Facebook Google+ Twitter

"Tristan" - spektakl, do którego chce się wracać

Balet Krzysztofa Pastora "Tristan" zerwał z patosem i konwencją. W modzie teatralnej zapanował autentyzm. Spektakl okrzyknięty przez krytyków "dziełem pięknym, przełomowym i zjawiskowym" takim rzeczywiście jest.

Plakat promujący Balet. Materiały prasowe Teatru Wielkiego Opery Narodowej. / Fot. Fot. Adam ŻebrowskiZobrazowanie średniowiecznej historii miłości dwojga kochanków w nowoczesnej i przystępnej odsłonie nie jest zadaniem łatwym. Zwłaszcza jeśli musi to być dobra sztuka, zdolna przemówić nawet do skomercjalizowanego i pragmatycznego człowieka XXI wieku.
Nie jest lekko zatem przekazać sens i tragizm odwiecznej miłości Tristana i Izoldy współczesnemu człowiekowi. Krzysztof Pastor podjął się jednak tego trudu.

Powalająca na kolana choreografia Pastora i genialna muzyka Wagnera organicznie połączyła się z ubogą scenografią i scenicznym ascetyzmem. Twórcy baletu odeszli od konwencjonalnego postrzegania męstwa, piękna i miłości. Na scenie widzimy nieśmiałego porywczego Tristana (Paweł Koncewoj) i silną, ale kobiecą, Izoldę (genialna Aleksandra Liashenko). W odsłonie Pastora ich miłość nie jest fabularyzowana, nie jest sztuczna. Sceniczne perypetie miłosne wyglądają wyjątkowo naturalnie. Delikatnie, w sposób naturalny, zacierają granicę między grą aktorską a prawdziwą miłością. Najlepszą wizualizacją napiętej atmosfery na scenie były zbiorowe wyjścia lekkich balerin, które niezwykle udanie zilustrowały ogień, wodę, walkę, miłość, śmierć.



Niezawodnie balet Pastora wprowadził polską szkołę baletową na nowe tory. Od czasu premiery "Tristana" (2009 rok) Balet Narodowy utrzymuje się na doskonałym poziomie.

Balet przykuwa uwagę widza nie tylko trudnymi technicznie pas de deux, ubiorem tancerzy (projekt m.in. przez Macieja Zienia), nie tylko elementami scenograficznymi, ale przede wszystkim brakiem patosu i sztuczności. Miłość Tristana i Izoldy w tym balecie nie jest zagrana, "wytańczona". Tancerze oddali się w dobre ręce mistrza, który potrafił przedstawić to nieśmiertelne, ponadczasowe i dalekie od współczesnych szablonów uczucie.

Nie był to baletowy remake opery "Tristan i Izolda" Wagnera. Była to całkowicie nowa, niespotykana dotąd oprawa. Powiedziałbym nawet misterium. Balet Pastora okrzyknięty przez krytyków "dziełem pięknym, przełomowym i zjawiskowym" takim rzeczywiście jest. "Tristan" przyniósł świeże spojrzenie na znanego, cenionego i genialnego artystę. Ten spektakl jest źródłem, tryskającym energią i pomysłowością, do którego chce się nieustannie wracać. Polecam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo profesjonalna recenzja. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.