Facebook Google+ Twitter

Tropiciel "Leśny Tom" na szlaku

Zafascynowany opowieściami o zwierzętach mówiących ludzkim głosem, postanowiłem sprawdzić ten fakt u źródeł. Zaopatrzony w aparat, plecak i termos z ciepłą herbatką ruszyłem tropem dzikich - leśnych stworzeń...

24 grudnia - poniedziałek - godzina 9.14- początek podróży...

Ślady łap leśnych stworów... / Fot. Fot. Tomasz MazurNa zewnątrz minus 3 stopnie Celsjusza, zachmurzenie duże z niewielkimi przejaśnieniami. Tropiciel "Leśny Tom" wkracza do lasu. Cisza, spokój, czyżby leśne stwory także świętowały? Rozglądam się i są... pierwsze ślady. Podążam zatem dalej, w nadziei na spotkanie lisiej rodziny, życzącej mi wesołych świąt. Tu i ówdzie słychać szum drzew. Przysiadam na pniu sosny, smakując gorącej herbaty. Dlaczego nie ma zwierząt... Czy rzeczywiście wszystkie uporczywie oczekują północy?

Godzina 9.57 - Jak pech, to pech! Nadjeżdża PRL-owski "łazik". Wysiada leśniczy i pyta? - A kolega to w jakiej sprawie? Czyżby w domu brakowało zielonego drzewka? Lekko zaskoczony pytaniem, odpowiadam - Tak, tak, proszę szanownego Pana, szukam zielonego drzewka, uwieńczę na fotografii i będzie mi pachniało lasem w domu cały rok. Poczułem na sobie ciężkie spojrzenie "zielonej władzy", po czym usłyszałem. - Eh, ta dzisiejsza młodzież, szkoda gadać...to ja życzę szerokiej drogi kolego. Wesołych Świąt! Po wzajemnym świątecznym pozdrowieniu ruszyłem żwawo dalej.

Godzina 10.13 - Przymrozek doskwiera coraz bardziej. Czuję mroźny powiew wiatru. Ręce drętwieją, a nawet zasłużony staruszek rower odmawia posłuszeństwa. Gorąca herbata z termosu nie pomaga. Pojawia się jednak iskierka nadziei...czyżby w oddali słychać stukanie dzięcioła? Czym prędzej rzucam rower, plecak gubię gdzieś po drodze, włączam aparat i co? Nadzieja prysła. Dzięcioł widać wybrał inne, odległe drzewo.

Droga powrotna do domu... / Fot. Fot. Tomasz MazurGodzina 10.38 Wracam - lekko znużony - leśnym duktem do domu. Wspominam ranek, pełen nadziei na spotkania leśnych zwierząt szepczących mi do ucha...ot - chociażby Wesołych Świąt. Eh - myślę, pozostaje mi czekać jeszcze kilka godzin, znów z nadzieją, usłyszenia zwierzęcego "mamrotania".

Godzina 10.50 Przyznaję - w lesie spodziewałem się wszystkiego: lisiej rodziny, złodzieja choinek, nawet zająca tańczącego kankana. Poza jednym. Niech ktoś mi dziś powie, że w Wigilię Bożego Narodzenia cudów nie ma - nie uwierzę! Zaprzeczę, i podam przykład - dziesięciozłotówka, uwieńczona na fotografii.

Wigilijna niespodzianka! / Fot. Fot. Tomasz MazurGodzina 11.03 - Z radością obwieszczam rodzinie o efektach pracy tropiciela "Leśnego Toma". Podsumowując:
- zero napotkanych i sfotografowanych zwierząt;
- jeden napotkany dwunożny - reprezentant "zielonej władzy";
- kilkadziesiąt zdjęć - tropów - leśnych stworów;
- 10 złotych - już spożytkowanych (witamina C i sok malinowy).

Z wigilijnym pozdrowieniem - tropiciel "Leśny Tom".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

kurcze, że też tego wcześniej nie widziałam świetne, plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

...a jaki był "brodaty"!!!...czy to ich cecha...zawodowa??? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

znowu zapomiałem + dodac...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam takie historie lubie :) A lesniczych to czasem mozna spotkać i miłych... no ten raczej do tych nie nalezał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) + za taką małą, zwyczajną a przecież ciekawostkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wigilia - jakich mało;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:))))))))))))
dwunożny gadał prawie ludzkim głosem więc akcje możesz zaliczyć do udanych :D
No i jeszcze znalazłeś 10 zł. Mieć 10 zł i nie mieć 10 zł to już razem 20 zł ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.