Facebook Google+ Twitter

Tropiciel Vladimira Wolffa. Sensacyjna powieść z konfliktem ukraińskim w tle

"Tropiciel" Vladimira Wolffa to powieść osadzona w realiach, które znamy z telewizji. Bieżący kontekst miesza się z mało znaną legendą z czasów PRL. To czyni książkę wyjątkową.

 / Fot. materiały prasoweTrzeci sekretarz Ambasady RP w Moskwie zostaje brutalnie zabity. Rosyjska policja podejmuje śledztwo, ale jest ono z góry skazane na porażkę. Morderstwo na mało znaczącym dyplomacie nie robi na Rosjanach większego wrażenia. Równolegle sprawą zajmuje się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wspierana przez byłego amerykańskiego komandosa polskiego pochodzenia. Przedstawiciele Federacji Rosyjskiej manipulują przepływem informacji. Polacy otrzymują ochłapy i karmieni są ogólnikami. Tylko niestandardowe podejście do przestępstwa, jego przyczyn i konsekwencji może posunąć śledztwo do przodu.

Akcja thrillera "Tropiciel" Vladimira Wolffa została osadzona już po aneksji Krymu, wybuchu konfliktu na wschodniej Ukrainie i wprowadzeniu sankcji przez Zachód. Autor nie czyni jednak z geopolityki punktu wyjścia, ale stara się oddać klimat panujący w Rosji w przededniu kolejnej zimnej wojny.

Inwazja Białorusi na Polskę - Vladimir Wolff "Stalowa kurtyna"


Czytając książkę znajdziemy niezawoalowane analogie do spraw bieżących. W Rosji rządzi Putin, wokół niego walczą o wpływy oligarchowie. Ukraina została podzielona z woli Kremla.

"Wszystko przygotowano starannie, latami drążąc aparat bezpieczeństwa i lokalną administrację. Przy kimś takim jak Wiktor Janukowycz u steru państwa nie było to trudne. Sam prezydent wszystko ułatwiał. Wystarczyła jedna decyzja i cały system kontroli i dowodzenia nad armią został sparaliżowany. Ci, co przyszli po nim, musieli budować wszystko od początku. Zdrada czaiła się na każdym kroku. Nikogo mianowanego na dowódcze stanowisko nie można było być pewnym. Krym potwierdził słuszność założeń. Ukraińcy zostali upokorzeni. Po prostu wylecieli z koszar, bez oporu i bez większych incydentów, tak zwyczajnie, jakby byku tymczasowymi lokatorami" - czytamy na kartach książki.

"Odległe Rubieże. Kryptonim Burza". Ciekawy powrót Vladimira Wolffa


Książka Vladimira Wolffa posiada wiele cech dobrej powieści sensacyjnej, ale ma też słabe punkty. Z jednej strony kronika bieżących wydarzeń w tle, wywołuje u czytelnika poczucie dopuszczenia do tajemnic, które skrywają się za kulisami tego, co pokazują media. Z drugiej, trudno zwalczyć wrażenie, że pisarz trochę na siłę osadził fabułę w tak bliskim nam kontekście. Brak w tym szczerości, a przede wszystkim konsekwencji.

"Operacja Pętla" Vladimira Wolffa, czyli jeszcze Polska nie zginęła


Na szczęście Wolff potrafi w "Tropicielu" również zaskakiwać. Na przykład odwołując się do jednej z najbarwniejszych legend PRL-u. Rozwinięcie tego wątku w recenzji zdradziłoby ważne szczegóły fabuły, dlatego dość powiedzieć, że pisarz umiejętnie wplata wątki historyczne w opowieść i czyni to z większą finezją niż budując odwołania do sytuacji bieżącej.

Zaczynając książkę łatwo dobrniemy do jej końca. Wartka akcja gwarantuje, że nie będziemy się nudzić. Powieści Wolffa z cyklu "Odległe Rubieże" być może bardziej działały na moją wyobraźnię, niemniej "Tropiciel" to kawał przyzwoitej rozrywki, którą warto polecić fanom książek sensacyjnych.

Vladimir Wolff, "Tropiciel".
Wydawca: Warbook Sp. z o.o.
Ustroń 2014.
ISBN: 978-83-64523-24-3
Premiera: 30 października 2014.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.