Facebook Google+ Twitter

Triumf polskiej animacji, Oscar dla „Piotrusia i Wilka”

Z wszystkich nominowanych Polaków zwycięsko, ze statuetką w dłoni wyszli z Kodak Theatre jedynie twórcy „Piotrusia i Wilka”.

Fragment filmu "Piotruś i wilk". / Fot. screenWielki tryumf lalkarskiego kina, plany reaktywacji studia filmowego "Semafor" i ogólna radość – takie są efekty przyznania prestiżowej statuetki Oscara polsko-brytyjskiej produkcji animowanej. „Piotruś i Wilk” pokonał m.in. „Madame Tutli-Putli” – obraz współreżyserowany przez Macieja Szczerbowskiego.

„Katyń” natomiast w kategorii filmu nieanglojęzycznego został pokonany przez austriackich „Fałszerzy”, historię żydowskiego falsyfikatora, któremu w obozie koncentracyjnym Niemcy powierzają zadanie wydrukowania ogromnej ilości banknotów. Przed galą mówiono, iż oba filmy są faworytami, wygrał wojenny kryminał.

Janusz Kamiński zaś został pokonany przez Roberta Elswita, twórcę zdjęć do „There will be blood”. W sumie film zdobył dwie statuetki ze swoich ośmiu nominacji. Oscara za najlepszą rolę męską otrzymał Daniel Day-Lewis, co nie było żadnym zaskoczeniem. Aktor od początku był faworytem do nagrody, za rolę bezwzględnego nafciarza.

Hugh Welchman i Suzie Templeton otrzymują Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany. / Fot. Greg Harbaugh / © A.M.P.A.S.Najlepszą aktorką została Marion Cotillard za wykreowanie Edit Piaf w obrazie „Niczego nie żałuję”. Obie aktorskie statuetki trafiły do odtwórców ogromnych, istotnych ról, w których oboje mieli okazję pokazać swój warsztat. Cotillard również na długo przed oscarową galą była „pewniakiem” w swojej kategorii. Film zdobył również nagrodę za najlepszą charakteryzację – zasłużenie, ukazanie Piaf poprzez różne okresy jej życia było nie lada zadaniem.

Najwięcej statuetek (aż 4) i zarazem w najważniejszych kategoriach zdobył oscarowy faworyt niemal całej Ameryki – „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Bracia Coen tryumfowali ze statuetkami za scenariusz adaptowany, reżyserię i najlepszy film. Mówi się, iż jest to ich najlepsze dzieło od czasów „Fargo”, a zarazem ukłon Hollywood w stronę kina niezależnego. Doceniono również aktorsko fantastycznego Javiera Bardema, który pomimo, iż gra rolę drugoplanową, wyłania się jako najbardziej zapamiętany element filmu.

Najlepszą aktorką drugoplanową natomiast została ceniona w Hollywood Tilda Swinton. W tym wypadku również nie było zaskoczenia, jej rola bezdusznej szefowej korporacji w „Michaelu Claytonie” była bardzo pozytywnie oceniana.

Na drugim miejscu pod względem ilości nagród (3 statuetki) uplasowało się „Ultimatum Bourna”, dominując w kategoriach technicznych: najlepszy montaż, najlepszy dźwięk oraz montaż dźwięku. W kategorii najlepszego scenariusza oryginalnego wygrała debiutująca Diablo Cody, za niezależny film „Juno”. Sama Diablo wzbudzała liczne kontrowersje w środowisku swoją bujną przeszłością, pracowała zawodowo m.in. jako tancerka erotyczna.

Animowana bajka o miłości w paryskiej atmosferze - „Ratatuj” pokonała zaangażowane politycznie i ambitniejsze „Persepolis”. Za scenografię doceniono twórców burtonowskiej produkcji, Sweeney Todd, wśród kostiumów zaś słusznie królowała „Elizabeth: złoty wiek”. Muzycznie, niczym na pocieszenie, Oscara wręczono „Pokucie”, piosenką filmową roku zaś została „Falling slowly” z filmu „Once”, pokonawszy m.in. trzy propozycje z „Zaczarowanej”. Oscara za efekty specjalne z koli trafił do twórców „Złotego kompasu”.

Sama gala została uznana za skromną i ugrzecznioną. Zabrakło przepychu i blichtru związanego z obchodami 80-lecia nagrody. Prowadzący Jon Stewart był nad wyraz poprawny i mało sarkastyczny. Panuje żartobliwa opinia, iż sądząc po jakości występu gospodarza oscarowej nocy, scenarzyści nadal strajkują. Słychać również głosy, iż docenienie tak wielu obcokrajowców, jest niejako metodą na odegranie się Akademii na zbuntowanych filmowcach amerykańskich.

W obliczu konsekwentnego stanowiska TVP o nietransmitowaniu wręczenia najważniejszych nagród filmowych, warto podziękować serbskiej telewizji RTS 1, dzięki której można było obejrzeć Oscarową galę płynnie, w Internecie.

Czy słusznie „Fałszerze” wygrali z „Katyniem”? Cóż… opinie są różne, jednak austriacka telewizja publiczna Oscary transmitowała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wielkie Brawa!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.02.2008 15:28

Dlaczego nie wiedzialem wczesniej o tej telewizji RTS. Ogladalem Oscary w internecie na stacji AB i strasznie przerywalo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.