Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

97020 miejsce

Transporty grozy i śmierci

Siostry zakonne apelowały do ludności, aby dzieciom nie dawać kanapek, ani niczego tłustego do jedzenia, bo po tak wielkim głodzie mogą dostać skrętu kiszek. Rozdawano więc tylko ciepłe mleko, bułki, ciasto.

Mieszkańcy Siedlec pamiętają o tragicznych wydarzeniach sprzed 70 laty / Fot. fot.Jerzy KirzyńskiPrawie w południe nadjechał od strony Łukowa pociąg z dziesięcioma wagonami pełnymi ludzi. Coraz bardziej we znaki dawał się zachodni zimny, porywisty wiatr. Po przekazaniu dokumentów, eskortujący transport niemieccy żołnierze otwierali drzwi do kolejnych wagonów. Po dłuższej chwili ukazali się ludzie ledwo trzymający się na nogach, brudni, ze strupami świerzbu. W nędznym ubraniu, niektórzy boso.

Na peronie układano zwłoki dzieci i osoby nieprzytomne, chore. - „ 31 stycznia 1943 r., transportem kolejowym, wśród ponad tysięcznej rzeszy więźniów, znalazłem się z mamą, bratem w Siedlcach. Wychodziłem z wagonu po trupach i dogorywających moich małych kolegów. Społeczeństwo siedleckie przyjęło nas bardzo serdecznie i z wszelaką pomocą”- wspominał Zenon Woźniak na łamach „Tygodnika Siedleckiego”.

- Dzięki zapisom przechowywanym w siedleckim Archiwum Państwowym wiemy kto został przez jaką rodzinę przygarnięty- stwierdza dyrektor Archiwum dr Grzegorz Welik.- I tak 24-letnia Julia Byk z 4-letnią Kazią trafiła do Heleny Adamczyk, mieszkającej przy Piaskach Zamiejskich 36. 11-letni Bolek i 7-letni Tadek znaleźli schronienie u Aleksandra Klejca z Kazimierzowskiej 28c.

Stanisław Klejc z ul. Ogińskiej 9a zaopiekował się 9-letnim Mietkiem. 12-letni Czesław trafił pod dach Witolda Szerszewskiego przy ul. 22 Pułku Piechoty zaś 11-letni Marian do Aleksandra Litwińskiego przy ul. Szkolnej 14b.

Byli też siedlczanie, którzy dawali schronienie całym rodzinom. Tak było w przypadku Leokadii Jędruszkowej, mieszkającej przy ul. Sienkiewicza 7. Trafiła do niej 39-letnia Stanisława i jej dzieci : Jadwiga (14 lat), Wiesiek (9), Jaś (2) i 8-miesięczny Henio.

W szpitalu w związku z podejrzeniem tyfusu brzusznego, zapalenia płuc, nerek, odmrożeń, wycieńczenia znalazło się ponad 60 osób, w większości dzieci. Zdrowe natomiast ulokowano w sierocińcu „Gniazdo”, Zakładzie Opiekuńczo-Wychowawczym dla Niemowląt "Żłobek". Placówki opiekuńcze zorganizowano także w okolicznych miejscowościach.

Dzieci oraz osoby dorosłe, które nie wytrzymały trudów jazdy w bydlęcych wagonach pochowane zostały na cmentarzu w centrum miasta, 42 osoby, które zmarły w pierwszych dniach pobytu w Siedlcach pogrzebano w masowej mogile na cmentarzu janowskim.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ludzie ludziom zgotowali taka, gehennę , strach pomyśleć jak może człowiek się aż tak upodlić dla drugiego człowieka , spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą.! Bez serca i bez litości , to wola o pomstę do nieba , jak to dobrze że jest Bóg . Amen.!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.