Facebook Google+ Twitter

Trudna młodzież i ośrodki resocjalizacyjne wzajemnie na siebie czekają

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2006-11-10 20:37

Minister Roman Giertych, chce tworzyć nowe, specjalne ośrodki dla trudnej młodzieży, by odizolować ją od “grzecznych” uczniów. Może powinien najpierw zrobić porządek w podległych jego resortowi placówkach resocjalizacyjnych?

Co trzeci nieletni chuligan, którego sąd wysłał do ośrodka resocjalizacyjnego administrowanego przez resort edukacji, przez 6 miesięcy czeka w kolejce na miejsce, a bywa, że i 2 lata. Tymczasem z ich wychowaniem nie radzi sobie ani szkoła, ani dom. Wielu w ogóle unika kary, bo zanim znajdzie się dla nich miejsce, osiągają 18 rok życia i orzeczenie sądu dla nieletnich przestaje być skuteczne.
To ogromny problem, bo w czasie oczekiwania na wolne miejsce większość z nich pozostaje w swoim środowisku bez nadzoru. Proces demoralizacji się pogłębia, dokonują kolejnych czynów karalnych – mówi Mirosława Wójcik, kierownik zespołu kuratorskiej służby sądowej w Sosnowcu.

Czekają w kolejce na wolne miejsca w ośrodkach

Bliźniaczki Ola i Ala (16 lat) ze Świętochłowic czekają na miejsce w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym (resocjalizacyjnym) od marca tego roku. Tata nie radzi sobie z ich wychowaniem. Dziewczyny od dawna nie chodzą do szkoły, a kontakt ze starszym zdemoralizowanym środowiskiem zaowocował także doświadczeniami z alkoholem i narkotykami.

Ich rówieśnik Adam nie pojawił się w szkole od września. Z jego agresją nie umie sobie poradzić ani rodzina, ani nauczyciele. Cierpliwość jego otoczenia wygasła, gdy wyrzucił telewizor przez okno i uszkodził linię energetyczną. Sąd w Chorzowie w październiku zdecydował o umieszczeniu go w ośrodku resocjalizacyjnym. Nie wiadomo jak długo poczeka na miejsce w placówce.

Miejsca w ośrodkach czekają na wykolejonych młodocianych

Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze / APPMiejscami w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych (MOW) w całym kraju zarządza Warszawa, a konkretnie Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej, które podlega Ministerstwu Edukacji Narodowej. Nie panuje jednak nad sytuacją. W tym samym czasie, kiedy 30 proc. młodych chuliganów z orzeczonymi karami wychowawczymi nadal korzysta z beztroski, wiele łóżek i ławek szkolnych w placówkach resocjalizacyjnych jest pustych. Na agresywnego małolata czeka się w ośrodku aż 3 miesiące, a w tym czasie rzekomo nie ma kto go tam doprowadzić. Warszawa uważa, że to obowiązek sądów. Sądy, że swoje zrobiły orzekając karę. Rozporządzenie ministra edukacji z 2004 roku nie precyzuje, do kogo należy ten obowiązek.

Okazuje się, że miejsc nie brakuje

MOW-y to szkoły pod specjalnym nadzorem z internatem, kadrą pedagogiczną i psychologiczną. Roman Giertych, minister edukacji, chce tworzyć nowe, jak zapowiedział przedstawiając swój program „Zero tolerancji dla przemocy”. Może zamiast głosić kolejne manifesty polityczne w sprawach wychowania, powinien zrobić porządek w swoim resorcie i wyjaśnić, dlaczego system kuleje, dlaczego marnuje się publiczne fundusze.
Ośrodki pochłaniają ogromne pieniądze. W województwie śląskim utrzymanie jednego wychowanka to średnio 3.700 zł. W całym kraju mamy 55 takich placówek, dla prawie 3,5 tysiąca młodzieży. W kolejce na wolne miejsce czeka już 1.264 uczniów - tkwią w swoim dawnym, często zdemoralizowanym środowisku. W tym samym czasie 12 wolnych łóżek pozostaje w Jaworznie koło Bielska, 9 w Herbach koło Lublińca. I tak jest wszędzie.
Miejsc nie jest za mało, ale są źle wykorzystywane. Zawodzi system dostarczania dzieci i młodzieży do tych ośrodków. To wciąż ogromny problem – potwierdza Elżbieta Nerwińska, dyrektor Centrum w Warszawie.

Nagminnie uciekają z ośrodków

Kto ma odwozić dzieci do ośrodków resocjalizacyjnych – nie wiadomo. Wiadomo tylko, że jeśli uciekną z placówki, to potem dowozi je tam policja.
– Sama wiozę dziecko w asyście strażnika miejskiego – mówi Katarzyna Michalak z Ośrodka Pomocy Społecznej w Świętochłowicach.
W Dąbrowie Górniczej sędziowie wydają nakaz doprowadzenia i kierują go do Komendy Miejskiej Policji.
Ucieczki z ośrodków resocjalizacyjnych to codzienność, czasem młodzi znikają już po pierwszych godzinach pobytu w placówce. Jeśli uciekinierzy nie odnajdą się w ciągu 8 tygodni, są skreślani z ewidencji ośrodka, ich dokumenty wracają do Warszawy, starostwa, sądu i procedura zaczyna się od nowa.
Najbardziej bezkarne mogą czuć się siedemnastolatki. Dla nich miejsc w ośrodkach resocjalizacyjnych prawie nie ma - szybciej osiągają pełnoletność i gdy wówczas coś zbroją, odpowiadają jako osoby dorosłe.

Teresa Semik

D.P
D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.