Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18366 miejsce

"Trawka brzuszkowa", czyli odlot na wysokich obcasach

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-05-08 13:51

Rozmowa z Agnieszką Wypych, autorką powieści pod tytułem "Trawka brzuszkowa", która ukazała się nakładem Wydawnictwa MEDD.

Agnieszka Wypych / Fot. Czy „Trawka brzuszkowa” to powieść autobiograficzna?
Nie wydaje mi się. Zresztą zastosowana przeze mnie forma literacka nie nadawałaby się do stworzenia takiego gatunku. Określiłabym ten utwór jako powieściową a la bajkę o rozpaczliwym poszukiwaniu miłości, w której elementy tego, co wyobrażone i wyśnione przez główną bohaterkę przeplatają się z tym, co przeżywa. Oczywiście o niektórych jej doświadczeniach, myślach nie mogłabym napisać, gdyby jakoś nie wiązały się z moimi.

A dla kogo przeznaczona jest ta książka? Bo mam wrażenie, że raczej nie trafi pod strzechy.Chyba każdy autor chciałby, aby jego czytelnik był wyrafinowany intelektualnie. Miło jest pomyśleć, że nie tylko te najbardziej powierzchniowe warstwy i sensy dzieła, ale i te bardziej ukryte czy skomplikowane zostaną dostrzeżone, zrozumiane, również w zakresie zawartych w nich aluzji, odniesień do różnych źródeł inspiracji. Ale uważam, że moja książka spodoba się także mniej przygotowanym odbiorcom. Ma tyle pięter znaczeniowych i emocjonalnych, że daje taką możliwość. Poza tym na wielu stronach jest zabarwiona humorem dla każdego zrozumiałym. Najbardziej jednak liczę na wrażliwego odbiorcę, ceniącego tę wartość, jaką jest miłość i zainteresowanego problematyką miłości. Bez wątpienia „Trawka” powinna zaciekawić kobiety, które tak jak Agni tęsknią za wielką miłością; no i mam nadzieję, że również inteligentnych mężczyzn, chcących poczytać o tym, co czuje i myśli kobieta, gdy czeka na miłość i gdy jest zakochana.

To znaczy, że zdarzają się jednak inteligentni mężczyźni?
Podobno się zdarzają, ale polska reguła jest inna: panuje deficyt intelektualny, a na dodatek emocjonalny prymitywizm. Nic więc dziwnego, że kobieta taka jak Agni ma poważny problem z mężczyznami, a raczej nie może spotkać tego jedynego.

Jednak Agni nie ma chyba zadatków na feministkę?
Zdecydowanie nie. Gdy patrzę na feministki, gdy słucham, co mówią, nabieram przeświadczenia, że feminizm stanowi formę życiowego rozczarowania. Kobiecie osobiście rozgoryczonej może przyjść do głowy, że skoro jej własne życie się nie udało, to należy skierować się ku światu społecznemu z przekonaniem, iż wie się, co i jak w nim zmieniać dla dobra kobiet w ogóle. Na dodatek taka kobieta, nie mając innego wyjścia, wmawia sobie i innym, że szczęście to niezależność od mężczyzny, niezależność tę ujmując przy tym bardzo płytko. Agni jednak, nawet gdy jest w największej rozpaczy, taka postawa nie przyszłaby do głowy. Szczęścia wcale sobie nie wyobraża bez ukochanego mężczyzny, od którego pragnie uzależnić się totalnie, by nigdy z tego uzależnienia nie wyjść, więc szuka i szuka. Poza szczęściem w miłości żadnego innego sensu istnienia nie widzi i nie zamierza ujrzeć. Natomiast sprawy społeczne jej nie porywają, jest przecież indywidualistką. Powiem więcej, świat współczesny w ogóle jej nie interesuje. Przecież panuje w nim chamstwo i bylejakość, skrajny pragmatyzm i interesowność. Jest nijaki, płytki, nudny, przesączony Big Brotherem, który wylał się wraz z głupawym językiem z ekranów telewizora na ulicę. Na ulicach Krakowa nie można zamienić z nikim paru inteligentnych zdań, o Warszawie nie wspominając, więc Agni chętnie przenosi się w myślach - na przykład do starożytnych Aten. Ta bohaterka nie potrzebuje świata współczesnego i w nim nie uczestniczy. Owszem jest kobietą współczesną, ale prawie bez tego tła, na którym dzisiaj zwykle umieszcza się kobiety. Ona nie żyje pracą biurową, nie potrzebuje Gadu-Gadu czy Facebooka, nie plotkuje u fryzjera, nie jeździ samochodem, nie rozpoznaje marek, nie zalicza kurortów, nie emocjonuje się modą ani tańcem z gwiazdami. Dzisiejsze pożeracze czasu nie mają dla niej żadnego znaczenia. Tłem, na którym ją umieszczam, są tylko jej osobiste przeżycia, dążenia, przemyślenia, a ponieważ wszystkie one kierują się ku miłości, to można powiedzieć, że w „Trawce brzuszkowej” jest tylko Agni i jej wymarzona miłość.

Z czasem odnoszę nawet wrażenie, że tym, co najbardziej interesuje główną bohaterkę, jest rozwijanie we własnej głowie filozofii miłości.
Na pewno jest to filozofia miłości kobiety do mężczyzny, który nie istnieje… A tak poważnie: historia o Agni stanowi z pewnością jakiś sposób rozważania przeze mnie, czym jest miłość, a przede wszystkim pragnienie miłości wielkiej, prawdziwej i obejmującej wszystkie najważniejsze sfery w człowieku. Jednak choć jestem filozofem, nie zamierzałam tworzyć jakiejś przemyślanej teorii miłości. Na pewno jednak powiedziałam dużo o tym, co uważam na temat miłości i jej wpływu na kobietę. Opisuję kobietę jako istotę, którą marzenie o miłości przenika i stwarza. Ponieważ siłę jego obecności odczuwa ona bardziej niż jakiekolwiek innej swojej myśli czy pragnienia, nie może za nim nie podążyć. Na tej drodze, która jest nieustannym poszukiwaniem, doświadcza różnych uczuć, często bardzo dla siebie trudnych. Wie jednak, że tylko miłość Tego Jedynego dopełni ją i uszczęśliwi. Przypisuję miłości rolę przeistaczania i sprawiania rozkwitu „ja”, które zaczyna mieć najbliższe dla siebie „ty”. Proszę jednak pamiętać, że tym, kto najczęściej odzywa się w mojej książce, nie jest filozof, lecz kobieta, której nieprzypadkowo dałam imię Agni. Agni to indyjskie bóstwo ognia i słonecznego światła. W sanskrycie słowo Agni znaczy ogień.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.