Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4222 miejsce

Tragikomedia na Dzień Ziobry!

Po szóstych z rzędu przegranych wyborach, partia Prawo i Sprawiedliwość przeżywa kolejny, już czwarty w swojej historii rozłam. Tym razem najwierniejsi współpracownicy prezesa Kaczyńskiego wypowiedzieli posłuszeństwo swojemu mentorowi.

Kilka dni po wyborach parlamentarnych Zbigniew Ziobro staje się bardzo otwarty na udzielanie wywiadów odnośnie bieżącej sytuacji panującej w PiS. Mówi o braku skuteczności podjętych przez partię PiS działań i o braku demokracji wewnątrz partii. Apeluje do leaderów PiS o refleksję i podjęcie działań na rzecz wyzwolenia energii członków PiS i pełnego wykorzystania zasobów i potencjału tej partii, które zdaniem Jacka Kurskiego są ogromne.

Prezes PiS i jego współpracownicy przechodzą do ofensywy, aby zatrzymać coraz bardziej cieszącą się popularnością dyskusję w mediach, odnośnie obyczajów i stosunków panujących w PiS. Ziobro i jego koledzy nie wycofują się z dotychczasowych wypowiedzi i w końcu zostają usunięci, czy po prostu wyrzuceni z PiS, kwestie uzasadnionej w tym przypadku terminologii warto pozostawić do interpretacji czytelników. W końcu grupa posłów PiS w geście solidarności ze swoimi kolegami, postanawia założyć swój własny klub parlamentarny Solidarna Polska, który ma doprowadzić do powrotu Ziobry, Kurskiego i Cymańskiego do PiS. Nowo powstały klub parlamentarny nie ma na celu doprowadzić do rozłamu w PiS, tylko do dyskusji i w końcu do demokratyzacji i modernizacji tej partii, tak żeby PiS mógł wygrać kolejne wybory i w oczekiwaniu na tak upragniony przez prezesa tej partii scenariusz węgierski, być w pełni przygotowanym do naprawy Polski po wygranych wyborach.

Z takim oto przekazem medialnym mieliśmy do czynienia przez ostatnie trzy tygodnie. Każdego dnia przy kawie, oglądając serwisy informacyjne, mogliśmy być świadkami procesu martyrologii, któremu poddał się Zbigniew Ziobro, aby ocalić PiS przed kolejną klęską, a Polskę i nas wszystkich przed kolejna wygraną Platformy Obywatelskiej. Ta tragikomedia trwa nadal. Wypowiedzi klubu parlamentarnego Polski Solidarnej, jak również ich mentora Zbigniewa Ziobry, mogłyby rywalizować z najlepszymi programami satyrycznymi w Polsce, jeśli nie byłoby w całej tej sytuacji elementu tragicznego.

Myślę, że warto się zastanowić nad tym, czego jesteśmy świadkami i postawić szereg pytań: Czy Zbigniew Ziobro mógł liczyć, że prezes go wysłucha i bezzwłocznie rozpocznie proces modernizacji i demokratyzacji PiS? Biorąc pod uwagę dotychczasowe rozłamy i będąc w pełni świadom sytuacji, obyczajów i stosunków panujących w PiS, czy Zbigniew Ziobro mógł liczyć na pobłażliwość prezesa, kiedy to zdecydował się na publiczną krytykę partii? Czy Zbigniew Ziobro nie spodziewał się konsekwencji, które niosły za sobą kolejne jego występy w mediach? Na co tak naprawdę liczył Ziobro? Czy bardziej niż z wolą demokratyzacji i modernizacji PiS nie mamy do czynienia ze standardową walką o władzę i o wpływy w kręgach polskiej prawicy na kolejne dziesięć lat? Czy i kiedy nadejdzie dzień Ziobry? A może właśnie nadszedł już dzień Ziobry?

Dzisiaj Zbigniew Ziobro bardzo się stara, aby pokazać w mediach swoją otwartość na dialog i porozumienie ponad podziałami. Dzisiaj Zbigniew Ziobro stawia siebie samego w roli obrońcy demokracji i dialogu. Ale warto zapytać, co tak naprawdę ten wieloletni działacz i leader PiS zrobił, podczas swojej długiej kariery w PiS, aby bronić dialogu i różnorodności, aby umacniać demokratyczne obyczaje w tej partii?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.