Facebook Google+ Twitter

Trener Andrzej Niemczyk pokazał, że można

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-09-07 08:43

Dziś na posiedzeniu zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej rozstrzygną się losy trenera Niemczyka i reprezentacji Polski kobiet, która ma w niedalekiej perspektywie kwalifikacje do Grand Prix 2007 i start w mistrzostwach świata w Japonii

Fot. Jarosław Galusek Niezależnie od tego, jakie zapadną decyzje, kilka faktów należy sobie przypomnieć.

Po pierwsze - Andrzej Niemczyk objął stanowisko trenera reprezentacji Polski 28 kwietnia 2003 roku, kilka dni po rezygnacji Zbigniewa Krzyżanowskiego. Wszystko zbiegło się z Walnym Zjazdem Sprawozdawczym Delegatów PZPS (tak jak teraz!), podczas którego zebrała się rada trenerów i po długiej naradzie, o godzinie 2.30 w nocy powierzyła kadrę Niemczykowi. Było to jego drugie podejście do drużyny narodowej. W latach 70. doprowadził reprezentację kobiet do 4. miejsca w ME.

Po drugi e - pogodził ogień z wodą, namawiając do gry w jednej drużynie Dorotę Świeniewicz oraz swoją córkę Małgorzatę Niemczyk-Wolską. Obie nie przepadały ani za sobą, ani za grą w reprezentacji, która wcześniej przegrywała wszystkie mistrzowskie imprezy. Sięgnął także po nowe środkowe Agatę Mróz i Marię Liktoras. Pierwsza dopiero co wyleczyła się (częściowo) z groźnej choroby, druga dostała właśnie polskie obywatelstwo.

Po trzecie - wprowadził naszą drużynę do Grand Prix 2004 (i do każdej kolejnej edycji). Wtedy jednak było to wielkie wydarzenie. Europejskie kwalifikacje odbywały się w Pile. Sukces gwarantowało zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc. W pierwszym meczu nasza kadra przegrała z Niemcami, a czekało nas jeszcze spotkanie z Rosją. Szanse na awans były więc minimalne, a jednak drużyna Niemczyka ograła "Sborną" Nikołaja Karpola po pięciosetowym maratonie. Od tamtej pory wygraliśmy z Rosją kilka bardzo ważnych spotkań, choć wcześniej na samą myśl o takim rywalu skóra cierpła na plecach.

Po czwarte - drużyna Andrzeja Niemczyka wygrała mistrzostwa Europy w 2003 roku w Turcji. W grupie przegraliśmy tylko jeden mecz, ale awans do półfinału zagwarantowała nam dopiero porażka Włoszek z Bułgarkami (17:19 w tie-breaku). W trwającym 129 minut półfinale Polki zrewanżowały się Niemkom za porażkę w Pile. Bohaterką meczu była Małgorzata Glinka. W finale Turcja nie miała najmniejszych szans. Po raz pierwszy od 33 lat Polska na podium imprezy mistrzowskiej!

Po piąte - dzięki wygranej w Mistrzostwach Europy dostaliśmy (po raz pierwszy w historii) zaproszenie na Puchar Wielkich Mistrzyń 2003 do Japonii. Drużyna zyskała tam sporo doświadczeń w walce z najlepszymi zespołami świata i kilka cennych punktów do rankingu FIVB, zaś Małgorzata Glinka - sławę, która pozwoliła jej podpisywać lukratywne kontrakty we włoskiej Serie A.

Po szóste - w styczniu 2004 roku zespół Niemczyka przegrał kwalifikacje olimpijskie w Azerbejdżanie. Początek turnieju był znakomity, ale później trener zaczął kombinować, żeby w półfinale nie trafić na Włoszki. W efekcie szans na wyjazd do Aten pozbawiły nas... Turczynki.

Po siódme - kwalifikacje do Grand Prix były dla Andrzeja Niemczyka ważniejsze, niż sam start w tej imprezie. Z reguły na cykl turniejów na Dalekim Wschodzie drużyna jeździła bez najważniejszych gwiazd. Wyjątek stanowiło ostatnie Grand Prix, na które pojechała Małgorzata Glinka. Wszyscy doskonale wiemy, jak się to skończyło. W GP drużyna zajmowała ósme, siódme i... dwunaste miejsce.

Po ósme - awans do tegorocznych mistrzostw świata siatkarki wywalczyły po wielkich mękach dopiero w repasażach z Bułgarią i Ukrainą. W pierwszym turnieju kwalifikacyjnym ustąpiliśmy nie tylko Niemcom, ale także Serbii i Czarnogórze.

Po dziewiąte - w 2005 roku w Chorwacji drużyna powtórzyła sukces sprzed dwóch lat i ponownie zdobyła tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Znowu najbardziej emocjonującym momentem turnieju był półfinał. Tym razem Polki wygrały w tie-breaku z Rosją, choć prowadziły już 2:0, a w trzecim secie miały meczbola. Włoszki w finale wyrwały nam tylko seta. Najlepszą siatkarką turnieju została Dorota Świeniewicz.

Po dziesiąte - Andrzej Niemczyk podjął w swojej karierze wiele niepopularnych decyzji. Począwszy od wyrzucenia z kadry swojej córki, na sprawie z Małgorzatą Glinką skończywszy. Zawsze jednak przyświecało mu dobro reprezentacji Polski, a więc i kibiców, zawsze potrafił udowodnić, że miał rację.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I może to sprawiło, że się trochę zapędził. Coś takiego jest w naturze człowieka, że w pewnym momencie czuje się zbyt pewnie na swoim stołku. Zapomina, że nie sam jest autorem sukcesów, że trzeba szanować innych, że w końcu nie ma ludzi niezastąpionych. Przesadna duma z samego siebie niejednego zgubiła. Przykład pierwszy z brzegu: prezydent Wałęsa! Odkąd zaczął powtarzać, że to on obalił komunę, stał się po prostu śmieszny. A szkoda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.