inaczej, i tak samo sportowiec. Podczas relacji staram się przenieść słuchacza w miejsce, gdzie go nie ma i przekazać emocje, jakie przeżywają rywalizujący zawodnicy, ale także ci, którzy śledzą dane wydarzenie z trybun.
Każdy z nas przeżywa różnego rodzaju emocje. Byłem szalenie podekscytowany, np. kiedy Amerykanie lądowali na Księżycu, do dzisiaj to pamiętam. Emocje są piękne, ale jak to ktoś kiedyś powiedział, to także choroba naszych czasów. Bez wątpienia jednak świat sportu pozwala na przeżywanie nieprawdopodobnych emocji, także i dla mnie.

A negatywne emocje w postaci anonimowych komentarzy w Internecie. Taka metoda interakcji czytelnika z autorem materiału jest potrzebna?
Osoba, która znajdzie sposób, żeby internet nie był tak anonimowy, być może dostanie dziennikarskiego Nobla. Można kogoś merytorycznie krytykować, ale nie oznacza to, że można też bezkarnie obrażać. Anonimowość stwarza ku temu szanse. Bez wątpienia lubimy też krytykować osoby, którym w życiu coś się udało, to takie nasze polskie malkontenctwo.

Komentatorów sportowych możemy, umownie, podzielić na dwie grupy: tych, którzy
relacjonując zawody sportowe skupiają się przede wszystkim na oddaniu emocji towarzyszących rywalizacji oraz tych, którzy "zasypują" czytelnika różnego rodzaju ciekawostkami, informacjami statystycznymi. Możliwe jest znalezienie złotego środka, "klucza", aby połączyć oba wspomniane typy komentatorskie i "stworzyć" sprawozdawcę idealnego?

Klucz mogę mieć w ręku, ale zamek, który mogę nim otworzyć posiadają odbiorcy. Istnieją różne rodzaje szkół komentowania sportowego. Pamiętajmy jednak, że w obecnych czasach, dzięki internetowi, dostęp do statystyk ma każdy, przez co kibic jest bardziej przygotowany do transmisji niż miało to miejsce kiedyś. Przestrzegam jednak młodych dziennikarzy przed zbytnią wiarą w nieomylność internetu.
Połączyć wiedzę statystyczną i ciekawostkową można emocjami i budowaniem obrazu. Nie trzeba wtedy mówić bezpośrednio, np. że Justyna Kowalczyk mieszka w Kasinie Wielkiej czy mierzy tyle i tyle wzrostu. Można to zrobić bardziej subtelnie, np. poprzez stwierdzenie w relacji, że Justyna jest szybka i waleczna, tak jak wszyscy mieszkańcy Kasiny. Nie trzeba wszystkich ciekawostek czy informacji "sprzedawać" słuchaczowi od razu. Można to zrobić w ciągu całej transmisji. Często powtarzam takie zdanie: niektórzy lubią banany, a niektórzy tylko pomarańcze. Zresztą, o szkołach komentowania sportowego moglibyśmy dyskutować godzinami.

Czy w Polsce istnieje w ogóle coś takiego jak "szkoła komentowania sportowego"?
Takiej szkoły nie ma, z dwóch powodów. Po pierwsze na świecie brakuje autorytetów i to nie tylko w tej dziedzinie. Z drugiej jednak strony, tak jak w szkole, jest nauczyciel, ale musi też być i uczeń, który chce zdobywać wiedzę.

Czytaj dalej [Zimoch: Praktycznie w Polsce nie ma dużo tego dobrego dziennikarstwa] --->


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Jadwiga Szewczyk
  • Jadwiga Szewczyk
  • 02.05.2012 14:30

Panie Tomaszu wielkie DZIĘKI za ostatnie zdanie wywiadu!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Sk
  • Sk
  • 02.05.2012 12:14

Trzymam kciuki za to "połączenie prawa z dziennikarstwem" . Tak wiele jest do zrobienia złaszcza w DO. Dodam tylko, że ojciec pana Tomasza Zimocha był znanym prawnikiem. Można powiedzieć wracamy do korzeni :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajny wywiad :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.