Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34838 miejsce

Toskyczny jad

Wiele zwierząt cierpi z powodu braku ludzkiej wyobraźni, żeby nie powiedzieć głupoty. Zdarza się, że cierpią i ludzie.

Las jesienią / Fot. Artur HampelSłońce nie przejęło się zmianą wskazówek na zegarach. Wstało jak zwykle i jak zwykle poczęło wspinać się po niewidzialnej drabinie.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że będzie dzisiaj cudowna pogoda.
To prawie już listopad a ciepły wiatr cicho szumiał w uszach.Parujące łąki i lasy unosiły w powietrze mętną zawiesinę, gwiazda zbladła i zaczynała powoli przypominać mleczną żarówkę.
W pierwszym odruchu chciałem skierować się nad niewielkie jezioro. Idąc leśnym duktem nagle usłyszałem ujadanie psa. Dziwny, niemal skomlący głos docierał gdzieś z głębi lasu. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi na myśl, to taka, że ktoś uwiązał nieszczęśnika do drzewa i tak pozostawił. Udałem się więc za dźwiękiem, który jednak nagle umilkł.

Postanowiłem zejść z duktu i pójść prosto w to miejsce, z którego dochodziło jeszcze przed chwilą ujadanie. Nagle szelest, jeden, drugi... chwila ciszy i znów. Tym razem o wiele bliżej.
Po chwili ukazał się kilka kroków przede mną "jamnikopodobny" pies, za chwilę drugi... i trzeci!
W ogóle nie zwróciły na mnie uwagi. Najwyraźniej były czymś gorączkowo zajęte.

Szybko doszedłem do wniosku, że to ujadanie, to nie było wołanie o pomoc maltretowanego psiaka. Przynajmniej nie o taką pomoc chodziło o jakiej myślałem. Jeden z psów prawdopodobnie natrafił na jakiegoś zwierza i dawał sygnał pozostałym.
Jak się pojawiły, tak znikły. Aby nie robić hałasu szeleszczącymi, opadłymi liśćmi podczas marszu, wyszedłem z lasu ponownie na drogę.

Dociera do mych uszu dźwięk. Klip, klap, klip, klap, klip, klap... .
Z za zakrętu wyłoniły się dwie postaci. Niektórzy nazywają je "patyczakami". No wiecie, chodzi o ten nording coś tam... .
Towarzyszył im również jakiś "terierek", tyle, że tym razem przycumowany do właściciela.

Znajdowałem się właśnie u wlotu bocznej dróżki. Skręciłem w nią gwałtownie. Nie miałem ochoty na kontakt z ludźmi a tym bardziej nie byłem pewny, czy ów psiak nie zacznie za chwilę ujadać i nie narobi awantury na całą okolicę.
Właściwie, to byłem niemal całkowicie przekonany, że nic ciekawego już w lasie tego dnia nie zobaczę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.