
"Restauracja nie ponosi żadnej winy, w każdym razie kontrola łańcucha dostawców może ewentualnie dostarczyć przekonywujący dowód na to, w jaki sposób doszło do zakażenia" - powiedział profesor Werner Solbach, mikrobiolog z kliniki uniwersyteckiej w Lubece.
Restauracja w Lubece: Nie jesteśmy źródłem zakażeniaSpośród pochodzących z terenu Niemiec 30 uczestniczek seminarium, zorganizowanego w Lubece, zachorowało osiem; niektóre są w stanie ciężkim, a jedna zmarła. Zespół hemolityczno-mocznicowy o ciężkim przebiegu wystąpił ponadto u dziecka z południowych Niemiec, które brało udział w odbywającej się w restauracji uroczystości rodzinnej.
Ogórki z Hiszpanii niewinne. Nadal jednak nie znamy źródła zakażeniaPaweł Grzesiowski z Instytutu Profilaktyki Zakażeń także nie jest przekonany, czy niemiecka hipoteza jest słuszna. "Niemieckie służby sanitarne jeszcze nie są bliskie odkrycia źródła zakażenia" - powiedział dziś w
Polskim Radiu. Dodał też, że Instytutowi Chińskiemu udało się rozpoznać DNA tej bakterii, a ślady prowadzą do Afryki Centralnej, gdzie powoduje ona ciężką biegunkę. Przywleczona do Europy, zmutowana w bydlęcych jelitach, mogła dać groźny, toksyczny szczep. Grzesiowski w magazynie "Z kraju i ze świata" tłumaczył też, że jeśli bakteria znalazła się np. na opakowaniach produktów gotowych do spożycia lub trafiła do wody używanej do płukania warzyw, to zasięg skażenia może być ogromny.
Podobną hipotezę stawia też Ferruccio Fazio, włoski minister zdrowia,
wg którego możliwe jest, że do rozprzestrzenienia bakterii przyczyniły się opakowania, a nie jeden konkretny produkt.
Jak poinformowała dziś Barbara Pruss, kierownik laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie, w Warszawie na żadnej próbce warzyw pochodzących targowisk i supermarketów nie znaleziono bakterii E. coli. Badane warzywa pochodziły m.in. z: bazaru przy pl. Szembeka i Banacha.
W Polsce nie ma warzyw skażonych bakterią E-coliMija ponad miesiąc od pierwszych zachorowań po zakażeniu bakterią E-coli, ale nadal większość tropów nie potwierdziła się. Ostatnio coraz częściej mówi się też o
świadomym użyciu bakterii EHEC. "Hipoteza z atakiem, czy ze świadomym użyciem tej bakterii jest ostatnią z rozpatrywanych, ale nie można niczego wykluczyć – mówił w TVP Info doktor Paweł Grzesiowski. Hipotezy o celowym zatruciu partii produktów spożywczych nie wykluczył też niemiecki mikrobiolog, prof. Alexander S. Kekulé, który w wywiadzie dla Welt Online zaznaczył, że "zakażenie EHEC to jeden z najbardziej typowych scenariuszy biologicznego ataku".
Bakterią EHEC zaraziło się już blisko 2 tysiące osób, głównie w Niemczech.