Facebook Google+ Twitter

Transferowe zawirowania w Orange Ekstraklasie - część II

Już 27 lipca rozpoczynają się rozgrywki piłkarskiej Orange Ekstraklasy w nowym sezonie 2007/2008. Jak przed startem rywalizacji na boiskach wzmocnili lub osłabili się polscy pierwszoligowcy? Oto przegląd owoców okna transferowego w rodzimej ekstraklasie.

Zobacz część pierwszą, w której opisane zostały transfery pierwszych ośmiu (kolejność alfabetyczna) klubów OE.

ŁKS Łódź


 / Fot. Patrząc na niedawną i obecną kadrę zespołu można stwierdzić, że przed startem rundy jesiennej ŁKS bardziej się osłabił aniżeli wzmocnił. Z klubu ubyło przede wszystkim kilku zawodników, którzy w minionym sezonie regularnie rozpoczynali mecze w podstawowym składzie. Tomasz Hajto, Adam Marciniak i Marius Kizys zasilili szeregi Górnika Zabrze, zaś Mariusz Magiera, Grzegorz Kmiecik i Cezary Wilk zakończyli okres wypożyczenia i powrócili do swoich drużyn. Jedynymi poważniejszymi wzmocnieniami przy al. Unii było pozyskanie, będącego ostatnio wolnym zawodnikiem Marcina Klatta oraz pomocnika z Łomży, Jacka Dąbrowskiego. Z Łodzią pożegnał się również trener Marek Chojnacki, którego zastąpił Wojciech Borecki. Trudno przewidzieć, czy uszczuplona kadra ŁKS będzie w stanie obronić miejsce w środku tabeli z poprzedniego sezonu.

Odra Wodzisław



 / Fot. Po tym, jak Odra została jedną z rewelacji rundy wiosennej zakończonych w maju rozgrywek Orange Ekstraklasy, ambicje w klubie z Wodzisławia znacznie urosły. Działacze wiedzieli jednak, że aby zespół wciąż liczył się w walce z wyżej notowanymi przeciwnikami, potrzebne są odpowiednie transfery. Zwłaszcza, że z Odry odszedł do Groclinu ojciec sukcesu, szkoleniowiec Jacek Zieliński, a wraz z nim bramkarz Wojciech Skaba, obrońcy Marcin Dymkowski, Adam Gmitrzuk, Marcin Krysiński, pomocnicy Mariusz Muszalik i Marcin Radzewicz oraz napastnicy Adam Czerkas i Stanisław Wróbel. Nowy trener, Mariusz Kuras szybko rozpoczął łatanie dziur po stracie podstawowych zawodników. Do Wodzisławia po nieudanym epizodzie w Widzewie Łódź przybył Arkadiusz Aleksander, z Górnika Zabrze sprowadzono Bartłomieja Sochę i Damiana Seweryna, z GKS-u Bełchatów Jacka Kurantego i Bartosza Hinca, a z Arki Gdynia doświadczonego Grzegorza Jakosza. Zmiennikiem Krzysztofa Pilarza w bramce ma być natomiast były gracz Lecha Poznań, Paweł Linka. Wydaje się jednak, że powtórzenie fantastycznej serii sześciu kolejnych zwycięstw i nawiązanie równorzędnej rywalizacji z najlepszymi będzie w nowym sezonie zadaniem niezwykle trudnym.

Polonia Bytom



 / Fot. Nie jest szczególnym odkryciem, iż skromy budżet boleśnie hamuje możliwość wojaży na rynku transferowym. W Bytomiu postawiono więc na zakup zawodników głównie z klubów drugoligowych. I tak Polonię wzmocnili Tomasz Owczarek (Górnik Polkowice), Hubert Robaszek (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski), Arkadiusz Sojka (KSZO), Janusz Wolański (Jagiellonia Białystok) oraz dwóch piłkarzy MKS Myszków: Grzegorz Bochenek i Mateusz Rosół. Najgłośniejszym transferem należy ochrzcić tymczasem sprowadzenie za darmo Jakuba Wierzchowskiego - bramkarza, mającego na swoim koncie występy m.in. w Werderze Brema i reprezentacji Polski. Trudno jednak oczekiwać, że bytomski beniaminek będzie się w najbliższym sezonie liczył w walce o coś więcej niż utrzymanie w ekstraklasie.

Ruch Chorzów



 / Fot. Jeszcze do niedawna nie wiadomo było, czy piłkarze Ruchu zagrają w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Bałagan licencyjny zakończył się jednak szczęśliwie dla "Niebieskich", którzy po nerwowych przeżyciach ostatnich tygodni wreszcie skupić się mogą na walce w pierwszej lidze. Transferowe połowy w Chorzowie nie były tego lata zbyt obfite. Beniaminkowi udało się pozyskać jedynie trójkę obcokrajowców. Drużynę zasilili Słowacy: Pavol Balaz i Martin Fabus oraz brazylijski pomocnik Pogoni Szczecin, Lilo. Z klubu odeszli natomiast między innymi Piotr Ćwielong, oddany za darmo do Wisły Kraków w ramach rozliczenia zaległości finansowych wobec "Białej Gwiazdy", jak również mający już doświadczenie w polskiej ekstraklasie Mamia Dżikia. Ruch w nowym sezonie poprowadzić ma Dusan Radolsky, powracający na stadiony ekstraklasy w roli trenera po blisko dwuletniej przerwie.

Widzew Łódź



 / Fot. W nowych rozgrywkach ligowych o sile Widzewa stanowić mają głównie gracze zagraniczni. Już w poprzednim sezonie pewnymi punktami ekipy Michała Probierza byli Włosi: Joseph Dayo Oshadogan i Stefano Napoleoni oraz Serb Sasha Bogunović. Ośmieleni ich dobrymi występami działacze od początku letniego okna transferowego szukali wzmocnień właśnie poza granicami Polski. Trzyletnią umowę z klubem podpisał były piłkarz hiszpańskiego Elche, Brazylijczyk Douglas, który drużynę z miasta włókniarzy zasilił na zasadzie wypożyczenia z opcją pierwokupu. Łodzianie sprowadzili również nigeryjskiego obrońcę Ugo Ukaha, mającego na swoim koncie m.in. epizod w Premiership w barwach Queen's Park Rangers. Ponadto, w Widzewie na dłużej zostaną najprawdopodobniej testowani Traore Diopy z Wybrzeża Kości Słoniowej i Kameruńczyk Alain Bono. W najbliższych dniach afrykańska kolonia przy al. Piłsudskiego jeszcze bardziej się powiększy. Do Łodzi przyjeżdżają bowiem pochodzący z Ghany Emmanuel Clottey i Seidu Yahaya. Obu zawodników na młodzieżowym turnieju w Toulonie wypatrzył trener Probierz. Jedynym Polakiem przetransferowanym tego lata do klubu jest były obrońca Górnika Łęczna, Tomasz Lisowski, który w drużynie zastąpić ma sprzedanego do Legii Warszawa Jakuba Wawrzyniaka. W ekipie "czerwono-biało-czerwonych" zrezygnowano z usług nie mieszczących się do podstawowej jedenastki Rusłana Miedżidowa, Marcina Nowaka, Andrzeja Tychowskiego, Nenada Zecevicia, Arkadiusza Aleksandra i Kelechiego Iheanacho, zaś do Legii z wypożyczenia wrócił Jakub Rzeźniczak. Można przypuszczać, że w nowym sezonie widzewiacy powalczą o miejsce w środku stawki, a przy odrobinie szczęścia zapukają do bram czołowej ósemki tabeli. O sytuacji kadrowej w Widzewie czytaj również tutaj

Wisła Kraków



 / Fot. Fatalny sezon 2006/2007 musiał zapewne nie tyle rozzłościć, co zmotywować do działania włodarzy Wisły z Bogusławem Cupiałem na czele. Dopiero ósma lokata w ligowej tabeli zaowocowała zmianami zarówno na ławce trenerskiej, jak i w składzie drużyny. Misję odbudowy potęgi "Białej Gwiazdy" powierzono młodemu, a jednocześnie obytemu już w pracy w ekstraklasie Maciejowi Skorży, który ostatnie miesiące szkoleniowej kariery spędził w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. Priorytetem przy ul. Reymonta stało się pozyskanie klasowego zawodnika, potrafiącego poprowadzić klub do sukcesów. W orbicie zainteresowań wiślaków szybko znalazł się borykający się z problemami w NEC Nijmegen Andrzej Niedzielan. Historia transferu 28-letniego napastnika do Wisły ciągnęła się jednak niczym akcja wenezuelskiej telenoweli. Gdy wydawało się, że obie strony doszły już do porozumienia, sprawa transakcji nagle upadła. Po jakimś czasie negocjacje między dyrektorem sportowym Jackiem Bednarzem a piłkarzem zostały wznowione i Niedzielan podpisał 3-letni kontrakt z zespołem 10-krotnego mistrza Polski. Po kilkuletniej tułaczce poza granicami kraju, na powrót do "Białej Gwiazdy" zdecydował się również Kamil Kosowski, zaś za 700 tys. euro z FK Teplice sprowadzono młodzieżowego reprezentanta Czech, Tomasa Jirsaka. To nie koniec wzmocnień krakowian przez zbliżającym się sezonem. Do klubu zakupiono także snajpera Ruchu Chorzów, Piotra Ćwielonga, a z wypożyczenia wrócili Mariusz Magiera, Grzegorz Kmiecik (obaj ŁKS) oraz Rafał Boguski (GKS Bełchatów).

Niestety, sporym osłabieniem Wisły może okazać się strata Jakuba Błaszczykowskiego, który podpisał opiewający na kwotę ponad 3 milionów euro transfer do Borussii Dortmund. Gapiostwo pod Wawelem wykorzystał Lech Poznań, ściągając do siebie uważanego za najlepszego bramkarza Orange Ekstraklasy Emiliana Dolhę (Rumunowi wygasł kontrakt z klubem), choć akurat tego między słupkami z powodzeniem zastąpić może Mariusz Pawełek. Bez żalu pożegnano natomiast Nikolę Mijailovicia, Hristu Chiacu, Branko Radovanovicia, Stanko Svitlicę, Marka Penksę, Macieja Stolarczyka oraz Tomasza Dawidowskiego, którzy przy ul. Reymonta (w większości przypadków) się po prostu nie sprawdzili. Kadrowe przetasowania mają pomóc Wiśle w odzyskaniu hegemonii na ligowych boiskach. Odbudowa potęgi "Białej Gwiazdy" musi jednak odbywać się, w przeciwieństwie do starań z poprzednich lat, niezwykle starannie, a znany z porywczych decyzji Bogusław Cupiał chyba powinien wreszcie na dłużej zaufać trenerowi swojego zespołu. Wszak Skorża to człowiek perspektywiczny, a i wygrywać potrafi.

Zagłębie Lubin



 / Fot. Już po zakończeniu poprzedniego sezonu wiadomo było, że w Lubinie wzmocnienie kadry będzie niezbędne. Nie tylko po to, by w startujących w piątek rozgrywkach Orange Ekstraklasy skutecznie walczyć o obronę tytułu mistrza Polski, lecz przede wszystkim udanie zaprezentować się na arenie międzynarodowej w Lidze Mistrzów. I choć Zagłębie nie dokonało tego lata żadnego spektakularnego transferu, to rozważna polityka transferowa lubińskich działaczy może cieszyć głodnych kolejnych sukcesów kibiców. Skład zespołu Czesława Michniewicza zasilili doświadczeni na polskich boiskach ligowych Michał Goliński, który zdążył już strzelić jedynego gola w niedzielnym meczu o krajowy Superpuchar oraz wiecznie niespełniony w warszawskiej Legii Piotr Włodarczyk. Do klubu sprowadzono również portugalskiego obrońcę Tiago Gomesa i brazylijskiego napastnika Andre Nuneza, którzy szybko stać się mogą mocnymi punktami drużyny "Miedzianych". W Lubinie z żalem pożegnano natomiast jednego z bohaterów poprzedniego sezonu, Łukasza Piszczka, który wrócił z wypożyczenia do Herthy Berlin. Wymianie uległa także pozycja drugiego bramkarza, gdzie sprzedanego do Livingston Mariusza Liberdę zastąpił pozyskany z Grodziska Aleksander Ptak. Z zespołu odeszli ponadto: nie potrafiący wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie Mateusz Żytko i Tomislav Visević. Na kilka dni przed rozpoczęciem ligowych zmagań można śmiało stwierdzić, że Zagłębie ponownie liczyć się będzie w walce o czołowe lokaty w tabeli, a przy odrobinie szczęścia pokusić się może o obronę mistrzowskiego tytułu. Czy lubinianie przerwą jednak fatalną passę polskich drużyn w europejskich pucharach i po raz pierwszy od wielu lat cieszyć się będziemy mogli ze swojego przedstawiciela w fazie grupowej wielkiej Champions League?

 / Fot. W tekście nie zostało uwzględnione Zagłębie Sosnowiec, gdyż klub najprawdopodobniej nie zostanie dopuszczony do gry w Orange Ekstraklasie z powodu zamieszania w aferę korupcyjną. Zagłębiu postawiono już około trzydziestu zarzutów, a ostateczna decyzja w sprawie ewentualnej degradacji beniaminka zapaść ma w najbliższy czwartek. Wciąż istnieje jednak możliwość, że jedyną karą dla sosnowiczan będzie wysoka grzywna oraz minusowe punkty na starcie rozgrywek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

"tylko czy taka zamiana jest sprawiedliwa?? - sprawiedliwość w polskiej piłce?? Nie żartuj!:) Nigdy jej nie było

A co do kary odejmowania punktów to uważam, że to największa głupotajaką ktoś mógł kiedykolwiek wymyśleć.Nie można karać klubu odejmowaniem punktów bo to wypacza sens sportowej rywllizacji. Tak nie można, nawet jeśli ten klub zachował się nie fair. Lepiej go po prostu wyrzucić i tyle...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lechia nie otrzyma licencji...chyba że półroczną, warunkową.....dużo będzie zależeć od posła Kurskiego;) Szczerze też bym kibicował w tym momencie Lechii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

no proszę...wg mnie na pewno Wisła P. czy Lechia to lepsze wyjścia niż Łęczna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://ekstraklasa.wp.pl/wiadomosc.html?wid=9052479&element=wiadomosciSGSpecjal ePozostale&url=http://ekstraklasa.wp.pl/wiadomosc.html?wid=9052479&kat=1740

Komentarz został ukrytyrozwiń

to już wolałbym widzieć Wisłę Płock w OE :) Bo wielką obłudą byłoby pozytywne rozpatrzenie sprawy Górnika. Jeśli Łęczna zmieniła formę prawną swojej działalności, to dlaczego przejęła prawo gry w pierwszej lidze od skorumpowanej poprzedniczki? Podobne "wałki" miały miejsce w Widzewie:/

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem, jakie wyjście w tej sytuacji jest najrozsądniejsze. Odjęcie 20 punktów (a mówi się nawet o 30!) praktycznie oznaczałoby spadek za rok. Bo nie wierzę w rewelacyjną grę Zagłębia i zdobycie ilości punktów wystarczającej do utrzymania przy olbrzymim minusie na starcie. Z drugiej strony ewentualna degradacja sosnowiczan już w czwartek oznaczałaby, że trzeba kogoś na ich miejsce wpasować. Wydaje się, że najbliżej do ekstraklasy Górnikowi Łęczna, ale wiązałoby się to z koniecznością szybkiego rozpatrzenia tej sprawy i niewątpliwie wielkim bałaganem na dzień przed startem ligi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

tylko czy taka zamiana jest sprawiedliwa?? Uważam, że ukarają Zagłębie odjęciem 10-20 pkt. - czas pokaże, być może się mylę. Zamiana na Łęczną skompromituje całkowicie PZPN. Tylko, że nowy minister sportu nie będzie miał tyle determinacji co Lipiec w walce z PZPN...bo euro będzie ważniejsze

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oranje - nie koniecznie wprowadzi to zamieszanie. Pamiętaj że na dniach Łęczna może okazać się pierwszoligowcem. A więc zmiana miejsce całkiem możliwa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Za wkład w opracowanie :)
Dodam tylko, że degradacji dla Zagłębia Sosnowiec nie będzie. To za bardzo by zburzyło porządek w lidze. Cóż, tak przynajmniej uzasadnia to Tomczak, Rusko i Koźmiński. Dziwne, bo gdy zawieszano Arkę i Łęczną nikt nie pomyślał o lidze i jej dezorganizacji. Jeśli tak ma przebiegać czyszczenie polskiej piłki, to może lepiej już teraz zacząć od grubej kreski. Bo wybiórcze karanie pozostawia tylko olbrzymi niesmak:/ Mistrz Polski nadal nietykalny....Łęczna i Arka padły ofiarą odwracania przez PZPN uwagi od przedwczesnych wyborów we władzach PZPN-u. Lipiec padł, PZPN przetrwał - taki tego efekt .....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pod wielkim wrażeniem! Bardzo profesjonalny materiał! Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.