Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44812 miejsce

Trud artysty

Ponad tysiąc chętnych, limit miejsc około dwudziestu. To nie fikcja, lecz realia rekrutacji do państwowych szkól teatralnych w naszym kraju. Z każdym rokiem liczba studentów ubiegających się o miejsce w Akademii Teatralnej zwiększa się.

Powstaje coraz więcej amatorskich teatrów. Trzeba przyznać, że teatr jako najstarsza forma kultury starożytnej cieszy się dużym zainteresowaniem wśród młodzieży. Spotykamy się też z dużą ilością festiwali teatralnych, na których prezentowane są umiejętności tych młodych, pełnych zapału ludzi. Ich marzeniem jest jedno: uczyć się w Akademii Teatralnej, a potem realizować się zgodnie ze swoją pasją na planie filmowym, czy też na deskach teatru.

Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław - wszystko jedno gdzie, najważniejsze jest to, aby dostać się i być na liście przyjętych. Egzaminy nie są łatwe. Składają się z kilku etapów, które obejmują interpretację i recytację wybranych tekstów, ruch sceniczny i wokal oraz wiedzę o teatrze.

"Na szczęście nie przerwali mi…" - mówi jedna z internautek. Bardzo często słyszymy takie relacje z ust egzaminowanego. Zdarza się, że komisja traktuje kandydatów dość pochopnie, nie dając im możliwości pełnego zaprezentowania się. Weronika tak wypowiada się na jednym z forum aktorskich: „Komisja często nie patrzy na Ciebie, ignoruje Cię, czasem się uśmiechają i są sympatyczni, a czasem mają kamienne twarze. Niczym nie należy się sugerować, ważne żeby pokazać siebie od najlepszej strony. Komisja z Wrocławia rożni się nieco od tej z Krakowa, przebieg egzaminów też.” Czasami trudno jest ocenić po dwóch, czy trzech wersach ekspresję i różnorodność przedstawianych emocji. Niektórzy są skreślani już na samym początku. Jurorzy nie dają im szansy wczucia się w daną postać. Ze względu na ilość chętnych, często przerywają im w pół kwestii. Zwykle w pierwszym etapie nie wskazują nawet popełnianego błędu. Wynika to z dużego oblężenia szkół teatralnych przez osoby, które pragną pozostać studentami.

Jednak kandydaci są bardzo wytrwali. Zdają po kilka razy, ponieważ wiedzą, że tylko teatr może dać im to, czego najbardziej potrzebują w swoim życiu. Są przekonani, że warto dążyć do swoich marzeń - "Od dziecka marzyłam o grze w profesjonalnym teatrze, dlatego też po maturze stwierdziłam, że warto spróbować zdawać do szkoły teatralnej. Warszawę wybrałam za względu na niedalekie położenie od mojej rodzinnej miejscowości. Łódź wydawała mi się czymś zupełnie oddalonym od mojej rzeczywistości- z czystej ciekawości chciałam tam jechać i zobaczyć, jak wygląda słynna Filmówka. I właśnie te egzaminy wspominam najmilej-atmosfera, ludzie, dziekan, który powiedział do nas słowo wstępne. Można było porozmawiać z innymi, wymienić się doświadczeniami. W Warszawie kandydatów na dwadzieścia miejsc było ponad tysiąc. Każdy pozostawał anonimowy i patrzył na drugiego jak na rywala. Czułam się tam obco, chciałam jak najszybciej wyjść z AT. Tym razem niestety nieudało mi się dostać ani do Akademii w Warszawie, ani w Łodzi. W następnym roku znów zamierzam próbować, bo wiem, że wielu znakomitych aktorów dostawało się po kilku nieudanych próbach. Mam nadzieję, że gdy popracuję trochę nad swoim warsztatem, może ostatecznie zrealizuję swoje marzenia" - opowiada Paulina z Ostrowi Mazowieckiej.

Tomek dodaje: "W tym roku zdawałem pierwszy raz. Przygotowywałem się od listopada 2008. Całe życie o tym myślałem, gdy miałem 13 lat to pierwszy raz wszedłem na stronę Filmówki i czytałem, co jest wymagane. Będę startował co roku, bo nie mam innego wyjścia. Nie załamuję się tym, że nie zdałem za pierwszym razem i że nie zdam za drugim, trzecim itd. Jeżeli by tak było, to po co zdawać? Mam małą nadzieję, że dostrzegą we mnie "to coś" i się spodobam".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.