Facebook Google+ Twitter

Tropikalne jaja z Hollywood

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-10-15 09:29

Nowy film w reżyserii Bena Stillera „Jaja w tropikach” przebojem wszedł na ekrany polskich kin. Czy parodia wojenna spodoba się widzom w Polsce?

Ben Stiller na tle plakatu promocyjnego filmu. / Fot. EPA/CLAUDIO ONORATIAkcja wojennego filmu kręconego właśnie przez młodego reżysera Damiena Cockburna rozgrywa się w tropikalnych lasach Azji. Niedoświadczonemu twórcy nic nie wychodzi. Nie umie zapanować ani nad kapryśnymi gwiazdami ani nad ekipą filmową, a szczególnie specami od efektów specjalnych, którzy przypadkiem wysadzają fajerwerki za 4 mln dolarów. Producent filmowy Les Grossman ma tego powoli dosyć i daje reżyserowi ostatnią szansę. Nakazuje zrobić niepowtarzalny film wojenny. Podłamany Cockburn słucha rady weterana wojennego Four Leaf Taybacka i wpuszcza rozkapryszonych aktorów w środek tropiku, gdzie mają realniej zagrać swoje role. W lesie przez przypadek ginie reżyser, a aktorzy, myśląc, że to cześć scenariusza, grają swoje role niczym w filmie, nie bacząc na niebezpieczeństwa ze strony dzikiej natury oraz bezwzględnych handlarzy narkotyków.

Ciekawy scenariusz pełen śmiesznych scen i bardzo dobre, często zabawne dialogi to najmocniejsza strona filmu. Ogromna liczba wyśmienitych, niepoważnych gagów przeraża i poraża absurdem, ale bardzo pozytywnie. Z twarzy widzów przez cały pokaz nie schodzi szeroki uśmiech.

Choć scen typowych dla parodii nie brakuje to reżyser tylko kilka razy wprowadza momenty „sekwencyjnych wybuchów śmiechu” – szczególnie widocznych w pierwszym kwadransie filmu. Najlepszą tego typu sceną jest jedna z początkowych, gdy ciężko ranny (oberwane od wybuchu dłonie) Speedman prosi kolegę, by ten złapał go za dłonie i obiecuje, że gdy po wojnie wrócą do domu, nauczy go żonglować…

Ben Stiller nie stworzył tylko kolejnej parodii filmu wojennego, (choć w pewnej mierze też), ale przede wszystkim karykaturę swojego świata. Świata aktorów, menadżerów i całego Hollywood. Twórca naśmiewa się i uciera nosa całemu środowisku filmowemu. Aktorom dostaje się za ich nonszalancki i gwiazdorski sposób bycia, a reżyserom za brak umiejętności organizacyjnych i przerost zamierzonych treści nad możliwościami ich realizacji na planie filmowym. Reżyser parodiuje też świat menadżerów, którzy potrafią załatwić wszystko, a nawet dostarczyć nagrywarkę cyfrową w środek tropikalnego lasu…

Ten dobry obraz warto zobaczyć także ze względu na gwiazdorską obsadę. Takie aktorskie osobistości jak Ben Stiller, Robert Downey Jr., Jack Black czy Tom Cruise w bardzo ciekawej, nietypowej dla siebie i o dziwo niepoprawnej politycznie roli. Aktorsko wypadają bardzo dobrze, po sławach Hollywood widać, że świetnie bawią się konwencją tworzonego przez siebie filmu. Ta lekkość udziela się widzom, którzy z seansu powinni wyjść co najmniej zadowoleni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.10.2008 14:32

1. test?

2. literówkę poprawiam, wysyłam do moderacji dzięki

a mnie przeciwnie wspomniany przez Ciebie Don't Mess.... kompletnie zanudził od początku do końca, ale to rozmowa tupu mi sie podoba to, Tobie tamto... chce tylko dodać co ujołem też wyżej, że plusem tej parodii, nie jest tylko karykaturowanie filmów wojennych, ale też to że Stiller - zgadzam sie nie jest to wielki reżyser - pokazuje w krzywym zwierciadle świat Hollywood i to mnie bardziej bawilo, bo było na poprostu prawdziwe, i chwała Stillerowi za to ze umie o tym śmiesznie opowiedzieć, może nie jest to wybitna komedia, ale napewno poprawna.

pzdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgodzę się z tak pozytywną opinią... średnio śmieszny ten film... Stiller to słaby reżyser... przeciętna realizacja, muzyka i dialogi... jedyny plus to zwiastun filmu Lazarusa (Downey Jr) i Tom Cruise - a to troche mało jak na cały półtora godzinny film... zaśmiałem się kilka razy i tylko na początku a szczerze rozbawił mnie jeden moment: po monologu reżysera w dżungli:)... tak po za tym to baaardzo słaby film i mocniej rozbawił mnie mimo, iż nie jest dobrym filmem - Don't Mess with the Zohan. "Jaj..." nie polecam.

p.s. w przed ostatnim zdaniu jest błąd "...tworzonego przez siebie filmy" - powinno chyba być "...filmu":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

test

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.