Facebook Google+ Twitter

Tropikalna szkoła przetrwania. Jak żyć bez lodówki i wentylatora

Piekło tropikalnych upałów sprawia, że człowiek najchętniej schowałby się do lodówki i dodatkowo włączył wentylator. Aby jednak korzystać z tych dobrodziejstw cywilizacji, obowiązkowo posiadać trzeba w domu sprawne urządzenia, dostarczające energię elektryczną...

Za chwilę zabraknie skali... Na moim zaokiennym termometrze jest 43 stopnie. Ten termometr jest na "lodówkowy". / Fot. foto: Ewa Łazowska, zdjęcie wykonane komórką.Wiadomo powszechnie, że sprawna lodówka w ciężkie upały to połowa sukcesu w walce o przetrwanie tej, jakby nie było, ekstremalnej sytuacji pogodowej. A jeśli do tego jest w domu wentylator, czyli mieszacz gorącego powietrza - to pandemonium upalne można jakoś przetrzymać.

Złośliwość przedmiotów martwych?

Gorzej jest gdy złośliwość przedmiotów martwych - w tym konkretnym przypadku urządzeń energetycznych, doprowadzających prąd do naszych mieszkań, uniemożliwia nam korzystanie z tych dobrodziejstw cywilizacji.
Ale do rzeczy. Gdy w sobotnie popołudnie temperatura na moim, zaokiennym termometrze wskazywała 40 stopni C., a ja zapragnęłam napić się czegoś zimnego - stwierdziłam, że moja lodówka... przestała pracować. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że urządzenie chłodzące po prostu odpoczywa po dostarczeniu kolejnej porcji zimna. Czas mijał, a lodówka nie zamierzała ruszyć z miejsca. Zaniepokojona - sprawdziłam, czy przypadkiem któryś z moich kotów nie przegryzł kabla doprowadzającego prąd z gniazdka do lodówki. Wszystko niby było w porządku, a lodówka w dalszym ciągu stała martwym bykiem.

Jako człowiek dociekliwy i uparty - ustaliłam w końcu przyczynę "martwoty" lodówki. Okazało się, że tzw. gniazdko wtykowe odmówiło współpracy z przewodem lodówkowym, choć - jak skonstatowałam na podstawie iskrzenia - "prund" w gniazdku był. Wzywanie elektryka z ogłoszenia i do tego w sobotni wieczór, mijało się z celem. Jak wyczytałam w internecie - koszty naprawienia awarii w dni wolne od pracy są niebotyczne.

Pozostało mi tylko zastosować szkołę przetrwania, czyli na fachowca spółdzielnianego poczekać do poniedziałku. Póki co, w kranach jeszcze nie brak zimnej wody dla ochłody i to jest bardzo budująca informacja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Nie mam wyjścia Jadziu. A problemy są po to by je rozwiązywać. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jadwiga Ślawska Szalewicz
  • Jadwiga Ślawska Szalewicz
  • 01.07.2012 20:36

Wiedziałam, że sobie poradzisz, przecież jesteś Pomysłowy Dobromir
pozdrówka!!!
j

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Heleno, zimnych napojów z lodówki nie zażywam, ale np. ciepłej śmietany nie lubię. Jak napisałam w komentarzu z godz. 19:44 - wszystko już gra i buczy jak tralala. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Helena Rotwand
  • Helena Rotwand
  • 01.07.2012 19:52

A sprawdziłaś, czy działa Farelka, albo inne urządzenie grzewcze? Dam głowę że tak:)) I to jest jakaś pociecha, że jednak COŚ działa. A zimne napoje z lodówki szkodzą na gardło. Pozdrówka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ufff... problemy "energetyczne" udało mi się rozwiązać. Lodówka pracuje, gniazdko naprawione a i wentylator pracowicie miele gorące powietrze. Nie ma to jak mieć przyjaciół i do tego inżynierów elektryków. Dziękuję Ci - Włodku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.