Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30538 miejsce

Tristan, czyli historia bez happy endu w Teatrze Wielkim

Nieszczęśliwa historia Tristana i Izoldy fascynowała mnie od kiedy po raz pierwszy przeczytałam "Dzieje Tristana i Izoldy" Josepha Bediera. Byłam bardzo ciekawa interpretacji choreograficznej tej starej legendy autorstwa Krzysztofa Pastora, dyrektora Baletu Narodowego i choreografa, rezydenta Het Nationale Ballet w Amsterdamie.

Nie zawiodłam się. Już od pierwszych chwil orkiestra w kunsztowny sposób dawkowała napięcie, a tancerze zachwycali lekkością i zwiewnością ruchów. Jako pierwsi dali popis swych umiejętności Dominika Krzysztoforska w roli Blanchefor - ducha matki Tristana oraz Sergey Basałajew w roli Riwalena - ducha ojca Tristana. Potem pojawiali się jeszcze wiele razy w trudnych dla Tristana chwilach (w tej roli Paweł Koncewoj).

Na początku możemy podziwiać dzieje Tristana - rycerza i bohatera. Jego zwycięskie walki z przeciwnikami, ale także walki z chorobami. Dopiero pod koniec pierwszego aktu poznajemy Tristana jako oddanego przyjaciela króla Marka i wreszcie nieszczęśliwego kochanka. Podczas podróży z ojczyzny Izoldy - Irlandii do Kornwalii, gdzie panuje jej przyszły mąż - król Marek, oddany sługa króla i jego przyszła małżonka wypijają cudowny napój. Tu zaczyna się historia ich szalonej miłości, która sprawia, że oboje łamią zasady, według których dotychczas żyli.

To jedna z niewielu scen, gdzie użyto rekwizytów. Scenografia stworzona przez Katarzynę Nesteruk urzekała prostotą. Flakoniki z napojem oraz miecze wystarczyły. Najwięcej treści oddawały taniec i muzyka. Na chwilę na scenie pojawił się też ogień, kiedy to Izolda została poddana próbie gorącego żelaza, a także spływające z góry słupy podświetlone na zielono, kiedy Tristan i Izolda ukrywali się w lesie.

Oprócz tańca zachwycająca była także mimika tancerzy. Wspaniały popis króla Marka, kiedy w lesie moreńskim spotyka śpiących obok siebie kochanków. Długo wykonywał gesty świadczące o chęci zabicia Tristana, a jednocześnie niepewności. Inny moment, który zapadł mi w pamięć, to scena tuż po próbie rozpalonego żelaza, kiedy Izolda obejmowana przez męża za jego plecami obejmuje dłońmi twarz Tristana przebranego za żebraka. To rozpaczliwy gest kobiety postawionej z jednej strony przed koniecznością wierności zasadom, a z drugiej przed wielkim uczuciem, z którym nie potrafi walczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jednak recenzje Weroniki Trzeciak są bardziej "jadalne. Przyjemnie się je czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna recenzja, niezwykle trudno jest opisać balet. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.