Facebook Google+ Twitter

Tour de France, etap 8. Triumf Sancheza!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-07-11 20:27

Piękne widoki, wysokie góry, wspaniała pogoda. Ósmy etap Tour de France zachęcał do wielkiego ścigania. Emocji nie mogło zabraknąć!

Luis-Leon Sanchez / Fot. PAP/NICOLAS BOUVYPo królewskim siódmym etapie przyszedł czas na równie górzysty etap z Andorre-La-Vieille do Saint-Girons. Kolarze mieli do przejechania 176,5 km po krętych, wąskich drogach, wśród wspaniałych pirenejskich pejzaży. Malownicze miasteczka, małe jeziora i wysokie szczyty zachwycały zarówno kibiców dopingujących na miejscu we Francji, jak i przed telewizorami. Przekrój trasy prezentował się imponująco. Dwa długie podjazdy na premie górskie pierwszej kategorii i pomiędzy nimi jeszcze jeden szczyt kategorii drugiej. Oprócz górali swoje umiejętności na stromych i niebezpiecznych zjazdach zaprezentować też oczywiście mogli zjazdowcy.

Gdyby jeszcze organizatorzy zaplanowali finisz na wzniesieniu, można by spodziewać się poważnych przetasowań w czołówce. Niestety, ostatnie 40 km prowadziło po płaskim terenie i trudno było przypuszczać, że faworyci samotnie zaatakują tak daleko od mety. Komentatorzy wyścigu do niewiadomych etapu zaliczali formę niespodziewanego lidera klasyfikacji generalnej - Nocentiniego. Włoch nie jest wybitnym góralem, więc zadanie dotrzymania kroku czołówce, na tak potężnych podjazdach, mogło przerastać jego możliwości.

Od samego początku etapu trasa wiodła pod górę. Kolarze szybko zwietrzyli swoje szanse i co chwilę ktoś starał się odjechać od peletonu. W końcu grupa porwał się na 2 części: czołówkę prowadzoną przez Andreasa Kloedena i Cadela Evansa oraz peleton z pozostałymi faworytami i liderem wyścigu. Śmiała akcja Niemca i Australijczyka już na samym początku etapu wprowadziła trochę zamieszania. Minęło trochę czasu zanim peleton, dyrygowany przez grupę Astana, otrząsnął się i zaczął gonić uciekinierów. Z czołówki powoli doganianej przez peleton najpierw wyskoczył Sandy Casar, a potem grupka 9 kolarzy z Evansem i, byłym już posiadaczem żółtej koszulki lidera, Fabianem Cancellarą na czele. Na zjeździe jednak grupy połączyły się - Astana nie mogła przecież pozwolić na odjechanie takiemu rywalowi jak Evans.

Druga poważna ucieczka miała miejsce na finiszu lotnej premii w Luzenac. Z peletonu odłączyła się szóstka kolarzy, do której wkrótce dołączyło kolejnych czterech. Grupka w skład której wchodzili m.in. Cancellara, Casar, Jefimkin, Astarloza i Luis-Leon Sanchez nie stanowiła wielkiego zagrożenia dla liderów grupy Astana, więc pozwolono im odjechać i zdobyć kilkuminutową przewagę. Przez następne 50 kilometrów nic wielkiego się nie działo. Podczas wspinaczki na szczyt Col de Port grupa pościgowa zmniejszyła stratę, by na zjeździe znowu ja powiększyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.07.2009 22:14

jutro 9 etap - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy opis "mojego" pierwszego etapu w tegorocznym TdeF. Zawsze miałem sporo czasu i spokojnie mogłem się emocjonować zmaganiami francuskiego wyścigu, obecnie praca mi nie pozwala, ale miło sobie poczytać na ten temat ;-) Mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu i sam coś napiszę o Wielkiej Pętli ;-) Pzdr!

Komentarz został ukrytyrozwiń

;);)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.07.2009 20:44

no to mam motywację by francuskiego się pouczyć. Merci :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

c'est du beau! :):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.