Facebook Google+ Twitter

„Trojanie” w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

We wtorek 11 stycznia w Teatrze Wielkim w Warszawie odbyła się premiera monumentalnego dzieła Hectora Berlioza. Zrealizowane z wielkim rozmachem widowisko sceniczne to kusząca propozycja nie tylko dla miłośników opery.

Kasandra wzywająca do honorowego samobójstwa / Fot. Krzysztof Bieliński, Teatr Wielki Opera NarodowaNie ma przesady w nazywaniu premiery „Trojan” w reżyserii Carlusa Padrissy wydarzeniem artystycznym. Rozmach tej realizacji uprawnia nawet do określania jej mianem teatralnej superprodukcji. Tak wielkich rozmiarów dzieła muzyczne w równie awangardowych inscenizacjach zwykle prezentowane są na festiwalach operowych. Efekt międzynarodowej współpracy mamy zaś okazję obejrzeć w Warszawie.

Wielu recenzentów akcentuje podobieństwo „Trojan” do „Gwiezdnych wojen”. Realizacja konsekwentnie akcentująca wątek zagrożenia wojną cyfrową (koń trojański – co żadnego użytkownika Internetu nie zdziwi – kryje w swym wnętrzu nie żołnierzy, a złośliwe wirusy) jest mimo wszystko dużo bardziej realistyczna, niż dzieło George’a Lucasa; tym silniej więc porusza.

Pięcioaktowa opera Berlioza po rozsądnie wprowadzonych skrótach ujęta została w ramy trzech logicznie wyodrębnionych aktów scenicznych. Oparta na „Eneidzie” Wergiliusza, w co najmniej takiej mierze, jak Eneasza (w tej roli bardzo skuteczny wokalnie tenor Sergey Semishkur), eksponuje jednak dwie wielkie postaci kobiece: Kasandrę (rewelacyjna Sylvie Brunet) oraz Dydonę (zachwycająca jak zawsze i wokalnie, i aktorsko Anna Lubańska).

Kasandra najwspanialej prezentowała się wtedy, gdy swą piękną i trudną arię z I aktu śpiewała siedząc na wózku inwalidzkim. Kreacja aktorska Sylvie Brunet w całości była jednak bardzo interesująca – oparta na kontraście powściągliwej gestykulacji i pełnego ekspresji, przejmującego śpiewu potężnym, z pozoru nieujarzmionym, wręcz dzikim głosem. W ten sposób podkreślony został dystans otoczenia do profetycznych wizji, które niemalże rozsadzały wieszczkę od środka. Ta sama Kasandra była liryczna, gdy wspominała zmarłego małżonka, a pełna siły i wewnętrznego spokoju, kiedy wzywała Trojanki do honorowego samobójstwa, by nie zostały zhańbione i wzięte w niewolę.

Dydona na tronie / Fot. Krzysztof Bieliński, Teatr Wielki Opera NarodowaDydona Anny Lubańskiej z kolei, władcza lecz serdeczna dla swych poddanych, to postać, której psychologiczna głębia przejawia się w eksponowaniu bogactwa ludzkich uczuć. Pełnię kunsztu wokalnego wybitna polska artystka ukazuje wówczas, gdy majestatycznie tronuje zawieszona w powietrzu wysoko nad sceną. We wszystkich jednak obrazach, w których ukazuje się widowni, Anna Lubańska z ogromnym wyczuciem maluje głosem zmienne muzyczne nastroje. Jej Dydona jest więc prawdziwie romantyczna w miłości, liryczna w scenie rozważań o śmierci, hieratyczna, gdy wstępuje na stos, niezmiennie zaś zachwycająca w pełnym spokoju i elegancji śpiewie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.01.2011 08:31

Mnie się podobało

Komentarz został ukrytyrozwiń
KINGa
  • KINGa
  • 17.01.2011 19:18

To miało być moje preludium do miłości do Opery i fiasko... totalna porażka. Jestem zawiedziona. Trudna muzyka Berlioza wymaga pięknej choreografii. Głosami wykonawców nie jestem zachwycona (być może złe nagłośnienie). Co prawda mój młody wiek nie w pełni upoważnia mnie do ostrej krytyki, ale żeby nie to, że w mojej rodzinie często słucham muzyki poważnej oraz pięknych głosów wyszłam z Opery z uczuciem niedosytu -a może przesytu czegoś dziwnego. Gdybym nie przerabiała Iliady i nie uczyła się o starożytnym świecie pewnie pogubiłabym się totalnie szczytem wszystkiego był wyskakujący z obszernej tuniki Elvis. Być może autorzy choreografii chcieli zdołować całą ludzkość o ponownej zagładzie i to im się udało ale nie tędy droga do młodego widza i słuchacza. Młodzi ludzie też kochają pięknoNatępnym absurdem było wojska starożytne uzbrojone w laptopy- penie autorzy chcieli coś przekazać ale to pomyłka absurdNastępną pomyłką było składanie na grobie samochodziku z XXI wieku jestem zdołowana zmęczona wściekła na choreografa myślę że będzie się podobać wyłącznie snobom bez własnego zdania

Komentarz został ukrytyrozwiń
eva ś.
  • eva ś.
  • 17.01.2011 11:35

Do Pani Agnieszki Filipek.Jeżeli chce Pani zainteresować nastolatkę operą to proponuję zacząć od baletu.
Przedstawienia baletowe są przepiękne."Romeo i Julia'',Bajadera'',"Oniegin" to nie tylko wspaniałe przygotowanie baletu przez Pana Pastora,ale także piękna muzyka wspaniałego Sergiusza Prokofiewa,Minkusa i Czajkowskiego.Publiczność baletów to w połowie młodzież.

Komentarz został ukrytyrozwiń
eva ś.
  • eva ś.
  • 17.01.2011 11:20

Szczerze?-nie mogłam w żaden sposób połączyć historii starożytnej Troi ze scenografią.Nie wiem dlaczego Kasandra wjechała na wózku inwalidzkim,by za chwilę z kaleki przemienić się w kobietę energiczną z dredami na głwie?.Mogłaby zamiast na wózku zjechać na scenę na rurze i zatańczyć!Trojanki przed zbiorowym samobóstwem mogłyby stoczć walkę np.w basenie z kisielem.? Wszystko byłoby dopuszczalne.Gdyby scenografię wykorzystano do musicalu opartego na "Eneidzie",to nie miałabym nic przeciwko temu,ale operę Hectora Berlioza zostawmy w spokoju.O doskonałych artystach jak A.Gergałov,S.Brunet czy A.Lubańska pochwały napisali nie tacy jak ja,ale o doskonałym przygotowaniu chóru przez Pana Bogdana Golę pisze się mniej.Chór,wielkie brawa,bo był świetny!.Myślę,że opera może być przedstawiona w drugim półroczu,więc kto ma zamiar się wybrać powinien się zastanowić czy chce zobaczyć wizję starożytnych Trojan w kosmicznej inscenizacji.Przedstawienie trwa 4,5h.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polecam miałam przyjemność być i bardzo mi się podobało historia wpleciona w przyszłość.Byłam z 16-latką, której próbuję zaszczepić miłość do opery i chyba się małymi kroczkami udaje, szczególnie cenne były napisy, oprawa muzyczna i efekty świetlne.Super proszę się nie przerażać czasem jaki zajmuje opera- szybko upłynie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Daria .
  • Daria .
  • 12.01.2011 22:28

Witam,
z niecierpliwością czekałam na pierwsze recenzje.
Wczorajszy wieczór spędziłam właśnie w naszej operze.
Gratuluję śpiewakom i orkiestrze,a także wszystkim, którzy
poświęcili mnóstwo swojej pracy przygotowując przedstawienie.
Czuję się jednak zażenowana brakiem wizji reżyserskiej, okropnymi kostiumami,
choreografią i inscenizacją.
Strona plastyczna przedstawienia niewiele miała wspólnego z nowoczesnością,
a raczej był to nieudany powrót do kubizmu. G. Lucas powinien zastrzec postaci ( które są już ikonami), które wykreował,
bo są one wykorzystywane BEZ CELU i co gorsza SENSU.
pozdrawiam / to był smutny wieczór

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając tak świetnie zrecenzowane przedstawienie, z tym większym żalem rozstaję się z myślą,
że i ja miałam (?) szansę je obejrzeć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
eva ś.
  • eva ś.
  • 12.01.2011 10:34

Recenzja nie dotyczy premiery.Jest tylko wstępem do tego co zobaczę i usłyszę w czwartek.Może autor napisze coś o premierze,jeżeli na niej był.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.