Facebook Google+ Twitter

Tramwajowi showmeni

Ci, którzy zwracają na siebie uwagę w miejskich pojazdach szynowych, to zazwyczaj przyłapani na gorącym uczynku gapowicze. Jednak istnieją osoby, które dostarczają dużo więcej atrakcji znudzonym pasażerom.

Codzienne podróże tramwajem pokazały mi, że nie wszyscy pasażerowie są tacy sami. Niektórzy zasypiają, inni krzyczą przez telefon. Najciekawsi są jednak akordeoniści. Wbiegają do pojazdu. Przebiegają przez całą jego długość. Grając, a właściwie… fałszując. Wyłudzają przy tym pieniądze, podkładając pod nos stare pudełko po margarynie, albo wypłowiałą czapkę. Przeklinają tych skąpych. Przy hojnych oczekują na więcej „drobnych”, które przecież z łatwością zmieściłyby się w ich portfelach. Na jednym przystanku wsiadają, na kolejnym wychodzą i kierują się do drugiego wagonu. Natomiast na następnym – do innego tramwaju.

Przestrzeń tramwaju uwielbiają też sprzedawcy Gazety Ulicznej (dystrybuowana przez ludzi bezdomnych, wydawana m.in. przez poznańską fundację Barka). Dzieło te jest wydrukowane na wysokiej jakości papierze, poruszające tematy emigracji, zawierające też wywiady z gwiazdami. Innymi słowy – wszystkiego po trochu. Towarzyszy temu… wrzask „sprzedawcy”, który znany jest już chyba wszystkim poruszającym się miejskimi środkami przewozu publicznego w Poznaniu. Zdesperowany, liczy na wielu kupców, którzy jednak chętnie przeczytaliby czasopismo, ale za niższą cenę. Wydając 4 zł, wolimy przeczytać Angorę niż dać pracę bezdomnym (ciężko to wyjaśnić).

Największą uwagę zwracają na siebie „artyści uliczni”, którzy raczej zasługują na miano "agentów". Po spożyciu napojów nie-bezalkoholowych, doskonale rozbawią najbardziej ponurego pasażera. Głośny śpiew (prawda – nieco pozbawiony rytmu) to doskonała okazja, by nagrać melodię do telefonu komórkowego i później ustawić jako dzwonek, albo chociaż – pochwalić się znajomym czy zamieścić w internecie. Pod wpływem wysokoprocentowych napojów, często nie oponują przed nagrywaniem filmików z ich udziałem w roli głównej. Doskonała pożywka dla uczniaków, studentów, zmora starszych ludzi szanujących ciszę i spokój.

Tramwaj – zazwyczaj nie stoi w korku, dowiezie nas do centrum miasta, dostarczy emocji. Czasem tylko zatrzyma się w połowie, maszynista rozkaże ludziom wysiąść, po czym „zepsuty” pojazd rusza i zabiera pasażerów z kolejnego przystanku. Nawet natrętni „muzycy”, zdesperowani „sprzedawcy” i „wstawieni” (często gapowicze) mają w tramwajowej rzeczywistości jakąś pozytywną rolę. Więc może lepiej zrezygnować z auta i przesiąść się do tramwaju? Tu mamy przecież taką rozrywkę... A przy okazji uwolnimy miasto od korków ulicznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

...A przecież najbujniejsze życie toczy się w tramawaju nocnym. Kiedy o pierwszej czy drugiej w nocy wygląda to tak, jak w godzinach szczytu. I tak, jakby wszyscy młodzi ludzie postanowili nie spać, tylko zafundować sobie przejażdżkę na trasie os. Sobieskiego - Rondo Kaponiera i spowrotem... Wtedy nie da się zasnąć. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A fakt grzesie2k, zapomniałam o nich :) Jakoś ostatnio ich długo nie spotykam, to pewnie dlatego :) I tak najbardziej bawią mnie ludzie pod wpływem %, którzy sobie koncerty urządzają :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo lubię jeździć tramwajami, chociaż od pewnego czasu zbyt często trafiam na akordeonistów i Rumunki krążące po pojeździe z dziećmi, zwracające się do każdego pasażera :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie ma niczego o prowokatorach. Pociągi i tramwaje to bardzo wdzięczne miejsce do prowokowania. Nikt nie ucieknie, widownia dość spora, nic tylko pobawić się ludźmi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.