33-letni mężczyzna, jadący traktorem w podsieradzkiej Dębinie, miał właśnie ponad 1 promil, ale ciągnik zachował. Wojciech Kuśmierek, zastępca naczelnika sekcji prewencji KPP w Sieradzu, uważa, że nie można pozbawiać rolnika narzędzia pracy... Gdy jednak w gminie Grabów koło Łęczycy policja zatrzymała ciągnik, którym jechał pijany rolnik, maszyna została zabrana na poczet kary...

Policjanci tłumaczą, że wielu pijanym kierowcom nie może zabrać samochodów, bo nie są ich własnością. Tak było m.in. w przypadku łodzianina, przyłapanego pod Brzezinami na jeździe pod wpływem alkoholu (1,8 prom.) - auto należało do córki. 20-letni mieszkaniec Głowna, mimo 2 promili, „ocalił" forda fiestę, pożyczonego od teścia.
Nie upiekło się natomiast taksówkarzowi z Pabianic, który „wydmuchał" aż 3,4 promila. Trafił do policyjnej izby zatrzymań, a samochód na policyjny parking. Auto stracił też 37-letni kierowca volkswagena jetty, zatrzymany pod Koluszkami (2,9 promila).
Przypomnijmy, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odwołał w tych dniach trzech prokuratorów rejonowych za zbyt łagodne traktowanie pijanych kierowców. Z jego polecenia, w prokuraturach sprawdzane są sprawy z okresu od stycznia 2004 r. do lipca 2006 r., dotyczące prowadzenia samochodów w stanie nietrzeźwym.
- Chodzi o sprawdzenie, czy wnioski o warunkowym umorzeniu postępowania były zasadne, a kary proponowane w aktach oskarżenia nie były rażąco łagodne - mówi Jacek Pakuła z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, której podlega 9 prokuratur rejonowych (5 w Łodzi oraz w Zgierzu, Pabianicach, Kutnie i Łęczycy).
(pz)