Facebook Google+ Twitter

Tramwajem jadę na wojnę

Przyznam, że będąc nastolatkiem zupełnie nie rozumiałem corocznej celebracji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie potrafiłem pojąć dlaczego świętujemy wydarzenie, które pochłonęło tyle ofiar i zakończyło się klęską.

1 sierpnia 1944 r. Godzina W. Patrol porucznika "Agatona" z batalionu "Pięść". / Fot. Wikimedia CommonsZrozumienie przyszło po latach, gdy przestałem patrzeć na powstanie przez pryzmat militarnych bilansów i statystyk. Wtedy też spróbowałem sobie wyobrazić motywacje Warszawiaków, którzy zdecydowali się pójść na - prawie - pewną śmierć, by walczyć o wolną Polskę.

"Barykado nasza Polsko mała, idź pod prąd!" - śpiewa płocki zespół Lao Che na płycie pt. "Powstanie Warszawskie". W tej prostej frazie zawiera się odpowiedź na szereg pytań dotyczących motywacji powstańców, którzy zdobywając kolejne przyczółki i dzierżąc w ręku polską flagę, czuli się wreszcie po latach okupacji wolnymi ludźmi.

Wspomniałem zespół Lao Che, bo to on przełożył na "moją estetykę", emocje z sierpnia 1944 roku w tak doskonały sposób, że jeden z uczestników powstania powiedział kiedyś: "to jest muzyka, której nie rozumiem, ale energia tych utworów świetnie oddaje to, co wtedy czuliśmy." Podobną, choć o wiele szerszą rolę spełnia Muzeum Powstania Warszawskiego. Gdy pierwszy raz je odwiedziłem, pomyślałem, że nie tylko "przechowuje" historię, ale przede wszystkim etos tamtego czasu, uświadamiając - szczególnie - młodym ludziom czym są takie wartości, jak patriotyzm, honor czy ofiara.

Nie jest dziełem przypadku przywołanie przeze mnie powyżej, dwóch współczesnych elementów pamięci o powstaniu. Ze szkoły wyszedłem z przeświadczeniem, że rozkaz rozpoczęcia walki zbrojnej, wydany przez generała Bora-Komorowskiego, pułkownikowi Antoniemu Chruścielowi "Monterowi" był początkiem końca Warszawy i zwyczajnym samobójstwem. Na szczęście oprócz szkoły, były również domowe lekcje historii, podczas których mój ojciec, mówił o Armii Czerwonej czekającej za Wisłą na upadek powstania i wykrwawienie się polskich elit. Dopiero jednak spojrzenie na sierpień '44 niejako oczami powstańców pozwoliło mi zrozumieć czym tak naprawdę było powstanie. Cieszę się też, że coraz więcej osób zdobywa się na odwagę patrzenia na tamte wydarzenia w podobny sposób.

Na koniec przywołam historyjkę, którą opowiedział mi mój kolega. Jest pierwszy sierpnia zeszłego roku. O godzinie 17 słychać syreny. Pani w średnim wieku pyta: co się stało, po co wyją te syreny? Kilkuletnia córka mojego kolegi odpowiada: to na pamiątkę wielkiej bitwy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Rafale, mam podobne doświadczenia co Ty w tej sprawie. Dzięki za artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mitologizacja Panie Wojtku nastąpiła niedługo po powstaniu - to proces naturalny i nie do zatrzymania. Zresztą nie oznacza on przekłamania, tylko położenie akcentów na aspekty pozytywne - nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wystarczy spojrzeć na Powstanie Listopadowe i Styczniowe. Dyskurs historyczny toczy się jednym torem, a drugim żyje narodowy mit. Oczekiwanie by mówić o powstaniu tylko jako o narodowej tragedii jest w tym momencie nierealne. Zresztą co by przyniosło? Na wrzesień '39 też patrzymy przez pryzmat Westerplatte czy heroicznej bitwy pod Wizną - mając jednocześnie świadomość strat, ale przede wszystkim myśląc o heroizmie. Tak kształtuje się narodowa tożsamość. Zresztą wspominając sukcesy też 'zapominamy' o stratach - kto dziś wspomina ilość ofiar podczas Cudu na Wisłą? Taka już cecha każdego mitu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Zdenrwowaliście" mnie Mości Państwo .

W afekcie napisałam taki komentarz:
Artykuł:
Obchody 66. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

Dzisiaj 14:22

Tak jest, Marto ! ! slłuszna uwaga! Alina Janowska, znana aktorka i uczestniczka Powstania w Batalionie "Kilinski" nie grała w filmach o Powstaniu, oraz nie bierze aktywnego udziału w obchodach. Wszelkie dywagacje na temat słuszności i błędów decydentów, dowództwa są dziś już kompletnie niepotrzebne, tak jak i ocenianie Powstania...potrzebne, niepotrzebne itp. itd. Powstanie, było i jest faktem, Powstańczym zrywem, Powstańczą walką o wolność... Czy to tak trudno przełknąć! Zostawmy wreszcie Powstańców i dowództwo w Świętym, anielskim Spokoju. Należy im się on. C z e ś ć Ich P a m i ę c i !
Ktoś napisał:
"chłopcy i dziewczęta z Warszawy są zwycięzcami bronili ostatnią "rzecz" jaką chciano im odebrać
honor wolnego człowieka, zaczęli bitwę jako "polnische banditen"
a zakończyli jako żołnierze wojska polskiego" <- jakże celne.

Ktoś napisał : "wiem, jesteśmy rozrzutnym narodem
co to do wroga diamentami strzela
na ale czy to nasza wina, ze zazwyczaj mamy na "uzbrojeniu"
jedynie ową garść diamentów?"-< - bez komentarza.

Nie wykorzystujcie tej rocznicy, bo mam wrażenie że stała się pretekstem, nawet tutaj w komentarzach. Po co Wam ta dyskusja. Co chcecie jeszcze wykazać i udowodnić. Komu ? Czy nie stać Was na ciche oddanie honoru i czci Powstańcom? Obchodźmy rocznicę z należytym szacunkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Rafale,
To nie jest żaden argument, że gdyby nie zginęli, to i tak ktoś inny by ich zgładził.
To nadużycie, wpasowujące się w usprawiedliwianie ogromu ofiar.

Czy na pewno "nikt nie chce zmieniać historii"? Czymże zatem jest mitologizowanie ?

PS Dodam, że w mojej rodzinie też byli akowscy powstańcy. Wielka polityka nie miała wpływu na ich czyny.Oni po prostu usłuchali rozkazu i walczyli z pełnym przekonaniem o słuszności walki, do końca. Dziadek tuz przed wybuchem powstania zdążył jeszcze wywieźć babcię z dziećmi (w tym moja mamę) daleko za Warszawę. Może dzięki temu przeżyli, ale w styczniu 1945 nie mieli już do czego wracać i nigdy nie wrócili. A może babcia z dwójką małych dzieci nie okazała się patriotką , bo nie została w mieście i nie zginęła pod gruzami ( wówczas mnie również by nie było) ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wojtku, trzeba postawić pytanie, co stałoby się z elitami gdyby Powstanie nie wybuchło. Moja babka usłyszała takie zdanie, gdy w '47 zmarł mój dziadek śmiertelnie porażony prądem, za życia żołnierz AK: 'wie Pani jego śmierć to szczęście w nieszczęściu, gdyby przeżył zabrałaby się za niego UB-ecja'. Nikt nie chce zmieniać historii. Nie słyszałem z ust żadnego powstańca, że czczenie kolejnych rocznic sierpnia '44 jest próbą przekłamania historii. I dodam to, co już napisałem, z dzisiejszej perspektywy łatwo nam skazywać Bora-Komorowskiego czy Montera. Równie łatwo jak beatyfikować. Tymczasem rzeczywistość z ich perspektywy składała się ze skrawków informacji w porównaniu do tego czym dysponujemy teraz. Wcale nie twierdzę przy tym, że ocena tej decyzji jest jednoznaczna. Twierdzę coś przeciwnego, że jej konteksty są zbyt pogmatwane, by ex cathedra orzec: to była dobra/zła decyzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1/Stalin po raz kolejny zagrał na nosie Polakom i aliantom, zrobił po swojemu. Dobrze wyczuł, że dla USA i Anglii los Polski jest sprawą małej wagi, zbyt małej, by jego zbrodniczy przestój na Wiśle wywołał jakies wieksze opory u Churchila, czy Roosevelta.
Ich frontowe raporty donosiły zapewne w VIII-IX 1944 bezmiennie "na wschodnim froncie bez zmian".
2/ A nam pozostało 200 tys zabitych, wytrzebiona inteligencja,zniszczone demograficznie miasto, morze ruin i komunisci kształtujący miasto i jego zaludnienie jak chcieli.
I niech nikt nie próbuje nikogo przekonywac, że odnieśliśmy jakikowiek sukces (np.ze to była wspaniała bohaterska ofiara)

Rafale, nastroje w momencie wybuchu były wspaniałe, bo i wspaniali byli ludzie,którzy ruszyli do walki. Oni ,razem z ludnościa cywilną, zapewne wierzyli w rychłe zwyciestwo.

Niestety, takie nastroje szybko pryskały, bo romantyczna walka zaczęła przeradzać sie w piekło. Nie mitologizujmy też postawy ludności cywilnej. To poniekąd zrozumiałe, że poparcie zamieniało sie w pretensje a nawet wrogość.
Nie oszukujmy nastepnych pokoleń lukrowaną wizją powstania, gdzie wszystko było proste, czarno białe i słuszne, a śmierć -potrzebna.
Muzyka, komiksy, filmy nie zmienią historii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lao Che, "Czerniaków": "Druzia... skurwysyny, nie przyszliście".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ruscy dwa razy wbijali nam nóż w plecy - 1939 i 1944.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz możemy sobie Jadziu mierzyć, ważyć i zestawiać fakty. Wtedy nie było to akurat oczywistością. Obrona niemiecka na środkowej Wiśle padła, sowieci podeszli pod Warszawę - weszli m.in. do Radości, Miłosnej, Wołomina. Kontakt z nimi był namacalny. Naprawdę trzeba było sporej wyobraźni żeby przewidzieć, że Stalin przeczeka powstanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żadn a ze stron konfliktu (wojny) nie miała interesu, aby pomagac powstańcom. I z tego powinni zdawać sobie dowódcy. W tym samym czasie trwało powstanie w Paryżu - dyskusja internautów jest tu http://forum.historia.org.pl/index.php?showtopic=7835

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.