Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30896 miejsce

Transformers - miłość małych i dużych chłopców

Pojawiły się w naszym życiu z kosmosu. Budziły ciekawość, rozwijały wyobraźnię. Dawne zabawki i bajki. To będzie recenzja filmu, ale i podróż w przeszłość dziecięcych marzeń i pasji. Tych dzieci, które dziś mają po dwadzieścia i więcej lat..

Jedna z zabawek, Rodimus / Fot. Materiały producentaTak było kiedyś...

Kiedy wspominam swoje dzieciństwo, pamiętam o zabawkach. Nie sposób zapomnieć o bastionach, które budowaliśmy z bratem w pokoju i bitwach. O klockach LEGO, resorakach i Transformersach. O piaskownicy, w której wszelkie dziecięce antypatie ustawały wobec wspólnego budowania miast, dróg i garaży w piasku. "Ja buduję stację benzynową, ty parking, a ty remontujesz drogi". Tak było...

Pokuszę się o stwierdzenie, że 10-15 lat temu uciechy młodości pobudzały kreatywność, zaspokajały ciekawość świata, pasjonowały do szaleństwa. Dziś w dobie Pokemonów, mangi, czarodziejów za 100 mln dolarów i wyobraźni tłamszonej gotowymi ekranizacjami komiksów, wciąż istnieją ludzie, którzy dawne bajki uznają za niedościgniony wzorzec i skarb.

Scena z filmu / Fot. Materiały dystrybutoraObecne pokolenie dwudziesto-, dwudziestopięciolatków nie wychowywało się na komputerach (chyba że Commodore Amiga, na którym grało się u kolegi w soboty), raczej fanatycznie nie grywa kilka godzin dziennie w sieciowe "nawalanki". Kto z was moi drodzy pamięta pierwsze lokalne targowiska i kultowe wymiany kaset VHS. Tata przynosił "Scooby Doo", klasyczne bajki Disneya, "Wojownicze Żółwie Ninja" no i właśnie "Transformersów".

Owszem firma Hasbro, twórca autorobotów z czasem zaczęła myśleć o swoim wynalazku jako o doskonałym produkcie marketingowym, ale w tym przypadku do dziś nie mam nic przeciwko. Cóż więcej trzeba było do olśnienia młodego dziesięciolatka niż pokazanie mu robotów, które przemieniają się w samochód, ciężarówkę, samolot czy czołg... Armia Optimusa Pride i Megatrona. Ja, Krzysiek, Paweł, Piotrek kontra Daniel, Patryk i Tomek. Gdy mama wołała do domu, każdy z nas rozmyślał, w co jeszcze może się przemienić nasz robot. Może w dźwig... Tak! Jutro w dźwig. I już ciężko było zasnąć...

A tak dziś...

Scena z filmu / Fot. Materiały dystrybutoraDziś mamy po dwadzieścia kilka lat. Kino zafundowało nam powrót do przeszłości. Nie w pełnym gronie, ale udajemy się pod wielki ekran, aby ujrzeć to, co technika filmowa i setki milionów dolarów zrobiły z naszą młodością...

Po najnowszym filmie Michaela Baya, dziś chyba jednego z czołowych twórców spektakularnego kina akcji ("Bad Boys", "Armageddon", "Pearl Harbor", "Wyspa"), wiedziałem, że mogę się spodziewać doskonałych efektów specjalnych. Na takie filmy warto wydać 13 zł. To moja filozofia. Płacę za dźwięk, obraz, efekty i wciśnięcie w fotel.

Historia dotyczy młodego chłopaka w moim wieku, Sama Witwickiego (w tej roli wschodząca gwiazdka Hollywood - Shia LaBeouf ) i krzyżuje się z historią rasy Autorobotów oraz historią Ziemii. Autoroboty pod wodzą Optimusa Pride przybywają na naszą planetę, aby uchronić ją przed zakusami Megatrona, który uwięziony w lodach Arktyki, został odnaleziony przez pradziadka głównego bohatera. Chłopak pragnie kupić sobie nowy samochód. Razem z ojcem objeżdżają komisy, aby wybrać wymarzone auto. Ale to pewien samochód wybiera Sama... Tymczasem Deceptikoni, którzy po lądowaniu na Ziemi prowadzą walkę o uniwersalne źródło energii - Energon, atakują bazę amerykańską w Kuwejcie, wykradają tajne dane amerykańskiej armii i dążą do uwolnienia Megatrona.

Bajka. Ale za to jaka! O grze aktorskiej nie można powiedzieć, że jest górnych lotów. Jest przyzwoita. Ale najmocniejszą stroną filmu są efekty specjalne. One wprost zapierają dech w piersiach. Zarówno Autoroboty jak i Deceptikoni, to majstersztyki techniki filmowej. Warto wybrać się do kina ,aby ujrzeć to na własne oczy...

Film polecam małym i dużym chłopcom. Zarówno miłośnikom serii Transformers, ale i miłośnikom armii, militariów czy broni niekonwencjonalnej, którzy w filmie znajdą dla siebie sporo niespodzianek.

Scena z filmu / Fot. Materiały dystrybutoraA płeć piękna...? Cóż. Mnie było ciężko ją przekonać, ale obiecuję, że w ramach rewizyty udam sie na ekranizację domku lalek Barbie...

Obejrzyj trailer filmu
Obejrzyj drugi trailer filmu
Obejrzyj fragment filmu. Fantastyczna walka Optimusa z Bonecrusherem

Transformers (USA, 2007)
Akcja/Science-Fiction; czas 145 min.
Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: John Rogers, Roberto Orci, Alex Kurtzman

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

czemu że niby tylko chłopców??:P ja jestem dziewczynką i oglądało mi się to świetnie :D film, na który na pewno warto się wybrać do kina - dla samych efektów:D:D jakbym mogla, poszlabym jescze raz:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Za recenzje fajnie napisaną. A na film i tak nie pójdę;-) To nie mój typ bajki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ chociaż na film się nie wybieram. Zwiastun widziałam w kinie kilkakrotnie, teraz obejrzałam fragment "fantastycznej walki" - wystarczy, żeby stwierdzić, że film zupełnie nie dla mnie.
Podoba mi się za to fragment "tak było kiedyś" chociaż z opisaną rzeczywistością stykałam się tylko podczas pobytu u kuzynów. Ale dzisiejsze dzieciaki też mają nie lada wyobraźnię - przekonałam się o tym, kiedy minęła mnie dwójka chłopców: "pobawimy się dziś w Pottera? - To ja będę Harrym - Nie, ty byłeś ostatnio teraz moja kolej!" ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus, chociaż nie moja bajka :) Moje zabawki przypominały raczej te, którymi bawiła się nasza Jadzia :) ( link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ubiegłeś mnie! + :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.