Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49370 miejsce

Troll Rufus

Wokół pieczary unosił się paskudny smród. Naprawdę paskudny, wykręcało mordę każdemu płaskoczołemu, który podszedł na tyle blisko by poczuć zmasowany atak czosnku, mięty, wanilii oraz płynu dezynfekującego z pobliskiej karczmy.

 / Fot. www.isa.pl- Ja pierdziele, ci durni paladyni myślą, że wykurzą nas tym smrodem. Ino patrzeć jak ich waśćmoście ekipę sanepidarną nam przyślą by jaskinie ładnie wyfilcować - burknął stary troll.
- No właśnie, znowu będzie trzeba znosić błoto, tylko niech nie zasypują naszej kloaki, bo w domu się nie przelewa - odburknął Smierdit - półczłowiek, półtroll.
- Ja nie będę kopać nowego dołu - dodała niezwykle piękna kobieta, bekając przy tym niemiłosiernie.
- Już ty się zamknij babo, odkąd uciekłaś z domu do mnie, to Twój stary wysyła tu jakiś debili z mieczami, że niby Cię porwałem. Co za ćwok. Powinien mi bulić hajs co miesiąc za to, że Cię utrzymuję - autorytarnie powiedział stary troll.

Trzeba wiedzieć, że wszystkie problemy zaczęły się odkąd piękna Helga uciekła od swojego ojca - króla Heńka. Nie mógł on znieść takowego objawienia się buntu młodzieńczego i rozpuścił plotkę, że Helga została uprowadzona przez Rufusa - niecnego trolla. Jak to zwykle bywa, kartą przetargową w negocjacjach jest ręka królewny oraz pół królestwa. Chętnych nie brakowało. Nie wiedzieli oni jednak, że tak naprawdę nie dostaną dziewicy, a ta obiecana połowa królestwa nadaje się po ostatnim balu do kapitalnego remontu. Na dziedzińcu zamkowym jednak roiło się od paladynów.

- Ja pierdziele Georgij, ale zbroja Ci się błyszczy!
- Byłem na carsherze i dwie lalunie tak pucowały, że mój miecz bez problemu wchodzi do pochwy - mówiący to rycerz wyjął i szybko schował swój błyszczący pałasz, tam gdzie przystoi rycerzowi.
- Ale zbroje wazeliną wysmarowałeś, widzę, że kto smaruje ten jedzie - mruknął z niekłamanym podziwem Wasyljiewicz.
- A zobacz ile żem muchnozolu i czosnku napakował. Wykurzę tę bestyje smrodem - rzekł z diabolicznym śmiechem Georgij.
- Czyli, że zdejmiesz zbroję i będziesz tam wasza waćmość stać do rana? - szczerze zapytał się Wasyljiewicz.
- Tak, a ten czosnek to do zagrychy bucu.
- To do tyłka siedmiogłowego smoka, po jaką cholinę ci muchnozol?
- Na trolla, bucu skończony, czosnek też i wykurzę go smrodem z jaskini, a jak wyjdzie oślepi go błysk mej wywazelinowanej, chromowanej zbroi i zabije go mym Palaszem „Grunwald 1410®”
- Teraz to moja rozumi. Będę trzymać kciuki dzielny paladynie. Niech ci troll nie wywine w dynie. Ratuj piękną krasawicę i poślub tę dziewicę. Ege Szege powodzenia mój brachu.
- Dziękuję.

- Mamo, Tato znowu jakiś natręt nadjeżdża na białym koniu.
- Ma czosnek?
- Ma.
- Do jasnej trollińskiej co za upartliwce jedne. Znowu mi się na chatę zwalą i patrzeć jak moją Helgę będą chcieli zabrać.
- Nie pójdę do starego, po moim trupie! Wolę tutaj z wami po swojsku niż u starego w tych sterylnych warunkach. Ledwo co się purtnie to już drzwi na dziedziniec otwierają, by komnaty wywietrzyć. A do tego ta pościel! Prześcieradło tak krochmalone, że je połamać można. Najgorsza jest jednak obsługa! Numer z ziarnkiem grochu już dawno przestał mnie śmieszyć.
- Wyjdę mu naprzeciw - rzekł Rufus - i wyszedł w stronę paladyna w lśniącej zbroi.

- Hmmm, osobnik rasy ludzkiej, wzrost 180 cm wzrostu, zbroja błyszczy się jakbyś ją wazeliną nasmarował a puklerz pogięty jak czacha szczura. Nie mów tylko żeś na szrocie to zdobył albo że to po dziadku z wermachtu bo mi moje wilczury zaczną ogonami szczekać, a wiedz, że nie lubię jak kolacja krzyczy. Co tam chowasz za plecami? Nie mów tylko, że to pałasz „Grunwald 1410®” Znowu nie uzupełnię swojej kolekcji sztućców. Widzę, żeś się czosnkiem obwiesił. Uwierz paladynie, lepiej byłoby, gdybyś tak zwyczajnie się umył - Rufus nie zawahał się użyć swojego szóstego zmysłu służącemu do obserwacji i szukania trufli.
- Ahh. Ty potworze zginiesz marnie na tej ubitej ziemi…
- To moczary.
- Zginiesz marnie na tych….
- Nie zginę.
- Przyszedłem uratować dziewicę…
- Jaką dziewicę? – z zaciekawieniem zapytał Rufus.
- Córkę króla- wyjaśnił paladyn.
- Niestety z dziewictwem ma ona niewiele wspólnego. Więc jak łana dance?
- Że co ty potworze?
- No bijemy się czy nie. Nie mam całego czasu. Za chwilę leci „P jak Pieczara”.
- Naprawdę macie fersehenmachine?
- Zapewniam Cię.
- I oglądasz „P jak Pieczarę”?
- Tak mocium paladynie.
- Mogę zostać z wami?
- Możesz, ale pod jednym jedynym warunkiem.
- Jakim, jakim?
- Wyrzucasz czosnek i nie możesz się myć.

W pieczarze ogra dotąd zawsze panował już miły smród, ponieważ paladyn, który przeszedł na brudniejszą stronę mocy uprzedzał innych śmiałków o strasznym potworze z bagien i wątpliwym dziewictwie Helgi. Król pogodził się ze stratą swojej córki i zajął się botaniką. Bez większych sukcesów.

KONIEC

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

dodam jeszcze mój plus,bo wcześniej chyba zapomniałam, i pozdrawiam autora :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to sobie kolega pojechał. Bardzo dobry tekst, taki z przymrużeniem oka. Wprowadza trochę humoru w tym smutnym jak ... miescie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no fantastycznie -poważnie oglądasz P jak Pieczara? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.