Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Trochę strajku, potem plaża, czyli farsa "Z kolanem u lekarza"

Moje Trzy Grosze

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Trochę strajku, potem plaża, czyli farsa "Z kolanem u lekarza"

2007-07-18 11:38, aktualizacja: 2007-07-18 12:11:50

5 17 2760 służba zdrowia lekarze pacjent historia kolano rzepka łękotka ból pomoc strajk pielęgniarki rejestracja gabinety lekarskie

Odyseja Homera to czasem nic w porównaniu z tułaczkami pomiędzy polskimi lekarzami. Ja akurat mam poważne problemy ze stawem i rzepką kolanową. Stało mi się jednak tak, że wynikiem poszukiwania pomocy medycznej jest... woda w kolanie.

Tułaczka Odyseusza, mozaika rzymska III w., Muzeum Bardo, Tunezja / Fot. nieznanyDziennikarz obywatelski to też potencjalny pacjent. Potwierdzam. Dlatego postanowiłem napisać tekst "obywatelsko-autopsyjny".

Tak się nieszczęśliwie stało, że kilkanaście dni temu, prawdopodobnie w czasie jednego z z piłkarskich spotkań w Brukseli w Brukseli jakaś nieznana mi siła uszkodziła mi kolano. Ból przyszedł po kilku dniach od zawodów. Ale przyszedł...

Po przyjeździe do Polski postanowiłem dmuchać na zimne (kolano) i mając a pamięci casus mojego kolegi, który zlekceważenie podobnego przypadku przypłacił skomplikowaną operacją stawu, zadecydowałem, że oddam się pod opiekę polskim służbom medycznym. Jak się okazało byłem idiotą, że nie postanowiłem się wykurować w Belgii.

Historia zaczyna się niepozornie. Odwiedzam mojego lekarza pierwszego kontaktu. Przy czym zanim zostaję do niego dopuszczony muszę wypełnić dwie dwustronne kartki A4 formularzy. Odnowienie deklaracji czy coś w tym rodzaju. - A ma pani długopis? - Ja? No dobrze, dobrze zaraz coś się znajdzie.

Lekarz rodzinny nie wiedział co mi jest choć opisałem odczucia niczym wspomnienie pierwszego pocałunku. Trudno. Ważne, że skierowanie do ortopedy zdobyte. I w ten sposób mogłem ubiegać się o wizytę w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej z umową w NFZ.
A tam: - Cóż... Mogę pana zapisać na 26 lipca, pasuje panu?
- Nie do końca - odparłem zaszokowany i z trudem, bo z trudem (i bólem) odwróciłem się na pięcie.
- Proszę spróbować w tym drugim budynku, ta również jest przychodnia. Ale proszę przyjść po niedzieli, bo lekarze są na urlopie na razie.

Przybyłem, zobaczyłem, zarejestrowałem się. Termin? 26 lipca, a to było za 10 dni. "Do tego czasu będę skakał na jednej nodze" - pomyślałem. Gdy ból i niewygody związane z przemieszczaniem się jednak postępowały, postanowiłem udać się do przychodni publicznej, co prawda oddalonej znacznie, ale chwilę się łudziłem, że tam szybciej zostanę przyjęty. W międzyczasie postanowiłem troszkę zadbać o siebie, kupiłem opaskę i opatrunek elastyczny oraz kilka jakichś "badziewnych" kremów, które w reklamie niby połamanego bacę przywracają do życia.

Wszedłem jak Dante do piekieł i oczom mym ukazało się mrowisko pełne poszkodowanych zasmuconych ludzi.
- Bardzo panią proszę, coraz gorzej z moim kolanem, czuję że się woda w nim gromadzi powoli. Potrzebuję pomocy, poza tym jestem sam w domu i będę jeszcze długo - przygotowałem mowę sugestywną okraszoną teatralnym wzrokiem porzuconego kundla.
- No dobrze - usłyszałem pełne nadziei odsapnięcie. Jak mi ma pan tu umrzeć to zapiszemy pana jak najszybciej. Może być... hm drugi sierpnia?

Nie pamiętam jak szybko wyszedłem z przychodni. Nawet kolano chyba na chwilę się ze mną solidaryzowało. Zadzwoniłem do przychodni górniczej. Tata był górnikiem, mam prawo się też tam leczyć.
- Niestety mamy strajk w ośrodku a na KWK Bielszowice z kolei jest pogotowie strajkowe. - usłyszałem w słuchawce.
- A kiedy się to skończy?
- Chyba w piątek.
- To może mnie wobec tego szanowna pani zapisać na poniedziałek 23 lipca do doktora Igrekowskiego?
- Niestety, zaczyna urlop już - tym to mnie użądliła jak osa. Trochę strajku, potem plaża. Jak tu nie kląć?
Poczułem się jak Odys miażdżony przez Scyllę i Harybdę.
- Ale może pan sobie iść prywatnie do naszego lekarza, doktora Iksińskiego. Przyjmuje tam i tam od tej do tej. Podać numer? - poinformowała mnie kobieta głosem Kalipso.
- No, ale przecież jest strajk pani mówiła.
- No, ale doktór przyjmuje u siebie, jakieś 80 zł za wizytę.

Gdy podawała namiary miałem przed oczami białe miasteczko w Warszawie i mnie w nim, w furii atakującego biczem "Bogu ducha winne" siostry i panów doktorów.
- Dziękuję pani bardzo, miłego dnia życzę. - Wyszedłem pełen frustracji z wizjami wybierania z bankomatu moich ostatnich groszy. Ale zdrowie to złote runo. O Bogowie!

Drogi są dwie. Iść prywatnie i skończyć z tą farsę (taką mam przynajmniej nadzieję) albo po prostu pojechać na ostry dyżur, powiedzieć, że umieram i. że nie wrócę do domu bez pomocy i koniec. Moi drodzy współpacjenci. Co byście zrobili na moim miejscu? Oprócz tego, że mieli ochotę wyjechać do Timbuktu?
Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk

Jadwiga Kowalczyk 18.07.2007 11:48

No niestety trafiłeś fatalnie. Za wizytą prywatną przemawia bol i pogarszający sie stan kolana czyli powstały wysięk. ( tak sie nazywa woda w kolanie)
Na ostry dyżur się raczej nie kwalifikujesz bo nie jesteś połamany.
Okłady przeciwzapalne i unieruchomienie należalo zastosować jak najszybciej po ustaniu działania "nieznanej siły" na Twoje kolano.
Tak czy inaczej zrobiła się sprawa przewlekła i jak nie prywatnie -bedziesz czekał w kolejce na wyznaczony termin.
Wszystko to razem - o d... rozbić.

Urszula Agata Marczewska

Urszula Agata Marczewska 18.07.2007 11:53

Marcinie, ja w wyniku tego typu sytuacji zrezygnowalam z leczenia sie w panstwowej sluzbie zdrowia. Jest to dla mnie o tyle przykre, ze wiem iz istnieja dobrzy lekarze pracujacy z powolania. Jednak zdrowie jest zdrowiem i trzeba go strzec..

Osobiscie mam to szczescie, ze pracodawca moj i meza wykupuje nam pakiet w prywatnej klinice. Terminy sa "na zaraz", lekarze sa mili... i jeszcze dostaje sie cukierka ;-)

Beata Biały

Beata Biały 18.07.2007 12:16

Plus. Bardzo sugestywny opis. :) Jedna uwaga - nie łączyłabym protestu sióstr ("białe miasteczko") ze strajkiem lekarzy - to dwie różne akcje. W dodatku siostry pracowały - ich protest odbywał się bez przerywania służby pacjentom.

Notabene, dziesięć dni temu przeżyłam to samo, tyle że z córką. Okazało się, że wizyta u "państwowego" dermatologa realna jest w sierpniu, a stan dziecka na to po prostu nie pozwalał. Cóż było robić? Ano sięgnąć do kieszeni. Po raz drugi zresztą, bo raz już zapłaciłam - w składce na cholerny ZUS. Wrrrrrrr!

Szymon Niemiec

Szymon Niemiec 18.07.2007 13:35

Dlatego właśnie o niebo bardziej wolałbym płacić firmie ubezpieczeniowej (której i tak płacę), która w razie potrzeby kieruje mnie do lekarza i płaci za leczenie z mojego ubezpieczenia.

Agata Pańczyk

Agata Pańczyk 18.07.2007 14:06

Ech... samo życie, ale za to opisane w bardzo ciekawy sposób! + Przykre przygody z naszą służbą zdrowia (publiczną) miał chyba każdy, a zakończone fiaskiem (pani dermatolog stwierdziła, że ndgodzin robić nie będzie)
czekanie pięciu godzin na wizytę do specjalisty można zaliczyć do najlżejszych. Następny termin wizyty - za dwa miesiące... ;( Prywatnie sprawa wygląda lepiej, ale za kwadrans od 60 - 80 zł. Trudny wybór...

Inna sprawa - lekarze znaleźli wymarzony termin na strajk. Ja nie mówią, że oni nie powinni więcej zarabiać, ale komu chciałoby się krzątać wokół pacjentów latem?

Nie jestem lekarzem, ale oprócz wyjazdu do Timbuku ;P pozostało ci wyciągnięcie kilku dyszek z bankomatu (żeby chociaż nie musieć płacić tych składek zdrowotnych, to rozumiałabym ideę prywatnego leczenia, ale tak?!) Chyba, że zechcesz perzekonać naszą przemiłaś służbę zdrowia, żeby przyjęła Cię na ostry dyżur! Ale to może być trudne...

Marta Wieszczycka

Marta Wieszczycka 18.07.2007 15:07

Takie są terminy, bo ubezpieczać zdrowotnie możesz się tylko w NFZ, który jest urzędem i nie ma konkurencji. W efekcie nie ma znaczenia, co robią lekarze, i tak ilość przyjęć pacjentów jest mniejsza niż faktyczne możliwości, bo odgórnie ograniczona.
I Szymon ma rację - to irytujące, że możemy (ale to już dodatkowo) zapłacić firmie ubezpieczeniowej, albo lekarzowi wprost (w ramach prywatnej służby zdrowia) podczas kiedy to, co oddajemy na NFZ coraz bardziej przypomina zwykły haracz. To miało być zmienione już od lat (prawie 10), ale jak dotąd nie znaleźli się rządzący, którzy mieliby jaja i przeprowadzili prywatyzację służby zdrowia do końca.

Adam Jacek Pisula

Adam Jacek Pisula 18.07.2007 15:51

(+) Marcinie, to nie tylko w polskiej sluzbie zdrowia tak wyglada. Po lekturze Twojego artykulu przetlumaczylem jego sens koledze i zrobilismy w biurze maly eksperyment :-) Najpierw kolega zadzwonil do ortopedy (tutaj nie musimy miec skierowania) i opisujac dolegliwosci, ktore Ci utrudniaja zycie, poprosil o termin. Otrzymal go na 27 lipca :-)
W kilkanascie minut pozniej do tego samego ortopedy zadzwonilem ja. Nie wspominalem o zadnych dolegliwosciach. jedynie mimochodem rzucilem, ze jestem prywatnie ubezpieczony (to oznacza dla lekarza w Niemczech stawke 3,5 raza wyzsza). Pani grzecznie zapytala, czy znajde jeszcze dzisiaj czas na wizyte... Stwierdzilem, ze tak, ale dopiero po 18. (doskonale wiedzac, ze o 18 jest koniec przyjec) :-))) Po chwili odpowiedz: prosze bardzo, oczekujemy pana po 18.... :-))) Dlugo beda czekac :-)))

Beata Biały

Beata Biały 18.07.2007 16:20

Ja też tak chcę! To znaczy tak, jak masz Ty, Adamie. Chcę się prywatnie ubezpieczyć (prawie głowę dam, że nie wyciągną ode mnie tyle, co NFZ i prywatne przychodnie razem wzięci!) i iść do lekarza, kiedy tego potrzebuję, a nie wtedy, gdy pani w rejestracji znajdzie wolny termin... już po moim zgonie.

Adam Jacek Pisula

Adam Jacek Pisula 18.07.2007 16:27

To nie jest takie latwe, Beato... Przede wszystkim w Niemczech istnieje obowiazkowe ubezpieczenie zdrowotne - tak zwane kasy chorych. Prywatnie moga sie ubezpieczyc tylko ci pracownicy, ktorzy maja pensje brutto wyzsza od tzw. Beitragsbemessungsgrenze czyli 3.562,50 €, lub ludzie prowadzacy dzialalnosc gospodarcza.

Adam Jacek Pisula

Adam Jacek Pisula 18.07.2007 16:43

W sumie planowalem napisac serie artykulow o warunkach bytowych w Niemczech, w tym o dzialaniu sluzby zdrowia... Zrezygnowalem jednak z tego... nie lubie wsadzac kija w mrowisko :-)))))

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.