Facebook Google+ Twitter

Trenera Jończyka sposób na Arkę Gdynia

Robert Jończyk, absolutny debiutant w roli pierwszego trenera ligowego klubu, na dzień dobry wymienił prawie całą jedenastkę i poprowadził Arkę Gdynia do wysokiego zwycięstwa. Czy jego wizja nowego oblicza zespołu się sprawdzi? Odpowiedź przyniosą z pewnością kolejne mecze. Trudno jednak nie zauważyć, że w klubie i na trybunach szybko przywrócił pozytywną atmosferę.

Czy kibice Arki będą mieli powody do zadowolenia z nowym trenerem? / Fot. Tomasz Bołt Dziennik BałtyckiTo miał być marsz ku sławie i chwale. Wojciech Stawowy miał wprowadzić Arkę z powrotem do ekstraklasy i zawalczyć o mistrzowski tytuł. Niestety - tak, jak poprzednio prezes Filipiak stanął na drodze spełnienia jego snów w Cracovii, tak teraz nie wytrzymali włodarze Arki. Trener, znany z tego, że zawsze bierze winę na siebie, pożegnał się z drużyną. Dla zawodników, z którymi utrzymywał bardzo dobry kontakt, był to cios w plecy - w wywiadach solidarnie przepraszali trenera za to, że wyleciał z klubu przez ich złą postawę.

Wkrótce jednak okazało się, że zastąpi go… najbliższy współpracownik, od lat asystujący mu w roli drugiego trenera, Robert Jończyk. Wprawdzie w grudniu zeszłego roku zrezygnował z pracy w Arce, jednak fakt, że świetnie zna piłkarzy i klub, jak i rekomendacja Stawowego zadecydowały o tym, że właśnie on został nowym trenerem.

- Rewolucji raczej nie będzie, ponieważ obaj szkoleniowcy preferują podobny styl gry, chociaż pewne korekty zostaną raczej poczynione - Marcin Wachowicz prorokował dla "Gazety Wyborczej" po pierwszych treningach prowadzonych przez Jończyka. Po części miał rację... po części nie. Na odprawie przed meczem ze Stalą, zawodnicy przeżyli szok. Ze składu, który wybiegł na boisko w przegranym meczu ze Śląskiem, na placu gry pozostało dwóch piłkarzy.

- Świadomie postawiłem na tych, którzy dotychczas mniej grali. Chciałem wywołać w nich dodatkową motywację, bo oni przecież mieli coś do udowodnienia. I na nikim się nie zawiodłem - uzasadniał później na łamach "Dziennika Bałtyckiego" swoją decyzję trener Jończyk.

Nie zawiedli się również kibice. Zgodnie chwalą ofensywną grę zespołu, wysoki pressing i to, czego dawno nie obserwowano na stadionie przy ul. Olimpijskiej - strzały z dystansu, których za Stawowego brakowało zarówno w Arce, jak i wcześniej w Cracovii. Podkreślają też entuzjazm, z jakim grali pomijani dotychczas zawodnicy.

Eksperyment Jończyka sprawdził się zatem w pełni. Dzięki temu trener może cieszyć się udzielonym przez kibiców wotum zaufania, w postaci 70 proc. pozytywnych głosów w sondzie na oficjalnej stronie klubu. Wciąż wierzą oni w możliwość awansu do ekstraklasy, choć w tym sezonie będzie już o to ciężko.

Jończyka dobrze wspominają też kibice w Krakowie. Zarówno ci, którzy darzą sentymentem Wojciecha Stawowego, jak i ci, którzy cieszyli się z jego odejścia z Pasów. To w Jończyku widzą źródło dotychczasowych sukcesów Stawowego, któremu zarzucają zbytnie przywiązanie do nazwisk i jedynie słusznej taktyki tysiąca podań.

Czy dotychczasowy asystent poradzi sobie z oczekiwaniami stawianymi jego poprzednikowi, zgodnie określanemu jako jeden z najzdolniejszych trenerów młodego pokolenia? Zobaczymy. Robert Jończyk musi jedynie pamiętać, że zaufanie kibiców można jeszcze łatwiej utracić, jak je zyskać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.