Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1798 miejsce

"Tomek Beksiński. Portret prawdziwy" Wiesława Weissa

O postaci Tomasza Beksińskiego mówi się ostatnio wiele. Zaistniała ku temu korzystna koniunktura. Wielu wygłasza różne sądy i opinie. Zaś Wiesław Weiss stara się przedstawić portret prawdziwy.

'Tomek Beksiński. Portret prawdziwy' - aut. Wiesław Weiss (okładka, przód); wyd. Vesper (2016) / Fot. Sławomir Kamiński/Agencja GazetaNie oglądałem "Ostatniej rodziny". Co prawda, film nie jest ekranizacją książki Wiesława Weissa, ale doszedłem do wniosku, że dzieło Matuszyńskiego wpłynie na moją recepcję "Portretu prawdziwego". A do prawdziwości tej przekonuje sam autor już we wstępie. Stanowczo zaznacza, iż obraz Tomka Beksińskiego prezentowany od niedawna na kinowych ekranach jest kłamliwy. To słowa człowieka, który znał go, w podobnym tonie wypowiadają się i inni jego znajomi, bliscy, przyjaciele.

"Tomek Beksiński. Portret prawdziwy" jest czymś więcej niźli tylko pozycją szufladkowaną pod hasłem "biografie". Weiss poczynił rzecz nieuchwytnie osobistą, stąd subtelnie subiektywizowane kwestie, zarazem nie tracąc należytego dystansu do faktów i innych materiałów. Chyba takiej właśnie rzetelności można było się spodziewać.

Poczynił autor iście tytaniczną pracę nad książką, wysłuchał wielu godzin rodzinnych rozmów jakie rejestrował na taśmach Zdzisław Beksiński, przedarł się przez ogrom korespondencji i zapisków Tomka, zadał setki pytań osobom, które go znały. Powrócił do pamiętnych audycji radiowych i artykułów prasowych, opatrzył analizą i słowem wyjaśnienia.

Książka przedstawia konflikt tragiczny przykładem jednego życiorysu. Konflikt, aczkolwiek brak określenia na specyficznie mnogą liczbę tych, które przyrastały z czasem i ciążyły. Przede wszystkim kobiety wnosiły w życie Beksińskiego najwięcej negatywnych pierwiastków. Właściwie żadna nie okazywała się być spełnieniem oczekiwań. Każda kolejna miłość zmuszała do dalszej ucieczki w ułudę. Stawał się przygaszony i zawiedziony. Dawał zadość suicydalnym podszeptom.

Kiedy zaistniał na dobre na falach eteru, szybko stał się osobowością. Do takich nazwisk jak Gaszyński, Rogowiecki czy Ryłko, doszlusował kolejny facet, który prezentował płyty o jakich tylko można było marzyć. Sam byłem jednym z "radiowców" zgrywających emitowane audycje. Wystarczy wspomnieć, że dzięki "Wieczorom płytowym" mogłem pozyskać całą dyskografię Marillion i poznać wielu innych wykonawców szeroko rozumianego rocka, co w danym czasie było trudne z wiadomych względów.

Weiss prezentuje szczegółowo i bardzo wnikliwie każdy etap życia Tomasza Beksińskiego. Czasy szkolne, pierwsze twórcze porywy, szlifowanie angielskiego, fascynacja wampiryzmem, wypadek lotniczy, wspomniane radio, kolejne femmes fatales. "Portret prawdziwy" wręcz imponuje ilością materiału, jakością strony estetycznej i wkładem osobistym. Nie wydaje się, aby był to obraz nazbyt poprawny i uładzony. Autor nie ukrywa trudniejszych chwil oraz odrobinę zabawnych wpadek, które sam Beksiński zapewne wolałby pominąć milczeniem jako perfekcjonista w trudnej sztuce tłumacza czy prezentera radiowego.


Tytuł: Tomek Beksiński. Portret prawdziwy
Autor: Weiss Wiesław
Ilość stron: 704
ISBN: 9788377312438
Data premiery: 2016-09-28
Wydawnictwo: Vesper

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Tylko że mi nie chodziło o "relatywizm etyczny". Raczej o fakty. Jeżeli ktoś pisze, że przedstawia "portret prawdziwy", to jak ja mam to ocenić?
W Ustce na promenadzie mogę ocenić wykonanie portretu, bo widzę portret i oryginał. Mało tego, to widzenie jest wystarczające.

A tutaj?
Mamy subiektywnie wybrane faktyz życia ( fakty w ogóle?) ze zbioru faktów, który jest o wiele rzędów wielkości większy. Mało tego, ten zbiór jest autorom filmu czy książki - po prostu nieznany w swej większej części.
Liczą się nie tylko te fakty, kóre zostały przedstawione, ale również te, których nie przedstawiono. Świadomie albo nieświadomie.

A ocena postępowania w kategoriach dobra i zła - to jeszcze inna bajka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedyne co jest naprawdę względne to prawda. Stąd relatywizm etyczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Film: "historia prawdziwa". ( napis w czołówce)
Książka: "... Portret prawdziwy".

Nie widziałem, nie czytałem. Ale słowo "prawda" - jest po prostu nadużyciem.
W obu przypadkach.
Ale to tylko jeden film i tylko jedna książka.
A w jednym progranie TV mamy "całą prawdę całą dobę" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zostałam zachęcona do przeczytania ksiązki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.