Pozycja materiału w rankingach:
Przyznam, że będąc nastolatkiem zupełnie nie rozumiałem corocznej celebracji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie potrafiłem pojąć dlaczego świętujemy wydarzenie, które pochłonęło tyle ofiar i zakończyło się klęską.
Zrozumienie przyszło po latach, gdy przestałem patrzeć na powstanie przez pryzmat militarnych bilansów i statystyk. Wtedy też spróbowałem sobie wyobrazić motywacje Warszawiaków, którzy zdecydowali się pójść na - prawie - pewną śmierć, by walczyć o wolną Polskę.Zobacz także:
Artykuły
(775)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Szafranowicz 03.08.2010 13:22
Rafale, mam podobne doświadczenia co Ty w tej sprawie. Dzięki za artykuł.
Rafał Gdak 02.08.2010 20:12
Mitologizacja Panie Wojtku nastąpiła niedługo po powstaniu - to proces naturalny i nie do zatrzymania. Zresztą nie oznacza on przekłamania, tylko położenie akcentów na aspekty pozytywne - nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wystarczy spojrzeć na Powstanie Listopadowe i Styczniowe. Dyskurs historyczny toczy się jednym torem, a drugim żyje narodowy mit. Oczekiwanie by mówić o powstaniu tylko jako o narodowej tragedii jest w tym momencie nierealne. Zresztą co by przyniosło? Na wrzesień '39 też patrzymy przez pryzmat Westerplatte czy heroicznej bitwy pod Wizną - mając jednocześnie świadomość strat, ale przede wszystkim myśląc o heroizmie. Tak kształtuje się narodowa tożsamość. Zresztą wspominając sukcesy też 'zapominamy' o stratach - kto dziś wspomina ilość ofiar podczas Cudu na Wisłą? Taka już cecha każdego mitu.
BARBARA Romer Kukulska 02.08.2010 17:49
"Zdenrwowaliście" mnie Mości Państwo .
W afekcie napisałam taki komentarz:
Artykuł:
Obchody 66. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
Dzisiaj 14:22
Tak jest, Marto ! ! slłuszna uwaga! Alina Janowska, znana aktorka i uczestniczka Powstania w Batalionie "Kilinski" nie grała w filmach o Powstaniu, oraz nie bierze aktywnego udziału w obchodach. Wszelkie dywagacje na temat słuszności i błędów decydentów, dowództwa są dziś już kompletnie niepotrzebne, tak jak i ocenianie Powstania...potrzebne, niepotrzebne itp. itd. Powstanie, było i jest faktem, Powstańczym zrywem, Powstańczą walką o wolność... Czy to tak trudno przełknąć! Zostawmy wreszcie Powstańców i dowództwo w Świętym, anielskim Spokoju. Należy im się on. C z e ś ć Ich P a m i ę c i !
Ktoś napisał:
"chłopcy i dziewczęta z Warszawy są zwycięzcami bronili ostatnią "rzecz" jaką chciano im odebrać
honor wolnego człowieka, zaczęli bitwę jako "polnische banditen"
a zakończyli jako żołnierze wojska polskiego" <- jakże celne.
Ktoś napisał : "wiem, jesteśmy rozrzutnym narodem
co to do wroga diamentami strzela
na ale czy to nasza wina, ze zazwyczaj mamy na "uzbrojeniu"
jedynie ową garść diamentów?"-< - bez komentarza.
Nie wykorzystujcie tej rocznicy, bo mam wrażenie że stała się pretekstem, nawet tutaj w komentarzach. Po co Wam ta dyskusja. Co chcecie jeszcze wykazać i udowodnić. Komu ? Czy nie stać Was na ciche oddanie honoru i czci Powstańcom? Obchodźmy rocznicę z należytym szacunkiem.
Wojciech Arciszewski 02.08.2010 16:39
p.Rafale,
To nie jest żaden argument, że gdyby nie zginęli, to i tak ktoś inny by ich zgładził.
To nadużycie, wpasowujące się w usprawiedliwianie ogromu ofiar.
Czy na pewno "nikt nie chce zmieniać historii"? Czymże zatem jest mitologizowanie ?
PS Dodam, że w mojej rodzinie też byli akowscy powstańcy. Wielka polityka nie miała wpływu na ich czyny.Oni po prostu usłuchali rozkazu i walczyli z pełnym przekonaniem o słuszności walki, do końca. Dziadek tuz przed wybuchem powstania zdążył jeszcze wywieźć babcię z dziećmi (w tym moja mamę) daleko za Warszawę. Może dzięki temu przeżyli, ale w styczniu 1945 nie mieli już do czego wracać i nigdy nie wrócili. A może babcia z dwójką małych dzieci nie okazała się patriotką , bo nie została w mieście i nie zginęła pod gruzami ( wówczas mnie również by nie było) ?
Rafał Gdak 02.08.2010 15:45
Panie Wojtku, trzeba postawić pytanie, co stałoby się z elitami gdyby Powstanie nie wybuchło. Moja babka usłyszała takie zdanie, gdy w '47 zmarł mój dziadek śmiertelnie porażony prądem, za życia żołnierz AK: 'wie Pani jego śmierć to szczęście w nieszczęściu, gdyby przeżył zabrałaby się za niego UB-ecja'. Nikt nie chce zmieniać historii. Nie słyszałem z ust żadnego powstańca, że czczenie kolejnych rocznic sierpnia '44 jest próbą przekłamania historii. I dodam to, co już napisałem, z dzisiejszej perspektywy łatwo nam skazywać Bora-Komorowskiego czy Montera. Równie łatwo jak beatyfikować. Tymczasem rzeczywistość z ich perspektywy składała się ze skrawków informacji w porównaniu do tego czym dysponujemy teraz. Wcale nie twierdzę przy tym, że ocena tej decyzji jest jednoznaczna. Twierdzę coś przeciwnego, że jej konteksty są zbyt pogmatwane, by ex cathedra orzec: to była dobra/zła decyzja.
Wojciech Arciszewski 02.08.2010 13:48
1/Stalin po raz kolejny zagrał na nosie Polakom i aliantom, zrobił po swojemu. Dobrze wyczuł, że dla USA i Anglii los Polski jest sprawą małej wagi, zbyt małej, by jego zbrodniczy przestój na Wiśle wywołał jakies wieksze opory u Churchila, czy Roosevelta.
Ich frontowe raporty donosiły zapewne w VIII-IX 1944 bezmiennie "na wschodnim froncie bez zmian".
2/ A nam pozostało 200 tys zabitych, wytrzebiona inteligencja,zniszczone demograficznie miasto, morze ruin i komunisci kształtujący miasto i jego zaludnienie jak chcieli.
I niech nikt nie próbuje nikogo przekonywac, że odnieśliśmy jakikowiek sukces (np.ze to była wspaniała bohaterska ofiara)
Rafale, nastroje w momencie wybuchu były wspaniałe, bo i wspaniali byli ludzie,którzy ruszyli do walki. Oni ,razem z ludnościa cywilną, zapewne wierzyli w rychłe zwyciestwo.
Niestety, takie nastroje szybko pryskały, bo romantyczna walka zaczęła przeradzać sie w piekło. Nie mitologizujmy też postawy ludności cywilnej. To poniekąd zrozumiałe, że poparcie zamieniało sie w pretensje a nawet wrogość.
Nie oszukujmy nastepnych pokoleń lukrowaną wizją powstania, gdzie wszystko było proste, czarno białe i słuszne, a śmierć -potrzebna.
Muzyka, komiksy, filmy nie zmienią historii.
Adam Degler 01.08.2010 21:58
Lao Che, "Czerniaków": "Druzia... skurwysyny, nie przyszliście".
Adam Degler 01.08.2010 21:54
Ruscy dwa razy wbijali nam nóż w plecy - 1939 i 1944.
Rafał Gdak 01.08.2010 20:44
Teraz możemy sobie Jadziu mierzyć, ważyć i zestawiać fakty. Wtedy nie było to akurat oczywistością. Obrona niemiecka na środkowej Wiśle padła, sowieci podeszli pod Warszawę - weszli m.in. do Radości, Miłosnej, Wołomina. Kontakt z nimi był namacalny. Naprawdę trzeba było sporej wyobraźni żeby przewidzieć, że Stalin przeczeka powstanie.
Jadwiga Kowalczyk 01.08.2010 19:53
Żadn a ze stron konfliktu (wojny) nie miała interesu, aby pomagac powstańcom. I z tego powinni zdawać sobie dowódcy. W tym samym czasie trwało powstanie w Paryżu - dyskusja internautów jest tu http://forum.historia.org.pl/index.php?showtopic=7835