Pozycja materiału w rankingach:
Odyseja Homera to czasem nic w porównaniu z tułaczkami pomiędzy polskimi lekarzami. Ja akurat mam poważne problemy ze stawem i rzepką kolanową. Stało mi się jednak tak, że wynikiem poszukiwania pomocy medycznej jest... woda w kolanie.
Dziennikarz obywatelski to też potencjalny pacjent. Potwierdzam. Dlatego postanowiłem napisać tekst "obywatelsko-autopsyjny".Zobacz także:
Artykuły
(120)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 62 | Miejscowość: Zabrze | Katowice | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarz prasowy i telewizyjny. Jednak wciąż OBYWATELSKI i LOKALNY... Najważniejsze kochać, co się czyni. Iść jak burza wśród marzeń. Dużo czytać, oglądać, pamiętać, zdobywać szczyty po to, by dojrzeć wyższe.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maciej G. Krasny 21.07.2007 01:16
Jakby nie patrzeć, jakby nie pisać, to... my wiemy, w przeciwieństwie do Władzy, jak temu zaradzić i, gdy rzeczywiście trzeba i jest mus, to idziemy do tych "pełnopłatnych".
Prędzej, czy później to wszystko się wywróci i trzeba będzie doprowadzić sytuację do normalności, bo teraz wszystko w temacie ochrony zdrowia jest "na głowie".
Damian Kazak 19.07.2007 15:25
Plus... Warunki w naszej służbie zdrowia są tragiczne.
Oliwia Piotrowska 18.07.2007 22:33
o rany Marcin, szczęście miałeś z tymi terminami; u nas zapisują na październik :(
Agata Pańczyk 18.07.2007 19:37
Dokładnie. Choć ja widzę jeszcze jedno wyjście: płać.. i płacz! ;-)
Autor usunął profil 18.07.2007 16:43
W sumie planowalem napisac serie artykulow o warunkach bytowych w Niemczech, w tym o dzialaniu sluzby zdrowia... Zrezygnowalem jednak z tego... nie lubie wsadzac kija w mrowisko :-)))))
Autor usunął profil 18.07.2007 16:27
To nie jest takie latwe, Beato... Przede wszystkim w Niemczech istnieje obowiazkowe ubezpieczenie zdrowotne - tak zwane kasy chorych. Prywatnie moga sie ubezpieczyc tylko ci pracownicy, ktorzy maja pensje brutto wyzsza od tzw. Beitragsbemessungsgrenze czyli 3.562,50 €, lub ludzie prowadzacy dzialalnosc gospodarcza.
Autor usunął profil 18.07.2007 15:51
(+) Marcinie, to nie tylko w polskiej sluzbie zdrowia tak wyglada. Po lekturze Twojego artykulu przetlumaczylem jego sens koledze i zrobilismy w biurze maly eksperyment :-) Najpierw kolega zadzwonil do ortopedy (tutaj nie musimy miec skierowania) i opisujac dolegliwosci, ktore Ci utrudniaja zycie, poprosil o termin. Otrzymal go na 27 lipca :-)
W kilkanascie minut pozniej do tego samego ortopedy zadzwonilem ja. Nie wspominalem o zadnych dolegliwosciach. jedynie mimochodem rzucilem, ze jestem prywatnie ubezpieczony (to oznacza dla lekarza w Niemczech stawke 3,5 raza wyzsza). Pani grzecznie zapytala, czy znajde jeszcze dzisiaj czas na wizyte... Stwierdzilem, ze tak, ale dopiero po 18. (doskonale wiedzac, ze o 18 jest koniec przyjec) :-))) Po chwili odpowiedz: prosze bardzo, oczekujemy pana po 18.... :-))) Dlugo beda czekac :-)))
Marta Wieszczycka 18.07.2007 15:07
Takie są terminy, bo ubezpieczać zdrowotnie możesz się tylko w NFZ, który jest urzędem i nie ma konkurencji. W efekcie nie ma znaczenia, co robią lekarze, i tak ilość przyjęć pacjentów jest mniejsza niż faktyczne możliwości, bo odgórnie ograniczona.
I Szymon ma rację - to irytujące, że możemy (ale to już dodatkowo) zapłacić firmie ubezpieczeniowej, albo lekarzowi wprost (w ramach prywatnej służby zdrowia) podczas kiedy to, co oddajemy na NFZ coraz bardziej przypomina zwykły haracz. To miało być zmienione już od lat (prawie 10), ale jak dotąd nie znaleźli się rządzący, którzy mieliby jaja i przeprowadzili prywatyzację służby zdrowia do końca.
Agata Pańczyk 18.07.2007 14:06
Ech... samo życie, ale za to opisane w bardzo ciekawy sposób! + Przykre przygody z naszą służbą zdrowia (publiczną) miał chyba każdy, a zakończone fiaskiem (pani dermatolog stwierdziła, że ndgodzin robić nie będzie)
czekanie pięciu godzin na wizytę do specjalisty można zaliczyć do najlżejszych. Następny termin wizyty - za dwa miesiące... ;( Prywatnie sprawa wygląda lepiej, ale za kwadrans od 60 - 80 zł. Trudny wybór...
Inna sprawa - lekarze znaleźli wymarzony termin na strajk. Ja nie mówią, że oni nie powinni więcej zarabiać, ale komu chciałoby się krzątać wokół pacjentów latem?
Nie jestem lekarzem, ale oprócz wyjazdu do Timbuku ;P pozostało ci wyciągnięcie kilku dyszek z bankomatu (żeby chociaż nie musieć płacić tych składek zdrowotnych, to rozumiałabym ideę prywatnego leczenia, ale tak?!) Chyba, że zechcesz perzekonać naszą przemiłaś służbę zdrowia, żeby przyjęła Cię na ostry dyżur! Ale to może być trudne...