Pozycja materiału w rankingach:
O tanatoturystyce (turystyce związanej ze śmiercią) przeciętny turysta wie stosunkowo niewiele. Dość często mylnie kojarzy ją z negatywnym kultem śmierci.
Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.01)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Zawadzki 03.12.2009 15:06
Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł i od razu przypomniała mi się moja wycieczka do Indii, gdy miałem okazję zobaczyć palenie zwłok... niesamowite przeżycie! Musi być coś mistycznego, intrygującego i na swój sposób fascynującego w takim rodzaju turystyki. I nie żebym był zaraz jakimś wyznawcą kultu śmierci, czy od razu pędził do biur podróży w poszukiwaniu ofert, autorka wspomniała, do gett albo Strefy Gazy, ale obiektywnie muszę przyznać, że mnie on zainteresował.
Dominik Tomaszczuk 26.11.2009 10:24
Nie, nie miałeś racji. W tekście nie ma literówki, jak napisała Lidia - w dopełniaczu dr. lub dra (ale dra nieładnie:)
Mateusz Grochocki 25.11.2009 23:29
czyli jednak miałem rację? ;]
sam nie wiem, bo sprawdzałem u Markowskiego i tam stoi jak byk: dr - doktor, dr. - doktora itp.
Lidia Raś 25.11.2009 14:00
Mateusz, nie trzeba ustalać wspólnej wersji. Ta już dawno obowiązuje, podają ją wszystkie słowniki ortograficzne i jak dotąd żadnych zmian nie planuje się.
Zasada obowiązująca: w mianowniku dr bez kropki
w innych przypadkach z kropką lub np w dopełniaczu dra zamiast dr. )
Tu po prostu nie ma nad czym dyskutować.
Mateusz Grochocki 25.11.2009 13:42
jak z tą kropką w końcu? ustalmy wspólną wersję
Kuba Drożdżowski 25.11.2009 13:23
Przerażające? Anglicy znaleźliby na to dwa terminy - "morbid" i "disturbing". Niektórzy szukają naprawdę bardzo dziwnych podniet w życiu. Nie wystarcza że reportaże o takich miejscach można obejrzeć bez cenzury i poczytać co tam tak naprawdę się dzieje - trzeba to przeżyć na własnej skórze i poczuć smród. Jakie to ludzkie :)
Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 13:18
Polemizowałabym- zapewne niektóre z aspektów tanatoturystyki trącą trochę kiczem, ale nie wszystkie...
Kiczem trzeba by wtedy nazwać wizyty w byłych obozach koncetracyjnych, a na to bym się nie odważyła.
Co do plastinarium- sama nie czuję jakoś ochoty na jego odwiedzenie, ale nie oceniam go ani pod względem artystycznym, ani moralnym. Obojętne jest mi to.
Co mnie przeraża i budzi odrazę to te wycieczki do slumsów. Przerażające.
Mateusz Grochocki 25.11.2009 13:09
a mnie uczyli:
"DoktoRa - dra
DoktoR - dr"
ten trend to kicz, takie gotyckie klimaty tym razem dla starszych
Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 12:54
Sądzę, że z dzisiejszego punktu widzenia porównywanie plastinarium z pielgrzymkami wydawać się możę faktycznie trochę dziwne.
Ale z punktu widzenia naukowego- zarówno pielgrzymki, jak i plastinarium zaliczają się do tego samego nurtu- czyli tanatoturystyki. Mają tylko inny wymiar.
Jasne, że z innych pobudek ludzie podróżują do Częstochowy, czy Watykanu odwiedzić groby papieskie, a z innych oglądano publiczne kamieniowanie- to nie podlega dyskusji.
Ale obie sprawy zaliczają się do dark tourism.
Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 12:40
O! Tym razem punkt dla Ciebie Kasiu!
Studiuję wprawdzie języki i literaturę słowiańską z naciskiem na polonistykę, ale moje serce rwie się zdecydowanie do tej literatury, a nie językoznawstwa :>
Czas na powtórkę z interpunkcji!
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4355)