Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38825 miejsce

Transferowa karuzela w PlusLidze

W krainie mlekiem i miodem płynącej, wysychający wodospad pieniędzy zamienia się w coraz węższy strumień. PlusLiga przegrywa walkę z zagranicznymi bogaczami o zawodników pierwszego sortu.

Z Kędzierzyna odszedł Daniel Castellani i Felipe Fonteles. Wybrali ofertę bajecznie bogatego Fenerbahce. / Fot. Bartosz ZasławskiGdy w ubiegłym sezonie Skra Bełchatów traciła Bartosza Kurka na rzecz Dynama Moskwa, prezes Konrad Piechocki mówił, że nie będzie kopał się z koniem. Dziś nie tylko on, ale i pozostali prezesi mają przeciw sobie cały zaprzęg.

Potężne grupy kapitałowe i telekomunikacyjne w Turcji, surowcowe koncerny w Rosji i przyciągająca jak magnes reklamodawców włoska Serie A dysponują kwotami nieosiągalnymi nad Wisłą. Czołowe ekipy (szczególnie z tych dwóch pierwszych krajów) są w stanie zaoferować kontrakty w wysokości nawet miliona euro rocznie, a ich budżety składają się nie z siedmiu, a ośmiu cyfr. Dziesięć zespołów rosyjskiej Superligi dysponuje większymi środkami niż najbogatsza u nas Resovia (4 mln euro), wspierana przez wchodzący do WIG20 Asseco Poland.

Piechocki, jako architekt sukcesów Skry, z drugiej ligi zaprowadził ją do siedmiu tytułów mistrza Polski i drugiego miejsca w finale Ligi Mistrzów. Ale okres panowania dobiegł kresu. Za pierwszy sezon z rzędu poza podium głową zapłacił Jacek Nawrocki, związany z klubem od kilkunastu lat, najpierw jako zawodnik, potem asystent kolejnych szkoleniowców, wreszcie pierwszy trener, ale cały czas przede wszystkim prawdziwy pasjonat siatkówki. Mimo braku wyników trudno mu odmówić doskonałego przygotowania nieskończonej liczby wariantów na czarną godzinę i umiejętności rotowania kadrą.

Odejście Nawrockiego można by wytłumaczyć zdezaktualizowaniem pewnej koncepcji budowy zespołu, opartej na twardym rdzeniu (Wlazły, Winiarski, Pliński), tylko okresowo wzbogacanym (Atanasijević przenosi się do Włoch), gdyby nie to, że jego następcą został Miguel Angel Falasca. Negocjacje z debiutującym w tej roli Hiszpanem trwały krótko, zakończyły się jeszcze w trakcie sezonu rosyjskiej Superligi. Wielu obserwatorów nie kryło zdziwienia, że stery klubu, dla którego nie ma meczów o nic i który walczy na kilku frontach jednocześnie, zostają oddane w ręce kogoś, kto jeszcze nie zasiadł na ławce trenerskiej. Z drugiej strony uzasadnione jest doszukiwanie się elementu kontynuacji - Falasca zna bełchatowską rzeczywistość, zna większość zawodników, specyfikę ligi. Jeśli Piechocki poszedł na kontrolowane ryzyko - na ile jest w tym posunięciu ryzyka, a na ile kontroli?

Skra nie zraziła się ubiegłorocznymi wpadkami z obcokrajowcami i uzupełniła skład dwoma Argentyńczykami - o ile dla Nicolasa Uriarte to pierwsze przetarcie z klubową europejską siatkówką, to Facoundo Conte zaliczył już kilka markowych klubów. Obaj pewnie nie narzekali na brak propozycji, dlatego skorzystanie z zaproszenia do Bełchatowa nadal można traktować jako atrakcyjne. Wcześniej jednak na podobne warunki nie przystał Kurek, który w ostatniej chwili wybrał propozycję Maceraty, rozdrażnionej porażką w półfinale Serie A z Piacenzą.

Resovia, tak jak nie zatrzymała Georga Grozera, tak puściła Zbigniewa Bartmana. Tyle że w osobie Dawida Konarskiego, którego talent nie tyle się objawił, co eksplodował w ostatnich dwóch sezonach, może znaleźć atakującego na lata. Podobnie jak z Fabianem Dryzgą na rozegraniu. Wcale nie jest powiedziane, że ma być tylko zmiennikiem Lukasa Tichacka.

Zarząd ZAKSY z niepokojem spogląda na południowy wschód. Fenerbahce skusiło już Daniela Castellaniego, który złożył podpis na umowie o 1/3 wyższej niż w Kędzierzynie, do tego pociągnął za sobą Felipe Fontelesa i namawia Pawła Zagumnego. Gdy siada się do stołu negocjacyjnego, nic nie przemawia do wyobraźni bardziej niż argumenty finansowe. Dlatego takie tuzy jak Ivan Milijković, Novica Bjelica, William Priddy, Lionel Marschall, Lieberman Agamez, Joao Paulo Bravo, Matej Cernić, Kevin Hansen czy ostatnio Russel Holmes wolą grać w gorących halach nad Bosforem.

Przepływ zawodników to nie tylko eksport, ale również handel wewnętrzny. Pierwsza po fazie zasadniczej Delecta pogodziła się z koniecznością rozbioru niczym Stanisław August Poniatowski z dyktatem caratu, Prus i Austro-Węgier. W miejsce upadłych mocarstw wystarczy wstawić wspomnianą Resovię, Jastrzębie (Masny) i Skrę (Anitga, Wrona), a zamiast króla trenera Piotra Makowskiego (objął żeńską reprezentację), by zobaczyć pełen krajobraz po transferowej zawierusze.

Na finansowym biegunie zimna egzystuje warszawska Politechnika. Mimo udanego sezonu i rosnącej wartości marketingowej zarząd nadal dopina budżet. Co staje się tradycją, rok po roku zespół traci swoich najlepszych siatkarzy. Można zażartować, że gdański Lotos ma w Warszawie swoją filię, bo po Wojciechu Żalińskim i Pawle Mikołajczaku wykupił z AZS-u Krzysztofa Wierzbowskiego i Macieja Zajdera, do tego zatrudnił ex-trenera Akademików Radosława Panasa. "Całkiem prawdopodobne, że zaczniemy od zera" - napisał na Twitterze jego następca Jakub Bednaruk.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.