Facebook Google+ Twitter

Transfery w naszej lidze. Blamaż czy przemyślne działanie?

Mistrz Polski, Wisła Kraków przed otwarciem okna transferowego zapowiadała wzmocnienie składu kilkoma klasowymi piłkarzami, co z tego wynikło? Za darmo przyszedł Marcelo, inne kluby z wyjątkiem Lecha, też nie wzmocniły się znacząco. Czemu?

Robert Lewandowski, Maciej Iwański, Łukasz Garguła, czy wreszcie Patrick Kluivert, a ostatnio Diego Tristan. Co łączy tych piłkarzy? Wszyscy mieli grać w Wiśle Kraków, jednak nic z tego nie wyszło.

Lewandowski był za drogi, kosztował tylko 380 tysięcy euro, ale i to było za dużo.

Następny w kolejce, Maciej Iwański, uciekający z Zagłębia Lubin, został sprzątnięty sprzed nosa wiślakom przez warszawską Legię. Cena? 650 tys euro, jak na europejskie warunki to marne grosze, przecież nawet mniej znane kluby europejskie, nawet nie z wiodących lig, ale z chorwackiej, norweskiej kupują kopaczy znikąd za kilka mln euro. Wisła chce przecież prezentować solidny europejski poziom. Pozytywem jest to, że ci piłkarze nie odeszli za granicę, ale zostali w naszej rodzimej lidze, martwi jednak zachowanie mistrza kraju, który zachowuje się jakby nie zależało mu na podboju Europy.

Taki Łukasz Garguła, co prawda był wyceniany przez działaczy PGE GKS nawet na 6 mln euro, jednak Wisła była skłonna dać za niego co najwyżej milion. Oczywiście suma 6 mln za Gargułę w marnej dyspozycji, czyli takiej jaką ostatnio prezentuje ten sympatyczny piłkarz, jest wzięta z kosmosu. Jednak suma powiedzmy nieco większa niż milion za Gargułę w pełni dyspozycji, godna jest uwagi. Niestety z całą pewnością Wisła nie wyłożyłaby za niego "aż" takich pieniędzy. Przykre, ale polska liga nie może porównywać się nawet z ligą chorwacką, gdzie sam Luka Modrić został sprzedany do Tottenhamu Londyn za dwa razy więcej euro niż wynosi budżet obecnego mistrza Polski, czyli jakieś 21 mln! W Polsce mówimy o rekordzie, gdy sprzedamy jakiegoś piłkarza za 3 czy 4 mln. To jest niepokojące.

Nazwiska takie jak Kluivert, czy Tristan na pierwszy rzut oka nie pasują w ogóle do polskiej ligi, jednak było coś na rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o drugiego piłkarza. Niestety okazało się, że ów zawodnik woli nie grać nigdzie, niż grać w lidze polskiej. W sumie nie ma się co dziwić. Kibiców optymistycznie patrząc jest dużo, ale już np. jak popatrzymy ilu przychodzi na mecz w solidnej i nienajsilniejszej lidze niemieckiej, to człowieka ogarnia śmiech. Jeden mecz to 50 tys. ludzi, a to i tak zaniżona liczba. U nas na całej kolejce ligowej jest około 50 tysięcy. Jak zachęcić kibiców do chodzenia na mecze? Należy wybudować wygodne stadiony i kupić klasowych graczy, jednak w Polsce to nie takie łatwe.

Ale wróćmy do zachowania polskich klubów, a głównie Wisły. Otóż pojedynek na pensje, już teraz przegrywamy z Cyprem! Do niedawna gwiazdor Wisły Kamil Kosowski, mógł znów wrócić pod Wawel, po tym jak jego zespół spadł do 3. ligi hiszpańskiej. Jednak słaby Apoel Nikozja, zaproponował mu dwa razy więcej niż nasza Wisła. Czyli około 400 tysięcy euro. Coś jest nie tak!

Jednak błądzi nie tylko Wisła, warszawska Legia kupiła trójkę Hiszpanów, każdy z nich miał być wzmocnieniem, jednak jak na razie ani jeden nie jest nawet osłabieniem. Tito, Arruabarrena i Descarga w ogóle nie grają, toteż nie osłabiają pierwszej drużyny. Tylko za tego drugiego warszawiacy zapłacili, a i to były marne grosze, bo około 200 tys euro. Reszta przyszła za darmo, dlaczego? Może byli po prostu słabi, jednak na to w Warszawie nikt nie wpadł. To po prostu taka polityka jak wszędzie w Polsce. Z nielicznymi wyjątkami.

Dopóki zachowanie naszych klubowych działaczy i właścicieli nie ulegnie zmianie to o Lidze Mistrzów będziemy mogli tylko pomarzyć, co najwyżej pooglądać w telewizji takie "potęgi", jak białoruskie Bate Borysów czy cypryjski Aorthossis Famagusta Larnaka, który sprowadził samego Traianosa Dellasa, greckiego mistrza Europy z 2004 roku. U nas w lidze nie ma mowy o takich zawodnikach.

Legia przegrała z FK Moskwa, które ponoć miała ograć, ba miała powalczyć i co? Nie powalczyła, bo nie umiała. Brakuje nam boisk do trenowania, pieniędzy do kupowania, ale chyba najbardziej chęci.

Patrząc pozytywnie, to trzeba cieszyć się zwycięstwem Wisły nad Barceloną w kolejnych nieudanych eliminacjach do "piłkarskiego raju''. Grą poznańskiego Lecha w europejskich pucharach i tym, że wkrótce będziemy mieć stadiony godne Europy, tylko czy będziemy umieli to wykorzystać, czy znów nie zabraknie chęci, tak jak teraz? Na to pytanie poznamy odpowiedź już niedługo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dokładnie, sama prawda, ja wierzę jednak w Wisłę;D, lecz już teraz widać ,że Lech może jej poważnie zagrozić.Duży plus dla kibiców Lecha i za orgznizację klubu, Bandrowski były piłkarz Bundesligi ,a teraz Lecha stwierdził, że organizacją Lech Poznań nie odbiega od zespołów Bundesligi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jeszcze jedno :)

W tej całej sytuacji podoba mi się, że czy to właśnie Legia, czy Lech, a nie "zagraniczno-egzotyczne" kluby kupiły wyróżniających się zawodników ligi. Tylko tego Garguły żal

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajnie się czytało o tych sumach

Rzeczywiście porównywanie mistrza Polski z mistrzem Cypru jest dla nas zawstydzające. Wisła oszczędzała w tym okienku transferowym. Bezsprzecznie.

Z drugiej jednak strony, w Krakowie chyba mają jakiś uraz do LM i pamiętając o tym, że jeśli Wisła Kasperczaka z Żurawskim, Szymkowiakiem i Frankowskim w składzie nie zdołała awansować, to trudno oczekiwać, by jeden czy dwa transfery teraz pomogły.

Co więcej, Wisła pewnie zdobyła tym składem mistrzostwo. Brakuje rywalizacji, jakiegoś nacisku innych rywali. Pewnie też dlatego, nie bała się przegrać rywalizacji o ligowe gwiazdy z Lechem czy Wisłą.

Z tego co wiem, to Bednarz w pewny programie, powiedział ostatnio, że do Krakowa nie zawitał ani jeden piłkarz, znajdujący się na jego liście. Klubowi działacze nie wierzą w awans, a ligowa konkurencja ich widocznie nie przeraża.

Dlatego z całym szacunkiem dla drużyny Skorży, liczę, że tym razem mistrza zdobędzie inny zespół. Najlepszym kandydatem jest Lech.

Smuda dostał tych, których chciał tego lata. Przyjemnie i dumnie patrzy się na Lech w europejskich pucharach. Mają fajny stadion, dopingujących kibiców.

Gdyby Lech Smudy wygrał ligę, inni zmienili by myślenie. Wisła zaczęłaby się zbroić. O Legii ciężko cokolwiek byłoby powiedzieć, bo tam już teraz ITI oczekuje sukcesów, a zamiast nich są niemal same blamaże.

Problem jest oczywiście głębszy, bo brakuje poważnych inwestycji w polski futbol. Takich ludzi jak chociażby Drzymała, Cacek powinno być więcej, wraz z nadejściem Euro 2012. Ta imprezy może być naprawdę przełomowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.